Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Życie Romana

Wstęp

Marzenia są jak chmury delikatny wiatr je przegoni.

Wspomnienia to wysokie góry których nikt już nie przeniesie.

 

Noc

 

Ciemna noc,na niebie było widać tylko gwiazdy.

Wpatrywał się w nie obserwował najjaśniejszą z nich,widok zasłaniała mu gruba krata. Mija piąty rok odsiadywania kary,cały czas zastanawiał się jak to się mogło stać że został uwięziony, przecież w życiu miał wielkie plany kochającą rodzinę.

Pochodził z ciężkiego środowiska ale zawsze unikał problemów,wszystko się zmieniło po wyjściu z wojska towarzystwo którego miał unikał dotychczas wciągnęło go w swoje macki.

Brak pracy pieniędzy i perspektyw na dalsze życie,ale nie dopuszczał myśli że los wybierze mu jedną z dróg.

 

Dziecko

Wszystko rozpoczęło się w latach siedemdziesiątych,wtedy na świat przyszedł Roman. Wychowywał się wielkich blokach.

Jego rodzina nie była zbyt zamożna wystarczało im pieniędzy od miesiąca do miesiąca. Mieszkał w kawalerce z siostrą i rodzicami, Roman dzielił pokój z rodzicami i siostrą dzieliła ich tylko szafą.

Wieku sześciu lat jak każde dziecko poszedł do szkoły,mijały lata był średnim uczniem.Jak na chłopaka w swoim wieku był bardzo szczupły,było widać każde jego żebro i każdą kość dlatego dokuczali mu chłopcy, przez to przezywali go kościotrupem.Był popychany czasem nawet bity, ale nigdy się nie poddawał i szedł dalej do przodu.

Na początku lat dziewięćdziesiątych Romana spotkała tragedia,zaginęła jego starsza siostra poszukiwania nie przyniosły żadnego efektu.Nie było wiadomo co się z nią stało,chłopak załamał się.

Jego siostra była starsza od niego o pięć lat i była najlepszą jego przyjaciółką,której mógł powiedzieć wszystko i zawsze dostał od niej wsparcie.

W domu pojawił się alkohol rodzice nie mogli pogodzić się z utratą córki,chłopak został odsunięty na drugi plan.

W starszych klasach Romanowi nadal dokuczano i bito chłopak na skraju wyczerpania psychicznego nie dawał sobie rady,napisał bardzo długi list pożegnalny. Był ciemny szary listopad,wszedł na najwyższy budynek żeby pojednać się z abrahamem.Jego serce waliło niczym młot stał na krawędzi budynku i usłyszał głos.

“Chodź do mnie,zrób ten krok a nic złego cię już nie spotka.Uwolnij się.”

Śmierć tam już na niego czekała,i wyciągała po niego swoje kościste ręce.

Miał zrobić ten pierwszy krok,gdy usłyszał jeszcze jeden głos dobiegający z drugiej strony dachu.

-Chłopcze,chłopcze co ty tam robisz!!!

Ale nie było żadnej odezwy,znowu rozległ się głos

-Roman,co ty tam robisz cofnij się!!!

To był sąsiad chłopca,który znał jego rodzinę i dramat który przeszedł, powoli podszedł do niego i złapał go za ramię,odsuwając go od krawędzi dachu.

Tak rozpoczęła się przyjaźń pomiędzy Romane a starszym sąsiadem.

 

Do przodu

Mijały tygodnia a przyjaźń pomiędzy Mirkiem a Romanem rozwijała się.

Mirek miał ponad pięćdziesiąt lat,to był zawodowy żołnierz o stopniu porucznika, miał dziesiąty rok spoczynku porucznika na emeryturze,ale był energiczny i dobrze zbudowany,wiedział co chce od życia.

Uczył Romana pewności siebie,i stawiania pewnych kroków w swoim życiu.Opowiadał mu dużo o wojsku.

Mirek sam był na misjach pokojowych,i nie tylko był komandosem w spoczynku do zadań specjalnych.

Przyjaźń kwitła,przyjaciel chłopcu pomagał w lekcjach w trudnych życiowych sprawach które stawały na jego drodze.Roman nadał mu pseudonim porucznik.

Były sytuacja że porucznik chodził na zebrania zamiast rodziców do szkoły. Minęło parę lat Roman ukończył szkołę podstawową i ruszył do szkoły zawodowej, był już pewniejszy siebie bardziej zbudowany, wiedział czego chce już od życia.

Nowa klasa,nowi koledzy,nowe przyjaźnie,chłopak uczył się jako mechanik samochodowy bo widział w tym swoją przyszłość dla siebie.Ale życie znów pokazało swoją wyższość.

Był październik późne popołudnie tak jak co dnia chłopak poszedł do porucznika,po dotarciu nikt nie otwierał mu drzwi,było to dziwne bo piątki były dniem w którym zawsze rozgrywali partię szachów,i rozmawiali o trudnych sprawach,i planach na przyszłość.

Chłopak zaczął wołać.

-Poruczniku, poruczniku!!!

Ale nikt nie odpowiadał,postanowił wyłamać drzwi i wejść do środka.Po wejściu do środka poszukiwał go w mieszkaniu wołając.

-Poruczniku!!! poruczniku gdzie pan jest!!!

Wpadając do kuchni zobaczył leżącego na podłodze przyjaciela,ale było już za późno porucznik nie oddychał, chłopak wpadł w płacz i krzyknął.

-Życie jest niesprawiedliwe!!!

Na pogrzebie chłopak zastanawiał się,dlaczego los go tak karci znowu,zabrał mu coś cennego rzucając kolejną kłodę pod nogi.

Po pewnym czasie przyszła ekspertyza śmierci porucznika, okazało się że był to rozległy zawał serca.

 

Kolejny krok

Mijały dni,tygodnie a może nawet były to miesiące,chłopak nie mógł się nadal pozbierać.

Dużo rozmawiał z swoim nowym kolegom ze szkoły,z którym się zaprzyjaźnił nazywał się Grzesiek.

Grzesiek przypominał posturą Romana z wcześniejszych lat,ale uprawiał sporty walki.To właśnie on namówił Romana żeby poszedł z nim na trening,a trenował judo.

Na początku chłopakowi było ciężko się przełamać,każdy trening był dla niego katorgą. Wszystkie rozgrzewki które ledwo wytrzymywał budowały jakąś formę i siłę.

Wreszcie poczuł to,pokochał ten sport i zaczął wkładać w niego całe serce.Nawet zapisał się na kolejne sztuki walk,był to kickboxing i karate,ale swoim sercem zawsze był przy judo.

Efekty było widać już po dwóch latach,w swoim roczniku został mistrzem polski juniorów. Kontynuował dalszą karierę,wyczerpujące treningi godziny na siłowni i na macie dawały dalsze efekty. Ale jemu cały czas czegoś brakowało w życiu,sam nie wiedział czego.

Poznawał nowych ludzi,nie wszyscy byli prawilni,ale imponowali Romanowi,mieli pieniądze i fajne dziewczyny.

W pewnym momencie zapoznał nieodpowiednich ludzi i zaczął kraść samochody, podobało mu się takie życie zawsze były pieniądze,kobiety,alkohol którego nienawidził za to że zabrał mu rodzinę,lecz teraz o tym nie myślał.

Wolał zabawę w pewnym momencie i narkotyki weszły do gry,to mu pomagało zapełnić swoją pustkę której nie potrafił niczym wypełnić wcześniej.

Był czerwiec,chłopak z kolegami miał nagrany samochód obserwowali właściciela od paru dni postanowili ukraść samochód marki Mercedes,bo był duży popyt na nie w tamtym czasie,i wszystko szło w dobrym kierunku.

Chłopaki troszeczkę podpici,niektórzy pod wpływem narkotyków postanowili że zrobią to o północy, ale to nie była ich noc,nic nie zapowiadało tragedii.Podczas włamania do samochodu nakrył ich właściciel,wyciągnął broń i zaczął strzelać,jeden z jego kolegów został postrzelony w głowę,nie udało się go uratować wtedy u Romana zapaliła się lampka w głowie,i przypomnę sobie słowa kapitana “Postępuje sprawiedliwie w życiu,a życie cię doceni tym samym.”

Po tych wydarzeniach chłopak musiał się zabunkrować na jakiejś melinie bo zrobiło się bardzo gorąco,policja zaczęła szukać sprawców nieudanej kradzieży.Roman miał czas na przemyślenia siedząc w ukryciu pił alkohol i zażywał narkotyki w niemałych ilościach przy tym wszystkim rozmyślał o tym co się wydarzyło,przed oczami miał twarz kolegi którego zabił właściciel samochodu,i mówił do siebie w amoku pijackim.

-Kurwa co się tam odjebało,przecież to mogłem być ja.

-Mam dopiero dwadzieścia jeden lat,całe życie przede mną.

-Muszę coś zmienić,wyrwać się z tego syfu,ale jak przecież mnie zabiją jak się wycofam.

Następnego dnia obudził się z wielkim kacem i miał już plan i powiedział.

-Kurwa,moja głowa gdzie ta jebana woda,dzięki poruczniku za wskazanie drogi.

Po paru godzinach jak doszedł do siebie i się ogarnął zadzwonił do starego przyjaciela porucznika.

Był nim Andrzej,w stopniu majora razem z Mirkiem byli na paru misjach i nawzajem się ochraniali.

Roman słyszał parę historii jak się spotykali w trójkę,i dlatego postanowił poprosić Andrzeja o pomoc,on znał wiele osób ze środowiska wojskowego.

A plan był następujący,spotkać się z majorem żeby ukrył go w jakiejś jednostce wojskowej, jednym słowem Roman postanowił wstąpić do wojska.

 

Wojsko

Minęło parę dni i Roman miał się spotkać z majorem. Podczas drogi na spotkanie chłopak się rozglądał nerwowo,wiedział że obojętnie jaki patrol policji może go rozpoznać bo mieli jego rysopis.Podczas drogi zastanawiał się czy dobrze robi że chce wstąpić do wojska,znał tą instytucje tylko z opowiadań Mirka,zanim się obejrzał stał już koło furki kwadratowego szarego budynku delikatnie pchnął bramkę i wszedł po schodach do drzwi,już trzymał palec na dzwonku i jeszcze pomyślał czy może się wycofać z tego pomysłu? ale zadzwonił.Drzwi otworzył mu mężczyzna grubo po pięćdziesiątce,dobrze zbudowany i zadbanym wąsem, włosy miał zaczesane na bok.

Jego spojrzenie przeszywało na wylot było strasznie zimne ale stanowcze.Major się odezwał jego głos był potężny i doniosły.

-Zapraszam do środka,porozmawiamy zobaczymy co cię tu takiego pilnego sprowadza.

W środku panował porządek wszystko miało swoje miejsce,nie było widać ani grama kurzu a krzesła stały ustawione równiutko przy stole jakby ktoś ustawił je od linijki usłyszał potężny głos.

-Siadaj chłopaku i opowiadaj co cię tu sprowadza.

Roman zaczął opowiadać całą historię od początku,miał czas a na twarzy majora było widać dziwny grymas na twarzy i niedowierzanie chyba spowodowany tym co usłyszał od Romana.Minęła chyba godzina i chłopak skończył opowiadać swoją historię,major stał przy niewielkim oknie było tylko widać jego posturę,bo przez niewielkie okno wpadały promienie słoneczne które oślepiały Romana.

W pomieszczeniu zapadła straszna cisza,tylko było słychać cykanie zegara nagle major się odezwał nie odrywając wzroku z ogrodu który znajdował się za oknem.

-Mamy duży problem ty jesteś poszukiwany przez policję i będzie problem ciebie gdzieś umieścić

Roman spojrzał ze zrezygnowaniem ma mężczyznę i odpowiedział.

-Tak myślałem,że to może być ciężka sprawa ale tylko w panu miałem nadzieję już nikogo nie mam na tym padole.

Major spojrzał na chłopaka z politowaniem.

-Zostaw mi jakieś namiary na siebie i napisz mi na karce następujące dane.

I zaczął dyktować chłopakowi co potrzebuje.

Minęło parę dni,Roman otrzymał wiadomość że ma przyjechać do majora,Andrzej miał dobre wiadomości dla chłopaka,załatwił mu jednostkę ale był jeden warunek.

-Udało mi się załatwić jednostkę dla ciebie ale jest jeden warunek musisz podpisać jeden papier.

-Jaki papier o co chodzi ?

-Mam znajomego w policji i załatwiłem że nie będą ciebie szukać bo jesteś tylko świadkiem na obecną chwilę,ale może wejść to w oskarżenie.

-Rozumiem ale jaki papier ?

-To jest warunek,że wstąpisz do wojska na dwa lata,przemysł dobrze czy tego chcesz,to nie będzie prosty czas.

I zapadła cisza,znowu było słychać cykanie tego samego starego zegara minęło parę sekund.

-Podpiszę ten papier muszę się stąd wyrwać.

Po podpisaniu papieru major zaproponował herbatę bo miał jeszcze parę wieści dla chłopaka.

Andrzej załatwił chłopakowi miejsce w jednej z jednostek pod Krakowem,była to jednostka czerwonych beretów Roman miał się stawić do niej w ciągu dwóch dni,dostał wytyczne do kogo ma się stawić na miejscu na pożegnanie Andrzej powiedział.

-Postaraj się bo drugiej szansy już nie będzie

I uściskał dłoń chłopaka.

Piętnastego lutego Roman stał już pod bramą jednostki wojskowej do której miał się stawić,w głowie były dwie myśli jak ja sobie tu poradzę,czy dam radę,a druga to że jest kuresko zimno.

Naprawdę był zimny luty temperatury dochodził nawet do minus dwudziestu stopni,w dzień,stojąc przed tą bramą zauważył stojącego mężczyznę w czerwonym berecie stał w drzwiach nad nim widniał napis,”Biuro przepustek” skierował w jego stronę swoje kroki.

-Dzień dobry miałem się tu wstawić

I podał mu jakąś kartę,żołnierz spojrzał na Romana spojrzał na kartkę i się uśmiechnął.

-Poczekaj zadzwonię i po ciebie podejdę

Minęło parę minut i żołnierz zawołał Romana z biura przepustek,został odprowadzony do sztabu

Podczas drogi Roman rozglądał się z ciekawością ale nic takiego nie widział,jakieś stare garaże i stołówka,gdzieś w oddali szło dwóch żołnierzy wyglądało tak jakby jednostka była opustoszała.

Po dotarciu na miejsce facet barczysty i wysoki kazał mu usiąść na krzesło i czeka.

-Nie ruszaj się stąd ktoś cię zawoła.

-Ok.

Po dłuższej chwili otworzyły się drzwi do pokoju.

-Zapraszam panie Romanie.

W środku za biurkiem stał niewysoki mężczyzna,był może po pięćdziesiątce miał wąsa nie wielką głowę i bardzo mocny głos.

-Jesteś od Andrzeja?

Zapytał.

-Tak.

-Andrzej to mój dobry przyjaciel dlatego zgodziłem się ciebie wziąć do tej jednostki.

-Dziękuję bardzo.

- Nie ma co dziękować,tylko udowodni że się nie myliłem.

-Dobrze.

-Tylko nie myśl sobie że będziesz miał jakąś taryfę ulgowa,tu każdy musi sobie zapracować.

-Rozumiem.

-Na kompanie cię odprowadzi sierżant i powie co do czego życzę powodzenia.

-Dziękuję bardzo i postaram się nie zawieść.

Parę minut później już maszerował na kąpanie z sierżantem Kulką,tak na niego wołali,na miejscu dostał przydział do pokoju w którym już zamieszkiwali jacyś żołnierze,dostał mundur i resztę rzeczy.I tak zaczął nowe życie w wojsku.

Inne życie

Początki na jednostce dla chłopaka były bardzo ciężkie,wstawanie o piątej trzydzieści i bieganie po piętnaście kilometrów codziennie z samego rana to nie był styl Romana,początkowo chłopak nie dawał rady,wychodził z niego styl życia jakie prowadził w cywilu narkotyki,alkohol i śmieciowe żarcie na mieście.

Chodź bardzo dużo kiedyś ćwiczył to nic z tamtych czasów nie zostało.

Miały tygodnie cały czas były ćwiczenia,nauka strzelania, rozminowywania i nauka języka angielskiego,z czasem Romanowi weszło to w krew.Zaczął szkolić się nawet w sztuce walki kombad trzynaście,zaprzyjaźnił się z majorem do wychowania fizycznego i razem trenowali tak minął pierwszy rok służby.

Po tym okresie dostali przydziały,Romanowi przypadły dwie funkcje,został snajperem bo naprawdę miał smykałke do strzelania wyglądało to tak jakby robił to całe życie,a druga funkcja to ochrona osób.

Po półtorarocznym pobycie w koszarach dostał propozycję wyjazdu na misję pokojową,trochę się wąchał zostało pół roku do zakończenia służby i będzie znów wolnym człowiekiem,a z drugiej strony przydałby się pieniądze.

Minął tydzień i czas na podjęcie decyzji miał,w tym czasie chłopak dostał bardzo złe wieści od swojego przyjaciela z którym miał kontakt,tylko on wiedział gdzie jest Roman.

Na kopani zadzwonił telefon i rozległ się krzyk.

-Roman do telefony!!!

Na korytarzu rozległ się głośny stukot butów wojskowych.

-Roman przy telefonie tak słucham.

-Z tej strony Grzesiek.

-Mówiłem tobie żebyś tu nie dzwonił,ten numer podałem ci tylko jakby coś ważnego się działo.

I Romanowi coś zaświtało w głowie,wiedział że jego przyjaciel by tak sobie nie zadzwonił,znał zasady i ich przeszczegał.

-Nie mam dobrych wieści,twój rodzic nie żyją pogrzeb odbędzie się w poniedziałek.

-To za dwa dni,postaram się przyjechać chodź to ryzykowne.

I odłożył słuchawkę.

Po rozmowie skierował swoje kroki do swojego dowódcy poprosić o przepustkę.

Dowódca wystawił chłopakowi przepustkę na czterdzieści osiem godzin i powiedział.

-Po powrocie musisz podjąć decyzję,związaną z wyjazdem na misje to ostatni moment.

Roman skinął głowa że rozumie.

Sześć godzin później był już w swoim rodzinnym mieście,zatrzymał się w hotelu na obrzeżu miasta,postanowił wybrać się na swoje stare osiedle ale przy tym być strasznie ostrożny,bo mogą go spotkać ludzie którzy uważali że ich zdradził.

Przy okazji postanowił spotkać się z Grześkiem,po dotarciu na miejsce zobaczył spalone mieszkanie w którym się wychowywał,czekał tam na niego Grzesiek.

-Co tu się wydarzyło,bo nawet nie spytałem przez telefon.

-Niby zaprószenie ognia,oboje się spalili.

To co było dziwne że Romanowi nie popłynęła nawet ani razu łza,Grzesiek oznajmił swojemu przyjacielowi że wstąpił do grupy w której on był kiedyś.Roman tylko spojrzał na swojego kolegę i powiedział.

-Bądź bardzo ostrożny bo to się może źle skończyć.

Po pogrzebie Roman pojechał prosto do jednostki i od razu wstawił się do dowódcy i podpisał papiery na wyjazd na misje.

 

Misja

Rozpoczął się piąty rok chłopaka w wojsku,miał być tylko dwa lata a tak go wkręciło że podpisał kolejny kontrakt na kolejne trzy lata, nie widział miejsca dla siebie w cywilu brak pracy i mieszkania a tu się odnalazł.

To była już czwarta misja w jakiej brał udział został wysłany do Libanu,miał się tu zajmować tak jak na pozostałych misjach ochrona konwojów z żywnością,bronią i wieloma innymi rzeczami,czasem też się zdarzyło że przyjechała jakaś szycha to było trzeba go chronić.

Był koniec maja jak na tą porę roku było bardzo gorąco,Roman właśnie wrócił z patrolu które był bardzo niebezpieczne bo było dużo snajperów.

Przy bramie wjazdowej dostał wiadomość że ma w stawić się do sztabu jak najszybciej.

Po dotarciu na miejsce i zameldowaniu się został wezwany do dowódcy obozu,major zaczął mówić.

-Jak było na patrolu wszystko w porządku.

-Nic szczególnego się nie wydarzyło ale ten spokój mnie nie cieszy.

-Dostaliśmy informacje że przyjeżdża do nas premier Polski i będzie się spotykał z premierem Libanu,my mamy zapewnić bezpieczeństwo obojga.

-Za ile dni ma przylecieć.

-Za dwa tygodnie,tyle mamy czasu resztę się dowiesz w swoim czasie,będziesz odpowiedzialny za ich bezpieczeństwo.

-Zrozumiałem.

I odmaszerował do swojego pokoju,w dalszych dniach dostał jeszcze dwunastu ludzi do ochrony premiera i plany przejazdu.Ich zadaniem było oczyszczenie terenu wokół jakiegoś gmachu i sprawdzenie trasy przejazdu czy nie ma żadnych min.

Dzień przed przylotem pluton Romana sprawdził całą trasę,była czysta wokół gmachu też nic szczególnego nie znaleźli,po rozpoznaniu terenu musieli znaleźć jakiś dogodne miejsca do obserwacji terenu Roman upatrzył sobie wieże jakiegoś kościoła i pomyślał “Stamtąd będę miał dobry widok na okolicę i wejście do gmachu”.Po upływie czterech godzin Roman zarządził powrót do bazy,tam odbyła się ostatnia narada i omówienie szczegółów temu wszystkiemu przysłuchiwał się dowódca obozu.

-Dobrze chłopaki wszystko wiadomo?

Zapadła cisza.

-Do wyrek jutro o czwartej rano wyjazd.

Następnego dnia pluton dwunastoosobowej załogi wyruszył,po dotarciu na miejsce sprawdzili ponownie teren i zajęli swoje stanowiska,Roman zajął wieże kościoła widok miał wyśmienity na cały teren,powoli rozłożył sprzęt i popatrzył w niebo było bezchmurne i pomyślał “Dziś to będzie grzało.

Około godziny dziesiątej rano złożył meldunek.

-Unas spokój tylko ruch robi się duży koło gmachu.

-Nie martw się my się tym zajmiemy bez odbioru.

Mijały kolejne godziny z nieba lał się żar na wieży kościoła było chyba z trzydzieści stopni,dochodziła trzynasta zrobił się popłoch Roman usłyszał nadjeżdżające samochody złapał za lornetkę i się poderwał,ze strony południowej nadjeżdżał cztery samochody to byli chłopaki z bazy jechali zredukować tłum wokół gmachu,za nimi zobaczył konwój dwa samochody z przodu w środku cywil i dwa z tyłu,chłopak pomyślał zaczyna się.

Po dojechaniu konwoju nic się nie działo spokój i cisza,Roman wyciągnął swój notes i zaczął w nim coś pisać na okładce był napis “moje misje”opisywał większość sytuacji miał plan kiedyś napisać książkę na podstawie tego pamiętnika.Nagle zaszumiało radio i usłyszał.

-Będziemy wychodzić wszyscy na pozycję.

Zrobił się jakiś gwar usłyszał nadjeżdżające samochody złapał lornetkę i zobaczył nadjeżdżające samochody z południa,oba były wyposażone w karabiny maszynowe na pace w każdym z pojazdów max trzy osoby,złapał radio i powiedział.

-Od południa zbliża się intruz dwa samochody max po trzy osoby w pojeździe pełna gotowość.

Ledwie skończył mówić i padła pierwsza seria z karabinu maszynowego,Roman wymierzył że snajperki pierw ściągnął osoby które stała przy karabinach maszynowych,kolejne strzały były do osób siedzących w samochodzie.Drugi samochód zaczął odjeżdżać ale mężczyzna wycelował na jego twarzy było.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Kuzyn 4 miesiące temu
    Dobre, ale pisz opowiadanie a nie raport wojskowy.
  • Magellan 4 miesiące temu
    To tak wyszło akurat będzie dalszą część
  • theodoros 4 miesiące temu
    Dobre opowiadanie ❤️

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania