Żywy ogień

Na starcie jest iskra, tlen i paliwo

Prysnęło, buchnęło, płomień zrodziło

Niespokojny i głośny, lecz niegroźny i mały

szybko rosnący, z czasem zuchwały.

 

W końcu już płomień dorodny, gorący

Z drugim się złączył w wir plazmy tańczący

Chwilę po tańcu rozległy się gwizdy

Wir strzela na boki! To kolejne iskry

Iskry jak płomień, dokładnie tak samo

Chwila minęła i już same się palą

Tańczą w swych wirach i znów iskry lecą

I tamte zapłoną jak gdzieś już dolecą

 

Po czasie na środku wir się rozpada

Jeden z tancerzy na ziemię upada

Zebrał się, wstał raz jeszcze dziś wrzaśnie

Po chwili upada nie wstanie już... Gaśnie....

 

Nie długo po pierwszym drugi przygasa

Paliwo się kończy, kończy się trasa

Wrócił rozmiarem do swego zapłonu

Z tą tylko różnicą, że to światło zgonu

 

Ostatni trzask słychać, robi się ciemno

Ale wokół płonie ognisko nie jedno

Z jednej iskierki niegdyś maleńkiej

Dzisiaj widać ten pożar... To takie piękne

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania