Inna historia [Miraculum] - Rozdział 4. Atak

- Czyli to przez ciebie ta przemiła Marinette została zaakumizowana?

Lila po raz tysięczny podczas ostatnich trzydziestu minut przewróciła oczami. Félix przecież nawet dobrze nie wiedział, czy Marinette jest miła, chyba, że wywnioskował to słuchając opowieści Adriena. No właśnie. Adrien siedział sobie z najszczęśliwszą osobą na świecie, a ona musiała się użerać z tym pasożytem. Teraz już nie wydawał się jej taki przystojny. Irytujący, jeśli już.

Gdy wreszcie zabrzmiał dzwonek, Lila wstała z ławki jak oparzona i pierwsza wybiegła z sali. Nie dość, że się nie wyspała, to musiała jeszcze znosić obecność Félixa. Rewelka.

- Uuu - obok niej usiadła Alya, szerząc zęby w uśmiechu. - Ktoś tu chyba nie polubił nowego.

Od niedawna relacje Lili z klasą nieco się polepszyły, choć niektórzy nadal patrzyli na nią spode łba. Ale w końcu nie można mieć wszystkiego.

- Trudno lubić wredne osoby. - Burknęła szatynka, a widząc znaczące spojrzenie koleżanki jedynie wzruszyła ramionami. - Ale ludzie się zmieniają, no nie?

Aluzja była oczywista. Lila rzeczywiście się zmieniła. Po chwili do dziewczyn dosiadła się Marinette.

- Félix w ogóle nie jest podobny do Adriena. Wygląda jak słaba podróbka.

Szatynka przewróciła oczami.

- Nie każda osoba, która nie wygląda jak Adrien jest brzydka. Na przykład spójrz na mnie. Nadaję się na wybieg.

Brunetka rzuciła jej powątpiewające spojrzenie.

- Jasne.

Lila usłyszała za sobą kroki i automatycznie zacisnęła zęby. Po chwili u jej boku pojawiła się blond czupryna, zielone oczy i... Adrien. Uśmiechnął się miło.

- Witaj, Lila. Co u ciebie?

Szatynka obrzuciła go wrogim spojrzeniem.

- PRZE-ŚWIE-TNIE. Nie wiem, co ona w tobie widzi. Muszę do łazienki, pa!

Zobaczyła jeszcze zupełnie czerwoną Marinette, zanim znikła za drzwiami toalety, przeklinając cicho Adriena. Nie dość, że ośmieszył ją przed całą klasą, nagadał do Félixa jakiś głupot, to jeszcze pyta ją, jak się ma?! Szczyt debilizmu. Marinette powinna poszukać sobie kogoś lepszego. Taki, na przykład Chat Noir by się nadał.

Podeszła do lustra ignorując jakąś dziewczynę z młodszego rocznika, która właśnie kasłała z zażenowaniem w rękaw. Lila obrzuciła ją wściekłym spojrzeniem, nie bez satysfakcji widząc po chwili pustą łazienkę. Nucąc pod nosem głupawą pioseneczkę o Brzydkich Agrestach poprawiała makijaż.

Nagle zdała sobie z czegoś sprawę.

Biedna Marinette.

Tak, teraz będzie musiała wytłumaczyć mu, o kogo chodziło. Ciekawe, jak to zrobi. Lila wzruszyła ramieniem, i już miała wychodzić, gdy zobaczyła coś dziwnego.

Czarna maź w kształcie wielkich stóp biegła przez całą szerokość: od drzwi, do okna. To musiała być ofiara akumy.

Gdzie się podziewa Ladybug?, myślała z narastającą paniką, aż w końcu wybiegła na korytarz w poszukiwaniu reszty. Trudno było się czuć bezpiecznie, jeśli potwór mógł czaić się tuż za drzwiami. Już miała wydrzeć na całe gardło, coś w stylu ,,awaria!", gdy ujrzała całkiem pusty korytarz. Wszyscy zniknęli. Zero ludzi. Zero pomocy.

Mocniej zacisnęła rękę na torebce, jakby to mogło w czymś pomóc. Nie pomogło.

Powrót do klasy wydawał się bezsensowny gdyż, co oczywiste, mogło się okazać, że lekcje nadal trwają, co byłoby żenujące. Ale przecież przerwa się nie skończyła. Ile czasu, do cholery, przesiedziała przed lustrem?

Dom.

Oczywiste. Czemu wcześniej na to nie wpadła?

Jak najbardziej dyskretnie uciekła ze szkoły i z ulgą skierowała się w boczną uliczkę, prowadzącą prosto pod żółty budynek. Dalej był park, gdzie szła jakaś pani z dzieckiem, szybciej, niż było to konieczne. Lila mimowolnie także przyspieszyła. Nie za bardzo rozumiała, co może się dziać, ale zdecydowanie nie chciała się narażać dla Papillon.

Głośny huk utwierdził ją w przekonaniu, że powinna jak najszybciej zwiać. Drżącymi palcami wyjęła kluczyki, i po czterech próbach wreszcie udało trafić jej się w zamek.

Ladybug pokona super-złoczyńcę.

Ladybug wszystkich uratuje.

Ladybug uratuje ją.

Szatynka włączyła telewizję, chcąc się dowiedzieć czegoś o sytuacji.

- Ladybug i Chat Noir walczą z nowym złoczyńcą, Generałem, przy Wieży Eiffla. O nie, co się dzieje! Ladybug została trafiona! Nagle obok niej pojawia się... nowy super-bohater?

Na ekranie pokazało się niezbyt wyraźne zdjęcie, kogoś w niebieskim stroju. Zapewne nowy Serpention.

- Nie do wiary! Najwyraźniej z odsieczą przybyli nowi bohaterowie! Jest ich aż pięciu! Ile Miraculów mają w zanadrzu Ladybug i Chat Noir? Bez względu na to, z pewnością możemy na nich liczyć.

Zapadła chwilowa cisza, podczas której na ekranie widniało przybliżenie walczących sylwetek.

- Został użyty Szczęśliwy traf. I... udało się! Paryż i jego mieszkańcy znowu są bezpieczni. Za tydzień, 15 września odbędzie się parada na cześć naszych obrońców, którą organizuje André Boureois. Zaproszone są ważne osobistości takie jak słynny projektant Gabriel Agreste. Wstęp dla wszystkich osób z zaproszeniami.

Lila wyłączyła telewizor. Nerwy spowodowane atakiem akumy sprawiły, że poczuła się bardzo znaczona, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Z westchnieniem oparła głowę o poduszkę i usnęła.

Nie zauważyła, jak w oknie pojawiła się ciemna postać, trzymająca w ręku pudełko pokryte chińskimi znakami.

***

- Jesteś w domu? Lila? Tak strasznie się martwiłam!

Do zaspanej dziewczyny podbiegła mama, ściskając ją na przywitanie. - Papillon walczy coraz zacieklej. Nie możemy pozwolić, by dla nas coś się stało. Jesteś cała? - obejrzała ją od stóp do głów, oddychając z ulgą.

- Tak, mamo. Ale miałam w szkole niezłego stracha. Po prostu... wszyscy zniknęli. Nie wiem jaką moc miał ten złoczyńca, ale zdecydowanie skuteczną. - przewróciła oczami. Mama ruszyła w stronę kuchni, zapewne głodna po pracy. Tymczasem szatynka rozejrzała się wokół i zobaczyła coś dziwnego.

Przed nią leżała mała szkatułka wyglądająca na bardzo starą. Co to jest?, przemknęło jej przez myśl, zanim zdała sobie sprawę, że to nic innego, jak Miraculum. Korzystając z okazji, że mama jest zajęta uciekła do pokoju. Musiała się upewnić, że to nie jest głupi żart, ani, że nadal nie śni.

Średnia ocena: 2.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania