Zyskać tak wiele stracić jeszcze więcej LBnP41

- Tak bardzo chciałabym cię zobaczyć – Jowita prawie nie widzi klawiatury przez łzy. Jej dłonie drżą. Wie, że John nie może się teraz z nią zobaczyć. W szpitalu jest słaby zasięg, poza tym jej angielski jest tak beznadziejny, że bez sensu marnować czas.

 

- Już o tym rozmawialiśmy, nie teraz kochanie. Dlaczego naciskasz, wiesz, że też tego pragnę ale lekarze mi zabraniają. Wkrótce się połączymy przez skeypa i wtedy w końcu zobaczę twoją piękną twarzyczkę.

 

Jowita czyta dwa razy ostatnie słowa. Napisał, że ma piękną twarzyczkę. Nikt nigdy tego nie zauważył. Podchodzi do lustra. Krzywi się, wcale nie jest piękna. Ma małe oczy. Prawie ich nie widać. Jej nos jest spiczasty i rzuca cień na zapadnięte policzki. Ale John napisał, że jest piękna. Czuje jak te słowa rozgrzewają ją od środka.  Wszystko inne w tej chwili przestaje mieć znaczenie. Podbiega do komputera by napisać mu jak bardzo go kocha i że przeprasza, że go zdenerwowała, bo wie, że go rozzłościła wspominając o spotkaniu. Rok temu, kiedy pierwszy raz o tym wspomniała, nie odzywał się do niej przez miesiąc. Pamięta dokładnie tą pustkę i lęk, że już nigdy się do niej nie odezwie. Próbowała go przepraszać, błagała o przebaczenie ale nawet nie odczytywał jej wiadomości. Nie chce znowu przez to przechodzić. Boże, żeby tylko był dostępny. Pisze w pośpiechu, nie ma czasu na translatora, więc nie ma pewności, że John zrozumie, wpisuje tylko dwa słowa – kocham cię, zielona kropeczka przy jego imieniu znika z ekranu. Nie zdążyła, wyłączył się. Fala rozpaczy przybiera formę bezlitosnego uderzenia w sam środek żołądka. Tego bólu nie da się wytrzymać. Osuwa się na podłogę, podkula nogi, odruchowo zasłania głowę. Kopnięcia są mocne, przepełnione nienawiścią i obrzydzeniem. Tak to ona jest temu winna, zasłużyła na to, zmusiła go do tego. Już nie płacze, przyjmuje uderzenia w milczeniu. Potem ojciec przyjdzie i będzie ją przepraszał, matka zerknie na nią z zazdrością. Odwróci się kiedy ojciec zacznie gładzić ją po brzuchu a potem niżej. Ale tego już nie ma, teraz jej światem jest John a ona znowu może go stracić przez swoją głupotę. Unosi głowę by raz jeszcze zerknąć na ekran komputera. Jest, prawie zachłystuje się łzami i śliną, zapominając ją przełknąć. Odpisał.

 

- Sprawiasz mi ból, wyczuwam, że mi nie ufasz, nie wiem czy zdołam to wytrzymać. Może lepiej się rozstańmy – nie zdąża doczytać wiadomości do końca, kropka znowu znika. Myśli kłębią się w głowie i zaczynają wrzeszczeć. Ty kretynko, idiotko, imbecylu. Jesteś zwykłą dziwką, co sobie myślałaś, że amerykański żołnierz się tobą zainteresuje, że zabierze cię do siebie i będziecie żyć długo i szczęśliwie? Słowa w głowie są jak pomyje z wiadra, którymi matka oblała ją kiedy ojciec nad ranem wyszedł z jej pokoju. Jesteś nikim, wynoś się, zmuszasz go do tego, nie widzisz co z nim zrobiłaś, jak ja mogłam urodzić taką szmatę.

 

Zaczyna chodzić po pokoju, przez chwilę przestaje oddychać. Przecież to nie może się tak skończyć. Bierze głęboki oddech i pisze, mimo, że zdaje sobie sprawę, że go już nie ma po drugiej stronie.

 

- John przepraszam, to wszystko z miłości. Wiem, że muszę być cierpliwa, ale czasami jestem taka głupia i nic nie rozumiem, bo tak bardzo chciałabym cię zobaczyć. Wybacz mi, będę cierpliwa, kocham cię, nie zostawiaj mnie proszę. Odezwij się, przecież tyle nas łączy, nie chcę cię stracić. Zrobię wszystko dla ciebie. Byłam wczoraj w banku w przyszłym miesiącu będę miała te pieniądze. A niedługo nazbieram też na bilet. Pamiętasz, pojedziemy na Florydę, ja będę pływać a ty będziesz pił drinka z palmą i będziesz patrzył na wszystkie dziewczyny ale tylko na mnie z miłością. Proszę nie przekreślaj wszystkiego. Kocham cię. Twoja Jowita.

 

Wiadomość dostarczona.

 

 

 

Dni przechodzą w noce a noce stają się koszmarem. Od tygodnia nie ma żadnej wiadomości. Wybłagała w banku przyspieszenie pożyczki. Wysłała pieniądze z nadzieją, że chociaż odpisze czy dotarły. Nie odpisał, ale wiedziała, że jest dumny, przecież nie może oczekiwać, że go kupi za taką marną cenę. Pięć tysięcy dolarów, będzie je spłacać przez trzy lata, ale nie może oczekiwać, że on się odezwie, tylko dlatego, że mu je dała.

 

Jej życie powoli traci sens. Najchętniej w ogóle nie wstawałaby z łóżka. Ale gdzieś w środku, wie, że robi to dla niego. Jej codzienność tak żmudna i szara jest tylko wstępem do życia, które będzie kiedyś z nim dzieliła. Wstaje więc, obmywa twarz i wyrusza na bitwę. Wojna, którą prowadzi od dziecka uodporniła ją na szykany ze strony świata. Nie zwraca już uwagi na szyderstwa, na nienawiść odpowiada nienawiścią. Nie lubi ludzi prawie tak bardzo jak nie lubi siebie. Zasłania ręce długimi rękawami, ślady po cięciach sączą się pogardą dla świata  i dla siebie.

 

Po miesiącu zaczyna chorować. Jest wyczerpana, może dlatego, że w zasadzie nie je. Dzwoni matka znowu chce pieniędzy, ojciec znowu pije. Może Jowita przyjedzie na trochę do domu to ojciec się uspokoi? Znowu ją bije. Dobrze zastanowi się, nie mamo teraz nie mam pieniędzy, tak w przyszłym tygodniu coś wyślę.  Tak wiem, że mnie kochasz, spróbuję przyjechać . Nie mogę już rozmawiać, muszę szykować się do pracy. Jowita nie wie, czy rozmowa odbyła się naprawdę czy tylko w jej głowie. Sprawdza telefon, tak rozmawiała z matką, nie ma innych wiadomości.

 

Gorączka coraz bardziej ją osłabia, ma zawroty głowy. Ledwo jest w stanie się ubrać. Ale wie, że musi, musi zarabiać. Jeszcze trochę i nazbiera dość pieniędzy by lecieć do Stanów. Znajdzie go i przeprosi, że była taka niecierpliwa. Jeszcze tylko chwila. Brakuje jej rozmów z Johnem, ale postanowiła, że tym razem nie będzie go zasypywać wiadomościami. Na pewno ma jakiś ważny powód, że nie pisze. Przecież mu tak ciężko. Po tym co przeżył na wojnie, musiał zdezerterować. Ona to rozumie. Wie, że musi się ukrywać. Ale wkrótce to się skończy, John pisał o amnestii, nie zrozumiała dokładnie o co chodzi, ale zapewniał ją, że wszystko będzie dobrze.

 

Jak ona lubi te jego słowa. Nikt tak nigdy do niej nie mówił. Nikt nigdy nie chciał z nią być. Przywykła do tego, przecież za to co robiła z ojcem powinna iść do więzienia a potem do piekła. Wiedziała, że ma to wypisane na twarzy, czasami boi się wyjść na ulicę, myśląc, że ktoś w końcu na nią splunie.

 

Palący wstyd nie pozwolił jej skończyć szkoły. Ledwo dotarła do końca podstawówki. Potem już tylko  dorabiała jako dziwka. Piła i ćpała. Była nieobecna i szczęśliwa. Miała to na co zasługiwała. Nieźle sobie radziła. Pewnego dnia z nudów oglądała ogłoszenia w necie. Dokładnie pamięta to nagłe bicie serca, kiedy przeczytała jego anons. Młody żołnierz poszukuje towarzyszki, które podobnie jak on nie znosi świata i ludzi. Odpowiedziała, nie pamięta już co napisała, ale on od razu rozpoznał, że są bratnimi duszami. Pisał dużo o sobie, o swoim dzieciństwie, które zupełnie tak jak jej było ciężkie.

 

Ona nie pisała o sobie. Nie miała nic ciekawego do powiedzenia. Wolała jego opowieści, wczytywała się w wojenne historie, przygody na morzach i w powietrzu.

 

Pewnego dnia poprosił ją o pieniądze. Napisał, że już nie może dłużej być żołnierzem, że umiera w środku. Wystraszyła się. Wiedziała dokładnie jak to jest umrzeć w środku. Pracowała dwie doby nieprzerwanie i wysłała mu wszystko co zarobiła. Nie było tego wiele, ale wtedy po raz pierwszy napisał, że ją kocha a ona mu uwierzyła i poczuła całą sobą, że są dla siebie stworzeni.

 

I mimo, że właśnie mija miesiąc odkąd po raz ostatni miała z nim kontakt, nadal wierzy, że się odezwie. Przecież się kochają. A ona nie może w to wątpić. Będzie czekać.

 

Czasami napadają ją wątpliwości, te wredne myśli o tym, że jest wykorzystywana. Tak czytała o oszustach matrymonialnych. Magda jej podsunęła do obejrzenia program na ten temat. Dziwnie było słuchać jak tamta dziewczyna opowiada jej historię. Wprawdzie mówiła o sobie, ale Jowita miała wrażenie, że opowiada o niej i Johnie. Wszystko się zgadzało. Prawie wszystko, tamta dziewczyna pochodziła z bogatej rodziny i była piękna. Jowita była paskudna i biedna. Nie stanowiła więc smacznego kąska dla naciągaczy. Nikt nie zawracałby sobie nią głowy. Gdyby John nic do niej nie czuł, nie pisałby do niej. Poza tym pieniądze, które mu wysyła to jedynie pożyczka, tamta dziewczyna mówiła, że jej John nie wspominał, że jej zwróci kasę.  Głupia ta dziewczyna, że tak dała się nabrać. Naiwna gęś, pewnie uroda namieszała jej w głowie, ma nauczkę, że nie wszystko się w życiu udaje.

 

Mija drugi miesiąc. Gorączka się nasila, Jowita od trzech dni nie wstaje z łóżka. Musiała się wyprowadzić z poprzedniego mieszkania. Od tygodnia nie pracuje. Przygarnęła ją znajoma, która wynajmuje pokój na poddaszu. Może u niej pomieszkać dopóki nie wydobrzeje. Jakoś sobie poradzą. Jowita nie przyznaje się, że ma jeszcze trochę pieniędzy. Nie może ich ruszać, to kasa na bilet. Zamyka oczy, byle tylko przetrwać do jutra, leki w końcu zaczną działać.

 

W nocy budzi ją dotyk. Nie wierzy własnym oczom. To on. Ale jak się tu znalazł, czy to naprawdę ty?

 

Jest koło niej. Wtula się w nią, delikatnie całuje jej spierzchnięte usta. Powoli z czułością pieści jej ciało. Czuje jak pięknieje dla niego. Każdy fragment jej ciała staje się gładszy, jędrniejszy. Jest taka piękna kiedy on jest obok. Kiedy w końcu w nią wchodzi, Jowita rozpływa się w rozkoszy. Znika, a wraz z nią cały ten podły świat. Nie ma już bólu jest tylko on. Od teraz już nic nie jest takie samo. Ona też nie jest już taka jak dawniej. Wszystko złe i paskudne znikło.

 

Rano robi śniadanie. Grzanki i naleśniki. Zapach kawy roznosi się po całym domu. Na górze w sypialni John przeciąga się na łóżku, za chwilę zejdzie i przywita ją namiętnym pocałunkiem. Potem razem usiądą do stołu i wtedy powie mu, że będą mieli dziecko. On przez chwilę będzie milczał ale łzy spływające po policzkach, będą cudowniejsze niż słowa. Po śniadaniu pójdą na górę się kochać. Nie muszą dziś iść do pracy, świętują.

 

Jowita pospiesznie się ubiera. Zerka na śpiącego Johna. Musi wyjść by nie spóźnić się na autobus. Dziś już nie może wziąć wolnego, szef by się wściekł. A ona ma trochę zaległości w biurze. Uwielbia tą pracę i czasami ciężko jej pogodzić obowiązki z domem i wychowywaniem dziecka. Ale ma Johna a on jest taki pomocny. Jest taka szczęśliwa i wdzięczna, że jej życie tak bardzo się zmieniło odkąd go poznała. Nikt nie wierzył, że John w końcu po nią przyjedzie i wyrwie ją z tego bagna. Śmiali się z niej, szydzili. Ale ona nigdy nie wątpiła. Wiedziała, że ją kocha tak jak ona kochała jego. Teraz jest już spokojna, może odpocząć, zasnąć. John jest obok, zajmuję się dzieckiem. Ich głosy kołyszą ją do snu. Jest taka szczęśliwa.

 

- Kim pani jest? – głos matki wgryza się w jej mózg. Jak ona mnie tu znalazła?

 

- Jestem matką Jowity, jest w domu?

 

- Tak ale nie czuje się najlepiej – Magda stara się nie dopuścić by kobieta wtargnęła do ich pokoju. Nie daje rady, w oka mgnieniu kobieta jest w środku.

 

- Dziecko jak ty wyglądasz? Leżysz w łóżku o tej porze. Nic się nie zmieniłaś. Dalej jesteś parszywym leniem.

 

- Ona jest chora – próbuje usprawiedliwić przyjaciółkę Magda. Ale mina matki sprowadza ją do kąta. Zaczyna się jej bać. Obcej, śmierdzącej alkoholem kobiety.

 

- Ubieraj się, wracamy do domu – głos świdruje ciało Jowity. Widzi swoją matkę a za jej plecami roześmianą twarz Johna.

 

- Ona nigdzie nie pójdzie – Magda nigdy dotąd nie była taka stanowcza – wiem, co jej robiliście, zgłoszę to na policję, jeśli pani natychmiast nie wyjdzie.

 

- Zamknij się, nic nie wiesz, ona wszystko wymyśliła, nie widzisz, że jest nienormalna?

 

Tak Jowita jest nienormalna. Ale już jej to nie przeszkadza. Odwraca głowę do ściany. Zamyka oczy. Jest na plaży na Florydzie z Johnem.

 

Matka zabiera ją do domu. Ojciec wraca. Dni i noce mijają plącząc się ze sobą. Jowita jest szczęśliwa kocha Johna a on kocha ją. Nikt tego nie zrozumie, nikt nie musi.

 

 

 

 

 

 

 

 

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (10)

  • Wrotycz 2 miesiące temu
    Przejmujące, bdb napisane studium krańcowego uzależnienia, które jest w stanie tłumaczyć sobie racjonalnie to skrajne poświęcenie w miłości. Nie będę streszczać, warto przeczytać!
    5!
  • BarbaraM Sadowska 2 miesiące temu
    Dziękuję. Aż trudno mi wyrazić słowami, jak ważny dla mnie jest ten komentarz.
  • Literkowa Bitwa na Prozę 2 miesiące temu
    Witamy w Bitwie! Prosimy oznaczyć w cyklu Praca konkursowa i wkleić link na Forum.
    Życzymy fajnej zabawy

    Literkowa
  • sisi55 2 miesiące temu
    Ciężko się to czyta. Tyle przeszła i na sam koniec oszalała.
  • Rozpoczynamy Głosowanie.
    Autorze czytaj i pozostaw komentarz. Nagradzaj według zasady: 3 - 2 - 1 plus uzasadnienie; dlaczego?
    Zapraszamy
    Głosowanie potrwa do 11 kwietnia /niedziela/ godz. 23:59
    Literkowa pozdrawia i życzy przyjemnej lektury.
  • Jutro do północy można zagłosować. Zapraszamy Autorkę na Forum.
    Literkowa
  • Maurycy Lesniewski miesiąc temu
    Tekst bardzo życiowy i trafiający gdzieś tam głęboko, chociaż muszę przyznać, że czyta się dość ciężko.
  • pasja miesiąc temu
    Przeczytałam i tyle mojego komentarza. Dlaczego? Nie odpisujesz, ani nie komentujesz innych Autorów. A szkoda?
  • BarbaraM Sadowska miesiąc temu
    Oj dostało mi się. Masz rację przepraszam. Nie mam zwyczajnie czasu- praca i studia online mnie wycięły. Chyba w ogóle zniknę na jakiś czas, by nie zabierać przestrzeni.
  • Pan Buczybór miesiąc temu
    Świetna historia. Szkoda jedynie, że stan techniczny nie nadąża za fabułą...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania