Czyta się lekko i przyjemnie. Zaraz idę czytać kolejne rozdziały.
- Masz teraz półgodzinki zanim wyjedziemy. Posprawdzaj czy spakowałaś wszystko. - każe mama. --->
- Masz teraz półgodzinki zanim wyjedziemy. Posprawdzaj czy spakowałaś wszystko - każe mama.
dwadzieścia-dwie ---> dwadzieścia dwie
zdrapuję z łóżka poduszki ---> zdrapuje? Może zdejmuje, ściąga, podnosi, ale raczej nie zdrapuje :)
,,Przez nie rozbrzmiewają się głosy śpiewające Say Something.'' bez ,,się'', chyba ^^
34 km to nie jest tak dużo! Autobusy są, można całkiem często się widywać, jeśli tylko się chce :D Podoba mi się bardzo, masz przyjemny styl pisania - 5 :)
Dobrze się czyta. Właściwie o treści nie ma co pisać, bo nie ma się do czego przyczepić. Natomiast:
,,Masz teraz półgodzinki zanim wyjedziemy" - ,,pół godzinki" powinno być oddzielnie;
,,Siedzę przy stole (przecinek) zastanawiając się (przecinek) co włożę w poniedziałek do szkoły. Stwierdzając, że marnuję czas - wybiorę w nowym domu, wychodzę po schodach na górę. " - co do przecinków, było sporo takich sytuacji (ale nie wypisuję ich, tu wskazuję przy okazji jako przykład), zazwyczaj jeśli orzeczeniem był czasownik, wszystko było ok, problemy zaczynały się, gdy tę funkcję pełnił imiesłów czasownikowy. Poza tym ta część ,,wybiorę w nowym domu" - jest właściwie niepotrzebna, nie ma większego znaczenia w tym momencie. I ,,wchodzę", nie ,,wychodzę";
,,Przekładałam się z boku na bok (przecinek) usiłując zasnąć" - lepiej chyba by tu pasowało ,,obracałam się" albo przekręcałam";
,,Ciągnę bagaże (przecinek) wychodząc po schodach." - ,,wchodząc";
,,okno z niskim, idealnym parapetem dla mnie." - zdanie w takim szyku oznacza, że parapet był idealny (pod jakimś względem), ale nie że był idealny dla niej, w tym celu powinnaś napisać ,,okno z niskim, idealnym dla mnie parapetem";
,,Pójdę do Krystiana i może mnie z kimś zapozna" - zamiast spójnika ,,i" wystarczyłby po prostu przecinek;
Oprócz tego, to co wspominałam w pierwszej części z ,,oraz". W większości z tych sytuacji dużo bardziej pasuje ,,i". Nie potrafię tego sensownie uzasadnić, tak to odczuwam. Umknęło mi to chyba poprzednim razem, ale w tej części był jeden przypadek, w którym w miejscu, gdzie powinien być (akurat tutaj) dwukropek, wstawiłaś średnik, który pełni całkiem inną funkcję.
Znowu trochę się rozpisałam:) Mam nadzieję, że się przyda:)
Faktem jest, że czyta się szybko i przyjemnie. Bawi mnie postać Kajtka. Sama kiedyś chciałam mieć wymyślonego przyjaciela, ale takowy się nie pojawił. :) 5
Na błędach się nie znam, także walę je całkowicie. Moje komentarze będą skupiać się na wydarzeniach :D
Zacznijmy od tego, że w tym rozdziale Lucyna mnie zirytowała swoim podejściem do swojej mamy. Rozumiem, może i długo czekała, ale przecież miała (jak wnioskuję) telefon, słuchawki, zajęcie. Także wydaje się być trochę taką... nie zrozum mnie źle, ale gówniarą, która musi mieć wszystko po swojemu. Oczywiście to tylko moje zdanie, wszystko się jeszcze może zmienić. I... Ten Kajtek! O co z nim chodzi? Na razie moja hipoteza się nie sprawdziła, czekam na wyjaśnienia w późniejszych rozdziałach :D
Napisane ładnie, ale mam wrażenie, że ciut rozwleczone. Układam, prasuję, przyklejam, zmywam makijaż, smaruję kremem twarz, ale nic konkretnego. Za tę część dam 4 i będę kontynuować :)
Komentarze (21)
Fajne, w jednym zdaniu, złączyły ci się wyrazy. Ciekawe, lekko się czyta. Przeczytałam jednym tchem. 4;)
Tak? Nie zauważyłam, przepraszam za utrudnianie w czytaniu. Dzięki za komentarz :D
Mi to nie przeszkodziło, no treść była bardzo dobra.
Fajnie się czytało, zaciekawiająco piszesz. 5:)
Wciągające, 5 :)
wciąga, dobrze napisane ! :D czekam na wiecej , bo jestem ciekawa co wydarzy sie dalej :)
Czytało się bardzo milo, ciekawa jestem dalszych losów bohaterki ;) 5 ^^
Czytało się bardzo milo, ciekawa jestem dalszych losów bohaterki ;) 5 ^^
Dziękuje Wszystkim za opinie ;)
Czyta się lekko i przyjemnie. Zaraz idę czytać kolejne rozdziały.
- Masz teraz półgodzinki zanim wyjedziemy. Posprawdzaj czy spakowałaś wszystko. - każe mama. --->
- Masz teraz półgodzinki zanim wyjedziemy. Posprawdzaj czy spakowałaś wszystko - każe mama.
dwadzieścia-dwie ---> dwadzieścia dwie
zdrapuję z łóżka poduszki ---> zdrapuje? Może zdejmuje, ściąga, podnosi, ale raczej nie zdrapuje :)
4 :)
Super, że wyłapujesz błędy. Dzięki temu się uczę ;)
,,Przez nie rozbrzmiewają się głosy śpiewające Say Something.'' bez ,,się'', chyba ^^
34 km to nie jest tak dużo! Autobusy są, można całkiem często się widywać, jeśli tylko się chce :D Podoba mi się bardzo, masz przyjemny styl pisania - 5 :)
Co ja mogę napisać :) Świetne i tyle 5 :) ! Piszesz zdumiewająco ;D
Dobrze się czyta. Właściwie o treści nie ma co pisać, bo nie ma się do czego przyczepić. Natomiast:
,,Masz teraz półgodzinki zanim wyjedziemy" - ,,pół godzinki" powinno być oddzielnie;
,,Siedzę przy stole (przecinek) zastanawiając się (przecinek) co włożę w poniedziałek do szkoły. Stwierdzając, że marnuję czas - wybiorę w nowym domu, wychodzę po schodach na górę. " - co do przecinków, było sporo takich sytuacji (ale nie wypisuję ich, tu wskazuję przy okazji jako przykład), zazwyczaj jeśli orzeczeniem był czasownik, wszystko było ok, problemy zaczynały się, gdy tę funkcję pełnił imiesłów czasownikowy. Poza tym ta część ,,wybiorę w nowym domu" - jest właściwie niepotrzebna, nie ma większego znaczenia w tym momencie. I ,,wchodzę", nie ,,wychodzę";
,,Przekładałam się z boku na bok (przecinek) usiłując zasnąć" - lepiej chyba by tu pasowało ,,obracałam się" albo przekręcałam";
,,Ciągnę bagaże (przecinek) wychodząc po schodach." - ,,wchodząc";
,,okno z niskim, idealnym parapetem dla mnie." - zdanie w takim szyku oznacza, że parapet był idealny (pod jakimś względem), ale nie że był idealny dla niej, w tym celu powinnaś napisać ,,okno z niskim, idealnym dla mnie parapetem";
,,Pójdę do Krystiana i może mnie z kimś zapozna" - zamiast spójnika ,,i" wystarczyłby po prostu przecinek;
Oprócz tego, to co wspominałam w pierwszej części z ,,oraz". W większości z tych sytuacji dużo bardziej pasuje ,,i". Nie potrafię tego sensownie uzasadnić, tak to odczuwam. Umknęło mi to chyba poprzednim razem, ale w tej części był jeden przypadek, w którym w miejscu, gdzie powinien być (akurat tutaj) dwukropek, wstawiłaś średnik, który pełni całkiem inną funkcję.
Znowu trochę się rozpisałam:) Mam nadzieję, że się przyda:)
Nie znam się na przecinkach, czasem źle konstruuję zdanie. Wszystkie uwagi są przydatne. Kiedy będę miała czas, edytuję. Cieszę się, że Ci się podoba.
Faktem jest, że czyta się szybko i przyjemnie. Bawi mnie postać Kajtka. Sama kiedyś chciałam mieć wymyślonego przyjaciela, ale takowy się nie pojawił. :) 5
Mam nadzieję, że Cię nie zawiodę ;)
Nawet nie wiesz jak jest mi miło, że coś z mojego opowiadania Cię bawi. :D
Na błędach się nie znam, także walę je całkowicie. Moje komentarze będą skupiać się na wydarzeniach :D
Zacznijmy od tego, że w tym rozdziale Lucyna mnie zirytowała swoim podejściem do swojej mamy. Rozumiem, może i długo czekała, ale przecież miała (jak wnioskuję) telefon, słuchawki, zajęcie. Także wydaje się być trochę taką... nie zrozum mnie źle, ale gówniarą, która musi mieć wszystko po swojemu. Oczywiście to tylko moje zdanie, wszystko się jeszcze może zmienić. I... Ten Kajtek! O co z nim chodzi? Na razie moja hipoteza się nie sprawdziła, czekam na wyjaśnienia w późniejszych rozdziałach :D
Napisane ładnie, ale mam wrażenie, że ciut rozwleczone. Układam, prasuję, przyklejam, zmywam makijaż, smaruję kremem twarz, ale nic konkretnego. Za tę część dam 4 i będę kontynuować :)
Fajnie, że wpadłaś ;)
I oczywiście pod każdym rozdziałem daję 5 (a skończyłam na 12 :D)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania