Bóg Hedonizmu - Rozdział 2

Trzydziestu mężczyzn zgromadziło się niedaleko bramy prowadzącej do opuszczonej części dzielnicy biedoty. W bezksiężycową noc z trudem można było dostrzec ich twarze. Budynki położone niedaleko bramy – wcześniej zaniedbane – teraz były w opłakanym stanie. Wszyscy zgromadzeni oczekiwali w pełnej napięcia ciszy. Nagle, parę metrów od nich, zmaterializował się mężczyzna. Ludzie stojący przy bramie zauważyli, że nowo przybyłego otacza aura, która zdaje się ledwo zauważalnie świecić w ciemności.

– Witajcie moi wierni. – powiedział Hedon. – Cieszę się z powodu tego, że tak wielu ludzi przybyło, aby stać się, moimi wyznawcami Jednak nie wszyscy tutaj są ludźmi o czystych sercach i dobrych zamiarach. – dodał, a jego głos wypełnił się złowrogimi nutami. – Wielu z was jest sługusami kłamliwego kościoła. – stwierdził i uniósł prawą rękę w górę. – Udowodnicie swoją wiarę, pozbywając się tych śmieci! –

W chwili gdy Hedon wypowiedział te słowa, czterech mężczyzn okryła jasnoczerwona aura. Wierni Hedona natychmiast pojęli, o co chodzi. Zabłyszczały krótkie ostrza noży wyciągniętych zza cholewy. Wyznawcy otoczyli agentów, zadając im dziesiątki pchnięć. Gorąca krew tryskała dookoła. Po krótkiej chwili szpiedzy upadli na ziemię podziurawieni jak sito. Wokół ich trupów rozlały się okrągłe kałuże krwi. To była jednostronna masakra.

– Wyborna śmierć dla takich ścierw. – skomentował Hedon. – Teraz gdy jesteście już wtajemniczeni, możecie rozpocząć naukę. – oznajmił, rozkładając ręce. – Nieskończony Hedonizm. To nazwa mojej religii. Możecie robić, wszystko, co chcecie! Wszystko, co sprawia wam przyjemność! Moralność was nie obowiązuje! Nic was nie obowiązuje! Tak właśnie wygląda wiara w Nieskończony Hedonizm... Czy podążycie za mną? –

– Podążymy! – odpowiedzieli jednym głosem.

– Od dzisiejszego dnia jesteście moimi wyznawcami. Moimi Akolitami! – wykrzyknął Hedon.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania