Balonik

No i jestem. Już tutaj. Prawie upadłem siadając. Oparty o ścianę czuję się jakby całe zmęczenie uciekało przez nogi. A jestem zmęczony jak diabli. Jak tylko tutaj wlazłem przez te cholerne okno poczułem się dziwnie. To tutaj Maria miała mieć urodziny. Były dwa podejścia do niej, ale oba zakończyły się tragicznie. Teraz jest tu tylko bałagan, porozrzucane szkło, kawałki po balonach, sterta śmieci i smród zgnilizny. Drapiąc się po brodzie przypominałem sobie wszystko. Tą ostatnią rozmowę z Markiem. Po jego głosie słychać było, że coś jest nie tak. Usprawiedliwiał się tym, że jest zmęczony przygotowaniami, że nadmuchał ze sto balonów, że dopiero, co wrócił i już go zaciągnęli do roboty i musi się położyć. Nie minęło kilka godzin, gdy wszędzie było już wojsko. Służby musiały go obserwować po tym jak wrócił z Afryki, dlatego tak szybko zareagowali i mało ludzi zginęło. Kurde znów mówię na głos. Tym syfem z Afryki można było się chyba zarazić nawet, gdy ktoś na ciebie spojrzał. Całe szczęście, że dziewczyny były u dziadków i nic im się nie stało. Po wszystkich pogrzebach i pokonaniu "oddechu śmierci" życie zaczęło wracać powoli do normalności. I uparcie Anety żeby jednak robić tą imprezę było takim wołaniem za tą normalnością. Gdy zadzwoniła właśnie się goliłem. Chciała się spytać, o której będę, ja po raz setny powiedziałem, że na dziesiątą i przeprosiłem, że nie mogę dzisiaj pomóc. Ona zaczęła narzekać, że kogoś tam nie będzie, że tort będzie nie taki, jaki powinien być, nieadekwatnie ochrzaniła Marię, że przebiła balonik, który mocno ją wystraszył, przyznała się, że wysłała zaproszenia do ludzi, którzy już nie żyli nie pozwalając mi dojść nawet do głosu. Niedługo po tym już nie żyły. Tym razem epidemia wybuchła z dziesięciokrotną siłą. Służby do tej pory nie wiedzą, co się dokładnie stało a po kraju chodzą jeszcze trafieni. Chyba usiadłem na szkle. Mimo że mam na sobie górę szmat zacząłem czuć orzeźwiające uwieranie. aaa... Mnie uratowało to, że robiłem porządki w piwnicy i szybko się zabarykadowałem. Przez pierwsze dni żywiłem się słodyczami, które miałem dowieźć na imprezę. Dobrze, że sam z siebie postanowiłem dokupić browary. Wyszedłem dopiero, gdy byłem już naprawdę głodny. I tak błądzę szukając znajomych, odwiedzając stare miejsca. Życie podobno wróciło do normy, ale ja nie. I nie chcę.

Następne częściBalonik cz.2  Balonik cz.3  

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 7 miesięcy temu
    Dość pośpieszna relacja. Być może w zamiarze miało wyjąć naturalnie, ale gdzieś tam po drodze utraciłeś emocje. Zbytnio niedookreślony bohater, więc i stosunek do niego obojętny.
    Historia po prostu nie mieści się cała w obrębie użytych słów.
    Albo decydujesz się na serię i w pierwszych częściach nakreślasz, albo nie upychasz typu info na tak krótkiej przestrzeni.

    Na plus, zalążek pomysłu.
    Możesz również przeleciec tekst jakimś interpunkcyjnym programem, typu: language tool.

    4- na start.
  • Mistrz Rzeczywistości 7 miesięcy temu
    Dzięki za instrukcje. Miałem jeszcze dodać że bohater na sam koniec odkrywa jak doszło do drugiej fali epidemii ale co to by była za radocha dla czytelników i szkoda papieru ;-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania