Poprzednie częściStrefa - Rozdział 1  

Strefa - Rozdział 2

„Jak myślisz, gdzie oni zniknęli?” odezwał się po dłuższej chwili Irakli.

„Nie mam pojęcia” odpowiedział mu szczerze John.

John i Irakli po przebudzeniu się z ze snu zdali sobie sprawę, że nigdzie nie ma ani ich kapitana, ani tych dziwnych ludzi z innych światów. Postanowili zaczekać. Jak na razie minęło pięć godzin.

Nagle bez żadnej zapowiedzi zmaterializowały się przed nimi trzy ciała. Należały do zaginionej trójki.

„Nie… To już lekka przesada…” stwierdzili w tym samym momencie najemnicy.

Pierwszy obudził się Hubert następny Irtheb a ostatni Ihebu. Zaginieni wstali na nogi, otrzepując się z ziemi.

„Gdzie wy byliście?” zapytali równocześnie Irakli i John.

„Uhhh ciężko to wyjaśnić…” odpowiedział im Hubert.

„Trudno to opisać słowami…” dodał Ihebu.

Dla Irakliego i Johna znaczyło to mniej więcej tyle, co „Nie możemy wam powiedzieć bo nie”.

„Myślę, że już pora się pożegnać mam nadzieję, że następnym razem spotkamy się pokojowo” przerwał ciszę Irtheb.

Po wymienieniu pożegnań Irtheb Ihebu i oddział Huberta przeszli przez bramy prowadzące do ich wszechświatów.

Warszawa Gildia Streferów Black Stone

Po powrocie z misji Hubert zrelacjonował dokładnie cały swój pobyt w strefie, nie skupiając się szczególnie na spotkaniu z administratorem. Niedługo potem zapadła decyzja o utworzeniu pierwszej ziemskiej Gildii Streferów nazwanej tak samo jak firma najemna, której Hubert był członkiem. Odkąd został Streferem, życie Huberta zmieniło się o 180 stopni. Codziennie razem z Iraklim i Johnem ryzykował swoje życie, biorąc udział w wyprawach do strefy. Nie wiedział dlaczego ale bycie Streferem podobało mu się bardziej niż poprzednia praca.

„Hubert! Kończ szybciej ten obiad! Za dziesięć minut mamy stawić się przy bramie!” pośpieszył go Irakli.

„Dobra! Już idę!” powiedział Hubert, wstając od stołu.

Dziesięć minut później Hubert przeszedł przez bramę razem z Iraklim i Johnem. To był zwykły dzień w pracy…

John, Irakli oraz Hubert szli w stronę sygnału mentalnego pochodzącego z artefaktu. Po drodze atakowały ich różne potwory ale były zbyt słabe, aby coś im zrobić. Gdy dotarli do źródła sygnału, zauważyli, że ubiegły ich już dwie inne grupy. Pierwsza z nich składała się wyłącznie z istot z mleczno białymi włosami oraz całkowicie czarnymi oczami to byli Utalianie.

„Pieprzeni Utalianie…” powiedział Hubert z nienawiścią.

Utalianie są rasą zamieszkującą planetę o nazwie Utalia, ta właśnie planeta dała życie największym psychopatom strefy. Kochają oni agresję, przemoc i tortury nie przemawiają do nich pokojowe rozwiązania. Szukają konfliktu nawet tam, gdzie da się rozwiązać sprawę pokojowo. Jako nieliczni nie są wpuszczani do bezpiecznych obszarów ale im to nie przeszkadza.

Druga grupa składała się z dwóch osób, jedna z nich była czerwonowłosym mężczyzną zaś drugi członek grupy, chował się za tym pierwszym.

„To Irtheb i Ihebu!” wykrzyknął w myślach Hubert.

Normalnie poczekaliby do końca walki, jednak nie mogli przejść obojętnie koło tego, że jedną ze stron konfliktu były znajome twarze!

„Zabijcie wszystkich Utalian!” wydał rozkaz Hubert.

„Tak jest!” odpowiedzieli zgodnie Irakli i John.

Hubert oraz jego podkomendni rozpoczęli ostrzał a trzech z dziewięciu Utalian padło na ziemię, reszta odwróciła się w stronę, z której padły strzały co naturalnie ułatwiło robotę Ihebu.

Po chwili od miecza Ihebu padło czterech Utalian a Hubert i jego oddział zabili ostatnich dwóch.

Hubert pomachał dla Ihebu i Irtheba a oni poznając go, odmachali mu.

„Jak tam? I dlaczego jesteście razem?” rozpoczął rozmowę Hubert.

„Aaa po staremu spotkaliśmy się przypadkowo w miejscu startu” odpowiedział lekko Irtheb.

Miejsce startu było jedyną bezpieczną strefą, do której Utalianie mieli wstęp.

„Jak podzielimy się łupe…”

Hubertowi przerwał ogłuszający huk, który zdawał się rozlegać z góry. Chwilę później na niebie pojawiło się coś w rodzaju rysy, która rozszerzała się przy asyście odgłosów pękania. Przyprawiający o ciarki na plecach głos przemówił:

„GŁUPCY! UWIERZYLIŚCIE W SŁOWA WIELKIEGO KŁAMCY I DALIŚCIE SIĘ OSZUKAĆ! JAM JEST TEN CO STWORZYŁ WSZELAKIE ŻYCIE! ME IMIĘ STWORZYCIEL! WYPUŚCILIŚCIE ODWIECZNE ZŁO Z JEGO WIĘZIENIA! BIADA WAM! BIADA!”

Po wypowiedzeniu tych słów wyrwa zaczęła się zamykać.

W umysłach Irtheba Ihebu i Huberta pojawiła się ta sama myśl.

„Czy chodzi o…”

„Hej” powiedział byt nazywający się administratorem.

Wszyscy odwrócili się, mogliby przysiąc, że przed chwilą nikogo tam nie było.

„Muszę wam podziękować za uwolnienie mnie.” powiedział byt, uśmiechając się.

Następne częściStrefa - Rozdział 3  Strefa - Rozdział 4  

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bajkopisarz 3 tygodnie temu
    „zauważyli, że zostali ubiegnięci przez dwie”
    Że ubiegły ich już dwie inne grupy
    „Pierwsza z nich składała się wyłącznie z istot z mleczno białymi włosami oraz całkowicie czarnymi włosami to byli Utalianie.”
    Pierwsza z nich składała się wyłącznie z istot z mleczno-białymi lub całkowicie czarnymi włosami. Byli to byli Utalianie.
    Chyba, że to dwie różne grupy, biało i carnowłosych. Tak napisałeś, ze nie idzie zrozumieć?
    „Utalianie są rasą zamieszkującą planetę o nazwie Utalia, ta właśnie planeta dała życie największym psychopatom strefy. Utalianie kochają agresję, przemoc i tortury nie przemawiają do nich pokojowe rozwiązania. Utalianie”
    3 x Utalianie
    „ostrzał trzech z”
    ostrzał i trzech z
    „oddział zabili dodatkowych dwóch z nich.”
    Zabili ostatnich dwóch
    „Hubert i jego oddział zbliżyli się do miejsca, w którym stało dwóch ludzi z innych światów.”
    Całkowicie zbędne zdanie
    „było jedyna bezpieczną”
    Jedyną
    „„Muszę wam podziękować za uwolnienie mnie.” powiedział byt, uśmiechając się.”
    Trochę dyjabeł z pudełka. Nic nie było o żadnym administratorze a nagle się jakiś uwolnił. To ma jakiś związek z wcześniejszą akcją??

    Generalnie jest dużo lepiej niż w poprzedniej części, zacząłeś zwracać uwagę na powtórki, więc błędów na pewno mniej. Jeszcze wymaga dopracowania, ale za kilka części powinno być już zupełnie dobrze.
  • Mex 3 tygodnie temu
    Dzięki za komentarz zaraz zabieram się do poprawiania :)
  • Mex 3 tygodnie temu
    Administrator to ten typ co podawał się za stworzyciela wszechświatów.
  • Bajkopisarz 3 tygodnie temu
    Mex - skrótkowo napisałem - w sensie, ze w tym rozdziale nic nie było o nim.
  • Mex 3 tygodnie temu
    Bajkopisarz Aaaa dobra rozumiem.
  • Mex 3 tygodnie temu
    Zmodyfikowałem trochę teskt bo było w nim coś, co by się nie zgadzało z fabułą.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania