Peri z perfumerii część 3

Zmiana sposobu patrzenia młodszego mężczyzny na panią Oliwię nie uszła uwadze starszego. Ten dość szybko dostrzegł maślane oczy młodzika i powiedział.

 

- Panie Kordianie, zauważyłem, że dał się pan uwieść feromonom. Jeżeli tak, nie byłby pan pierwszym, którego to dotknęło. Najstarszy przypadek, o jakim się dowiedziałem, pochodził ze staroegipskiego opowiadania „Dwaj bracia”. W nim opisana jest historia księcia, który zakochał się w nieznanej kobiecie, gdy znalazł w rzece pachnący kosmyk jej włosów.

 

Młodszy mężczyzna po tych słowach z widocznym oporem oderwał wzrok od kobiety i skupił go na emerytowanym profesorze. Kiedy do tego doszło, oczy jego ponownie stały się dociekliwe i wszystko widzące. Starszy pan nie czekał na pytanie, tylko patrząc mu w oczy, zaczął mówić.

 

- Pani Oliwia z pewnością specjalnie na nasze spotkanie nie użyła perfum z feromonami, żeby pana oczarować, lecz z nich korzysta każdego dnia. Stosowanie ich umożliwia jej osiąganie lepszych wyników w pracy. Kiedy używa perfum z feromonami, nieświadomie zaczyna zachowywać się bardziej uwodzicielsko, jednocześnie naturalnie. Staje się znaczne odważniejsza i pewna siebie. Odpowiedzialne są za to związki chemiczne zawarte w feromonach, które oddziałują na nasz mózg. Zapach perfum przechodzi na dalszy plan, lecz użyty wraz z feromonami sprawia, że nagle każdy zaczyna ją zauważać i czuć. Najważniejszy jest właściwy indywidualny dobór rodzaju feromonów, a nie stosowanego aromatu.

 

- Słyszałem, że feromony należą do chemii miłości i potrafią wpływać na odczuwanie pociągu do danej osoby. Mają udział w zakochaniu się, wpływają na euforię i sprzyjają osiąganiu orgazmu. Pierwszy raz usłyszałem o nich pod nazwą „narkotyki miłości” i że są wykorzystywane w celu zwiększenia atrakcyjności erotycznej – powiedział młodszy mężczyzna.

 

- Feromony towarzyszą nam od zawsze, są to substancje wydzielane i odbierane przez osobniki tego samego gatunku. Wywołują one specyficzną reakcję, w przypadku feromonów płciowych, to seksualną. Charakterystyczną cechą ich jest bezwonność. Produkują je gruczoły ekranowe na całej skórze, głównie pod pachami, w pachwinach, w okolicy narządów płciowych, odbytu, ust, oraz w wydzielinie pochwowej, spermie i w ślinie. Do czasów współczesnych jedną z dróg ich przekazywania był pocałunek. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że feromony działają poprzez narząd lemieszowy poza naszą świadomością. Mają, duży wpływają na rytm alfa mózgu, poziom hormonów i neuroprzekaźniki. U ludzi działają na różnych poziomach, kobieta-mężczyzna, mężczyzna-mężczyzna, kobieta-kobieta, rodzice-dziecko. Dzisiaj po licznych badaniach wiemy, że substancje o oddziaływaniu człowiek-człowiek rzeczywiście istnieją. Można nimi wpływać na ludzi z coraz lepszym powodzeniem i są wykorzystywane jako narzędzia nie zawsze w dobrym celu. Tym bardziej że naturalne wydzielanie feromonów zostało zakłócone przez stosowanie antyperspirantów, które opanowały rynek kosmetyczny i wyparły tradycyjne dezodoranty, dające znacznie słabszą chronię przed potem. Chcemy żyć aktywnie, bez komplikacji, w pośpiechu, spędzając większość dnia poza domem. Zależy nam na dobrej ochronie przed nieprzyjemnym zapachem i mokrymi plamami pod pachami. Teoretycznie nikt nie chce brzydko śmierdzieć, a w praktyce różnie bywa.

 

- Mnie na przykład nie dziwi, że pracując w często mocno sterylnych firmach, sami pragniemy być czyści. Zwłaszcza gdy w telewizji widzimy idealnych ludzie z ciałami bez żadnych skaz – powiedziała pani Oliwia.

 

- Doskonale pamiętam czasy swojej młodości, w których zasadniczo kąpiel brano raz w tygodniu, ponieważ dostęp do łazienek i bieżącej wody był mocno ograniczony. Natomiast z myciem było bywało różnie i zależało to od wyniesionego wychowania w domu. Tylko wtedy nie było dezodorantów i ludzie brzydko pachnieli, lecz mało kto tym się przejmował. Zdarzały się przypadki podobnie jak teraz maskowania niedostatecznej higieny perfumami i zbyt często przynosiło to jeszcze gorszy efekt, szczególnie w komunikacji w okresach letnich. Jednak teraz poprzez reklamy przekonuje się nas, że pocenie jest niehigieniczne i odrażające. Nikt nie powinien mieć mokrych plam nie tylko pod pachami. Kiedy nie wystarczają same antyperspiranty, powinniśmy używać również tabletki przeciw nadmiernej potliwości. Zbyt często zapominamy, że wydzielanie potu jest naturalną rzeczą fizjologiczną, która ma na celu termoregulację organizmu. Pocimy się, aby regulować temperaturę, wydalać nadmiar wody z organizmu oraz toksyny w tym rakotwórczych substancji. Jest to zatem proces konieczny w zachowaniu zdrowia. Dopiero jak jest źle i pocimy się nadmiernie, powinniśmy użyć dezodorantów. Czasem i one są za słabe, wtedy sięgamy po antyperspiranty, których zadaniem jest hamowanie pocenia poprzez czasowe blokowanie kanalików potowych.

 

- Często podczas opracowywania nowych antyperspirantów, które zamierzamy wprowadzić na rynek, spotykamy się z zarzutami ich rakotwórczego działania. Jedynym udowodnionym ubocznym efektem stosowania antyperspirantów ze związkiem soli glinu może być zapalenie gruczołów łojowych i potowych w postaci zgrubień i guzków pod pachami oraz podrażnienia skóry. Mogą również utrudniać wydalanie toksyn z organizmu. Taki argument jest tylko w niewielkiej części prawdziwy, ponieważ za ich usuwanie w decydującym stopniu odpowiada wątroba, nerki i układ wydalniczy – powiedziała kobieta.

 

- Ma pani rację, lecz nie można zapominać, że substancje te pozostają w kontakcie ze skórą przez wiele godzin. Aluminium i często obecne w antyperspirantach parabeny potrafią kumulować się w organizmie, gdzie naśladują żeńskie hormony płciowe estrogeny. Problemem też jest dokładnie zmycie antyperspirantów spod pach, ponieważ żel, jaki wytwarzają, bywa oporny na mydło. Prawdą jest, że niewiele przez skórę jest wchłanianego aluminium, jednak niszczy DNA komórek. Dochodzi do tego wdychanie aerozoli, w których składzie znajdują się również sole glinu, co powoduje zwiększenie masy ciała i – co gorsza – mózgu. Ciągle brakuje argumentów za ich szkodliwością, lecz większość guzów rakowych w piersiach kobiet zlokalizowanych jest w pobliżu właśnie węzłów chłonnych, czyli pach. Natomiast badania histopatologiczne w takich przypadkach potwierdzają obecność parabenów i aluminium. Przypadek? – zakończył profesor pytaniem.

 

- W naszym firmowym laboratorium od dłuższego czasu pracujemy nad wynalezieniem dezodorantu, który będzie tak skuteczny, jak antyperspirant czy bloker, ale pozbawiony aluminium. Chcemy go oprzeć na oleju kokosowym, sodzie oczyszczonej, wodzie utlenionej i olejku eterycznym. Gdyby nam to się udało, z pewnością byłby to hit rynkowy, jaki z pewnością zostałby zaakceptowany przez przeciwników rozwiązań współczesnych. Wtedy moglibyśmy liczyć na promowanie naszego produktu w mediach społecznościowych – powiedziała pani Oliwia.

 

- Akurat tego nie byłbym taki pewny, ponieważ jest wiele przykładów na funkcjonowanie w Internecie pseudonaukowych stron. Wystarczy, by jakaś popularna celebrytka na modnym portalu wypowiedziała się źle o waszym produkcie, a reszta to pochwyci i już będzie po was. W taki sposób zwalcza się wszelką poważną konkurencję zagrażającą gigantom. Będziecie jako mała firma doskonale funkcjonować i powoli zdobywać rynek zbytu oraz się rozwijać o ile nie nadepniecie komuś na odcisk albo nie zagrozicie jego pozycji. Jedyną możliwością rozwoju jest rozkręcenie interesu i sprzedanie go za jak najlepszą cenę. Jeżeli tego dokonacie, to nie stracicie, a zyskacie – powiedział niespodziewanie Kordian.

 

- Niemożliwe, do tego nie może dojść – powiedziała zaskoczona kobieta.

 

- Ja do wypowiedzi naszego miłego kolegi ustosunkowałbym się pozytywnie i potraktował ją bardzo poważnie, ponieważ zbyt dużo złego przez sieć internetową się dzieje. Tylko tam można podszyć się bezkarnie za kogoś, pozostać anonimowym i jednocześnie szkalować innych – stwierdził profesor i zapytał – może nas pan oświeci, kim jest i dlaczego interesuje się perfumami.

 

- Jestem Policjantem i godzinami przeszukuje sieć internetową w poszukiwaniu nieuczciwych transakcji, wyłudzeń, oszustw albo wykorzystywanie jej do kradzieży. Dzisiaj zajmowałem się tropieniem szlaków tranzytowych kropelek gwałtu, są to zakazane substancje w płynie, które odurzają i doprowadzają do obcowania płciowego. Pigułki gwałtu i ich nowsza wersja kropelki nie tylko są zmorą nocnych klubów, lecz źródłem gigantycznych dochodów. Jednak handel perfumami, a szczególnie podróbkami znanych marek jest nie mniej dochodowy, a do tego znacznie bezpieczniejszy. Nikt do tej pory za sprzedaż ich nie został surowo ukarany.

Następne częściPeri z perfumerii część 4  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bożena Joanna tydzień temu
    Ciekawy tekst, wciągnął i mnie, wroga perfum, gdyż po nich mam objawy typowej alergii i duszności (nie mylić z koronawirusem). Serdecznie pozdrawiam!
  • pasja 5 dni temu
    Bardzo interesujące ciekawostki w świecie zapachów. Powrót do przeszlości, gdzie ludzie uzywali tylko wody i mydła i miski raz w tygodniu. Cociaż radzili sobie naturalnymi sposobami. Stosowali np. zioła, ocet do płukania włosów.
    Interesujaca ta część o aluminium. Perfumy i jeszcze sa wody perfumowane mniej trwałe. Wszelakie dezydoranty zapachowe i bez. I ten wróg który zakłóca nasze PH skóry. Jak w każdej produkcji zdarzają sie ci którzy stosują różne oszustwa.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania