Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Tajne Akta Pazura - Prolog

Biuro detektywistyczne Pazur, mieściło się w starej kamiennicy, w ubogiej dzielnic nikt przy zdrowych zmysłach się nie zapuszczał się do tek dzielnicy, jak nie musiał. Samo biuro kiedyś było mieszkanie. Dużo klientów te biuro nie miało a sprawy nie były dość skąplikowane śledzenie nie wiernego partner odnalezienie jakiejś rzeczy. Ale biuro to zajmowało się też sprawami pa nad naturalnymi lub dziwnymi, mało kto wierzył w jakieś tam wampiry demon strzygi i tym podobne rzeczy. Oprócz właścicielek, która jedna z nich lukanką a druga była kotołaczką Samo biuro zajmowało główny duży pokój gdzie stały dwa biurka a w dwóch mniejszych pokojach mieszkały właścicielki.

-Nie gniewaj się – Dziewczyna o krótkich blond włosach która właśnie obgryzała właśnie surową rybę odezwała się po ciszy która panowała od dwóch godzi, po tym jak obie przeczytała, Ogłoszenie w prasie które umieściły w prasie, a samo ogłoszenie kończyło się zadanie i Zrobimy wam dobrze i tanio

-Od kilku godzin odbieram telefony gdzie mi zboczeńcy dyszą prosto do ucha i to przez ciebie i to jest akurat twoja wina

–Musiałam coś skrócić ogłoszenie bo nie miałam kasy na dłuższe

–Tak i wyszło z niego jak anons tanich prostytutek – Rudowłosa dziewczyna która przez cały czas siedziała z nogami a biurku wciągnęła powietrze do nosa – Schowaj tą rybę ktoś idzie – Kobieta zdjęła nogi ze swego biurka i wygodnie usiadła. Blondynka schowała rybę do szuflady i też usiadła. Po chwili weszła do biura kobieta w średnim wieku koło czterdziestki, bardzo elegancko ubrana czarna garsonka było szyta na miarę tak samo spódnica do kolan, cieliste rajstopy przylegały do nóg jak by były drugą skórą i do tego czarne buty na obcasie. Widać że kobieta była z wyższych sfer, jej ruchy były nie naganne

-Dzień dobry czy przeszkadzam – Kobieta odezwała się aksamitnym głosem

-Dzień dobry – obie kobiety odezwały się równocześnie .

-Nie wiem czy dobrze trafiłam czy to biuro detektywistyczne Pazur

-Tak. Ja jestem Maritha Curan a to moja partnerka i siostra Othi Curan. W czym możemy Pani pomóc. Proszę siadać – Maritha wskazała dłonią wolne krzesło, kobieta z gracją usiadła na krześle

–Jestem Emilly Duncan, jestem dyrektorką prywatnej szkoły West Forest. Powiem bardzo krótko w mojej szkole znikają uczniowie, są znajdowani po kilku dniach bez życia z pustymi oczami. Nie wiem jak by ktoś z nich wyssał.

–Jak jest jak Pani mówi czemu nic nie ma o tym w mediach

–Rodzice nie których z moich uczniów to ludzie władzy i zasiadają w zarządzie szkoły i tuszują, sprawę dla dobra jak to mówią szkoły, jej imienia. Policja rozkłada ręce. Mówi że nic nie wiem Detektyw Miller, powiedziała, abym zwróciła się do was w tej sprawie.

–Innymi słowy działa Pani poza wiedzą zarządu szkoły

–Mam gdzieś ich liczy się dobro uczniów – Maritha w słuchała bicia serca kobiety i wiedziała, że kobieta nie kłamie.

–Niech nam Pani opowie wszystko co wie.

Następne częściTajne Akta Pazura -2  Tajne Akta Pazura 3  

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Agnieszka Gu pół roku temu
    Witam,
    Przeczytałam połowę ale dalej nie potrafię. Sporo tu błędów, zarówno literówek jak i powtórzeń. Proponuję przeczytać tekst jeszcze raz na spokojnie i poprawić. Na opowi.pl można to zrobić w edycji tekstu.
    Pozdrawiam
  • Pan Buczybór pół roku temu
    wyglądała jak tekst z google tłumacz
  • Pan Buczybór pół roku temu
    *wygląda
  • Lika pół roku temu
    i tak nikt tego nie czyta co ja się będę przejmować

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania