Nieugięci

Wpatrywała się w szklaną barierę, jakby z nadzieją, że ta zniknie pod wpływem spojrzenia. Niestety, nie odniosło to żadnych skutków, prócz niknącej chęci walki w sercu dziewczyny. Słyszała już odgłosy kroków za swoimi plecami, jednakże coś w środku podpowiadało, aby się nie odwracała.

Nie wiedziała co to było, jakieś silne uczucie owładnęło jej umysł. Czuła, że wszystko będzie dobrze, że droga nie skończy się tu - zanim w ogóle się zaczęła.

Stała ze stoickim spokojem, dziwiąc się samej sobie. Nie każdy mógł sobie pozwolić na miarowy oddech, spokojne spojrzenie, na parę chwil od nieuniknionej zagłady.

Odgłos kroków nadchodzących strażników nasilał się, Laurel nie ruszyła się jednak ani o krok. Bo w końcu dokąd miała uciec?

No, oczywiście, zawsze istniała możliwość skorzystania z opcji samobójstwa, ale oznaczałoby to tylko jedno - stchórzyła. Nie chciała stać się jedną z tych osób, którymi szczerze pogardzała. Kimś, kto nie potrafi walczyć o własne przekonania, a poddaje się pod najsłabszą siłą nacisku. Ci ludzie nie istnieli dla niej, a jeśli już, to patrzyła na nich jak na to robactwo pojawiające się na zgniłej żywności. Oznaczali oni śmierć dla siebie samych, niszcząc swoją indywidualność. A przy okazji niszczyli też ludzi wokół, pokazując właśnie taką ścieżkę miernego życia.

Westchnęła, gdy usłyszała, że odgłos biegnących osób ustał.

Trzech przeciwników. Dobrze zdawała sobie sprawę z beznadziejności tamtej sytuacji. Gdyby chociaż był jeden, może jakoś udałoby się go pokonać. Jednak trzej strażnicy klasy B stanowili wyzwanie ponad siły dziewczyny.

- Odwróć się i podnieś ręce nad głowę - odezwał się chrapliwym głosem. - Jeżeli zrobisz co ci każemy, bez stawiania zbędnego oporu, możliwe że pozwolimy ci żyć.

Prychnęła. Żyć. Zabawne, że określają ten sposób egzystowania życiem. Ciekawe jakby oni się czuli będąc na miejscu tej setki osób zamkniętej kilometry pod ziemią.

Wyprostowała się. Nie zamierzała się odwracać ani tym bardziej poddawać. Może to głupio zabrzmi, ale jednak w ostatniej chwili swojego życia starała się wyglądać godnie. Co potem zrobią z jej ciałem, nie obchodziło jej. Dopóki jednak duch nadal pozostawał na swoim miejscu, ona się nie ugnie.

- Szef nie będzie zadowolony, jeśli wrócimy z ciałem - szepnął jeden do drugiego tak cicho, aby dziewczyna nie mogła usłyszeć. - W ten sposób nie na wiele nam się zda.

Dwaj kompani zaczęli cicho dyskutować widząc, że uciekinierka nawet nie myśli o poddaniu się. Trzeci zaś tylko im się przyglądał. Nie sposób było odgadnąć, co siedziało mu w głowie.

Dziewczyna zamknęła oczy, gdy nagle zza jej pleców rozległ się głośny huk.

"Nie odwracaj się i idź prosto przed siebie" rozległ się głos głowie Laurel. Był obcy, a jednak zdawał się brzmieć tak znajomo, jakby znała go od wielu lat.

Postanowiła mu uwierzyć i jak bardzo irracjonalne się to nie wydawało - bez krzty zastanowienia ruszyła przed siebie wprost na szklaną barierę. Szła miarowym krokiem, a w szklanej tafli zaczynała już widzieć swoje marne oblicze.

"Uwierz" usłyszała ponownie ten sam głos w swojej głowie.

Wiele razy słyszała historię o śmiałkach, którzy w jakiś sposób wydostali się z tego obrzydliwego więzienia. Zawsze jednak myślała o tym, jak o zwykłej bajce pozwalającej trwać tam z nikłą nadzieją, że może pewnego dnia...

No i nadszedł ten dzień, pomyślała. Rosnące napięcie doprowadzało do gęsiej skórki na rękach dziewczyny.

Jeszcze tylko dwa kroki... Wyciągnęła rękę i zbliżyła ją ku szklanej ścianie.

Następne częściNieugięci 2  Nieugięci 3  Nieugięci 4  

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 4 miesiące temu
    "Wpatrywała się w szklaną barierę, jakby z nadzieją, że ta zniknie pod wpływem jej spojrzenia." dookreślasz już pierwszym wyrazem, więc chyba "jej" jest zbędne.

    "Nie wiedziała co to było, jakieś silne uczucie owładnęło jej umysłem. Czuła, że wszystko będzie dobrze, że jej droga nie skończy się tu" - sporo masz tych dookreśleń. Tu kolejny przypadek 2x jej blisko siebie.

    Masz też takie kwiatki jak:
    "westchnęła cicho"
    "prychneła cicho"
    Niby nic, ale dość wytarte. Można odciszyć.

    Wysyłam pół komentarza, żeby się nie skasował
  • Canulas 4 miesiące temu
    "Było ich trzech, dobrze zdawała sobie sprawę z beznadziejności tamtej sytuacji. Gdyby chociaż była to jedna osoba, może jakoś udałoby się ją pokona" - skoro trzech, to już niepitrzebnie ich odczlowieczasz w bliżej niezidentyfikowane osoby.
    Może:

    Było ich trzech, dobrze zdawała sobie sprawę z beznadziejności tamtej sytuacji. Gdyby chociaż był jeden, może jakoś udałoby się go pokona". Poza tym było-był

    "- Odwróć się i podnieś ręce nad głowę - odezwał się chrapliwy głos. - Jeżeli zrobisz co ci każemy, bez stawiania zbędnego oporu, możliwe że pozwolimy ci żyć." ktoś chrapliwym głosem, a nie głos.

    "- Szef nie będzie zadowolony, jeśli wrócimy z martwym ciałem - szepnął jeden do drugiego" martwe ciało, to takie skakać w dół lub czarny mrok. Może samo ciało?

    OK. Fabularna intrygujące. Naprawdę zapowiada się dość ciekawie. Oryginalnie. Tylko technicznie można coś podkręcić.

    Pozdrox
  • little girl 4 miesiące temu
    Dzięki za wskazówki, Can.
    W sumie moja pierwsza proza od kilku lat, temu trzeba się lepiej przyłożyć. No ale, coby się ograniczać:)
    Już poprawiam. Pozdrawiam.
  • Canulas 4 miesiące temu
    little girl, pewnie że tak. Sorry za komentarzową oschłość, ale w pracy musiałem być na oriencie
  • nimfetka 4 miesiące temu
    Ma potencjał. Piszesz ładnie, płynnie. Są pewne niedociągnięcia, ale można je naprostować. Posłuchaj się Cana. I używaj dłuższych myslnikow, zeby tekst ładniej wyglądał.
  • little girl 4 miesiące temu
    Dzięki za odwiedziny:)
    Z tymi myślnikami jeszcze pomyślę.
    Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania