Życzliwość nieznajomych
Wyjąłem twoje zdjęcie spod obudowy mojego telefonu i odłożyłem do szuflady
Wyciągnąłem uczucie z dna mojego serca i wyrzuciłem je na bruk
Pojechałem do klubu przez rozświetlone miasto,
z otwartą klatką i płonącym neonem w żyłach
Fluorescencyjnie dziki i gotowy,
by zjednoczyć się z ruchomą masą ciepła, potu i pasji
Jak dyskotekowa kula zderzam się więc z podłogą,
pękając do samego rdzenia na tanecznym parkiecie,
i pozwalam światłu wniknąć do moich ran,
uleczonych przez życzliwość nieznajomych
Komentarze (4)
Wow! jaka szalona i odważna wymowa. Bardzo fajny wierdz bo taki inny.
Dziękuję ☆<33
Lubię Twoje wiersze, Lilak. Pozdrowienia!
<3
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania