Mam całkiem dobry humor i jem popcorn, więc poprawiłam.
Moim zdaniem, tak to powinno wyglądać.
– Nie wyjdę, gdyż ja, jako żona Mateusza, dziedziczę po nim ten dom, dlatego mam prawo tu przebywać, a nawet się wprowadzić, co zamierzam uczynić. Przejdź lepiej na moją stronę, bo z nią daleko nie zajdziesz, to życiowy nieudacznik, a ty jesteś naprawdę bardzo przystojny. I szkoda byłoby kaleczyć tak ładną buzię – odparła Sonia.
Maria, odzyskawszy przytomność, podniosła się o własnych siłach z podłogi i chwiejnym krokiem weszła do salonu.
- Wszystko słyszałam. Ty podła żmijo! Jak śmiesz nastawiać go przeciwko mnie?! Domu też ci tak łatwo nie oddam! - po tych słowach padła zemdlona na kanapę. Sonia, wściekła tym, co usłyszała, chwyciła pogrzebacz i ruszyła na bezbronną Marię.
Aleksy podskoczył do Sonii. Walcząc z nią, wyrwał jej narzędzie z ręki, lecz kobieta okazała się być od niego dużo silniejsza i jednym kopnięciem w krocze pokonała mężczyznę. Wijąc się z bólu upadł na kolana, ale szybko wstał i kawałkiem drewna uderzył Sonię w głowę. Oszołomiona padła jak długa na podłogę
Aleksy wykorzystał to i związał jej ręce i nogi, potem zawiadomił policję, która natychmiast przyjechała. Wysiadło dwóch policjantów. Weszli do domu, a po chwili wyprowadzili Sonię zakutą w kajdanki. Wsadzili ją do radiowozu i odjechali. Nieprzytomną Marię karetka zabrała do szpitala. Następnego dnia, w czwartkowy poranek, ocknęła się na szpitalnym łóżku
zaraz po śniadaniu. Udała się do ordynatora i powiedziała mu, że chce się wypisać na własne żądanie. Ten się zgodził i kazał sekretarce przygotować wypis. Maria wróciła na oddział, gdzie czekał Kuba. Ubrała się i opuściła z nim salę. Windą zjechali na dół i wyszli z budynku.
Dali Aleksemu znak i ten podjechał pod główne wejście. Wsiedli do auta i odjechali.
Odebrali zdjęcia od fotografa, a godzinę później siedzieli w kawiarni, opychając się lodami.
W domu wylądowali koło szesnastej.
W monopolowym kupili wino. Maria, wysiadłszy, weszła do środka. Aleksy z Kubą,
zaparkowawszy auto w garażu, dołączyli do niej w kuchni i przeszli do salonu.
Popijając wino oglądali zdjęcia z weekendowego wypadu Marii do Budapesztu.
Nagle Aleksy wszedł na temat ostatnich wydarzeń.
- Marysiu, czy twoja propozycja pomocy w ogrodzie jest nadal aktualna, bo po tym, jak zostałaś napadnięta we własnym domu przez Sonię, nie możesz mieszkać sama. Przynajmniej przez jakiś czas musisz mieć ochronę, dlatego postanowiliśmy, że razem z tobą zamieszka Kuba. Będzie spać w dawnym pokoju Ady – odparł Aleks.
– To... Ja może pokażę ci, Kuba, twój nowy pokój - powiedziała i zaprowadziła go na piętro.
Komentarze (5)
Moim zdaniem, tak to powinno wyglądać.
– Nie wyjdę, gdyż ja, jako żona Mateusza, dziedziczę po nim ten dom, dlatego mam prawo tu przebywać, a nawet się wprowadzić, co zamierzam uczynić. Przejdź lepiej na moją stronę, bo z nią daleko nie zajdziesz, to życiowy nieudacznik, a ty jesteś naprawdę bardzo przystojny. I szkoda byłoby kaleczyć tak ładną buzię – odparła Sonia.
Maria, odzyskawszy przytomność, podniosła się o własnych siłach z podłogi i chwiejnym krokiem weszła do salonu.
- Wszystko słyszałam. Ty podła żmijo! Jak śmiesz nastawiać go przeciwko mnie?! Domu też ci tak łatwo nie oddam! - po tych słowach padła zemdlona na kanapę. Sonia, wściekła tym, co usłyszała, chwyciła pogrzebacz i ruszyła na bezbronną Marię.
Aleksy podskoczył do Sonii. Walcząc z nią, wyrwał jej narzędzie z ręki, lecz kobieta okazała się być od niego dużo silniejsza i jednym kopnięciem w krocze pokonała mężczyznę. Wijąc się z bólu upadł na kolana, ale szybko wstał i kawałkiem drewna uderzył Sonię w głowę. Oszołomiona padła jak długa na podłogę
Aleksy wykorzystał to i związał jej ręce i nogi, potem zawiadomił policję, która natychmiast przyjechała. Wysiadło dwóch policjantów. Weszli do domu, a po chwili wyprowadzili Sonię zakutą w kajdanki. Wsadzili ją do radiowozu i odjechali. Nieprzytomną Marię karetka zabrała do szpitala. Następnego dnia, w czwartkowy poranek, ocknęła się na szpitalnym łóżku
zaraz po śniadaniu. Udała się do ordynatora i powiedziała mu, że chce się wypisać na własne żądanie. Ten się zgodził i kazał sekretarce przygotować wypis. Maria wróciła na oddział, gdzie czekał Kuba. Ubrała się i opuściła z nim salę. Windą zjechali na dół i wyszli z budynku.
Dali Aleksemu znak i ten podjechał pod główne wejście. Wsiedli do auta i odjechali.
Odebrali zdjęcia od fotografa, a godzinę później siedzieli w kawiarni, opychając się lodami.
W domu wylądowali koło szesnastej.
W monopolowym kupili wino. Maria, wysiadłszy, weszła do środka. Aleksy z Kubą,
zaparkowawszy auto w garażu, dołączyli do niej w kuchni i przeszli do salonu.
Popijając wino oglądali zdjęcia z weekendowego wypadu Marii do Budapesztu.
Nagle Aleksy wszedł na temat ostatnich wydarzeń.
- Marysiu, czy twoja propozycja pomocy w ogrodzie jest nadal aktualna, bo po tym, jak zostałaś napadnięta we własnym domu przez Sonię, nie możesz mieszkać sama. Przynajmniej przez jakiś czas musisz mieć ochronę, dlatego postanowiliśmy, że razem z tobą zamieszka Kuba. Będzie spać w dawnym pokoju Ady – odparł Aleks.
– To... Ja może pokażę ci, Kuba, twój nowy pokój - powiedziała i zaprowadziła go na piętro.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania