TW 3.0 Edycja numer 5 - Umysłowa próba stworzenia szcześcia, czyli brat

Postać: Astronom - amator

Miejsce: Nawiedzona restauracja

Zdarzenie: Przyjaźń z opiekunem kanalizacji

 

Nie podołałem z gatunkiem. Z tymi wymogami wyżej też nie za bardzo. Proszę o wybaczenie tym razem.

 

 

Zwykł w pierwszą noc miesiąca złotej jesieni przekraczać granicę i swobodnie dążyć do niewiadomej oczywistości. Na początku zwyczajnie, wstając lewą nogą, rozpoczynał pozornie marną i wyjałowioną egzystencję. Miał to dziwne zboczenie prowadzenia dialogu ze swoim, na przekór innym, niewidzialnym bratem. Od pierwszego porannego wdechu, znacznie głębszego niż miarowa melodia nocnych oddechów. Rozmowa zawsze miała jakiś sens. A każdy bezsens w jego mniemaniu był elementem misternej układanki. Mapy do niewiadomej oczywistości. Brat też to czuł, ale on był z reguły milczącym obłokiem, który jedynie podpierał wielkość tego pierwszego. Co jakiś czas sygnałem poderwanego ku górze liścia zaprzeczał lub potwierdzał. Najczęściej się zgadzał, ze wszystkim. Za każdym razem liść wędrował ku górze, nigdy w przeciwnym kierunku.

Słodki posmak czekoladowego budyniu nadal przyjemnie pobudzał jego kubki smakowe. Szeroka, pusta jak czarne wąwozy z proroczych koszmarów ulica milcząco pozwalała, by obaj szli nią już dobre pół godziny. Brat milczał. Zachowywał się, jakby w ogóle go tam nie było. A przecież to niemożliwe. Byli nierozłączni. Opętany gwiezdną publicystyką motorniczy i zwierzchnik podziemnych tuneli miejskich. Opiekun i stróż każdej toksycznej mordy i każdego przerażającego jęku z kanałów. Jeden kochał przekraczać wszelkie bariery, drugi bez choćby owiniętego wokół siebie lnianego sznura nie potrafił spojrzeć na świat. Zastanawiał się wiele razy. Dlaczego nie rozmawiają ze sobą o zmroku. Nawet w te pamiętne pierwsze noce. A gdy wytężył myślenie jeszcze bardziej pojął, że nic z nich nie pamięta. Zupełna pustka. Efekt przebarwionego entuzjazmu czy siły, która wieńczyła każde jego posunięcie? Odpowiedź nie nasuwała się w ogóle, choć zwykle potrafił kojarzyć wiele różnych faktów. Wystarczyło tylko dobre spoiwo i obraz układał się sam.

Wahał się, zanim przekroczył próg. Brat nadal nie wykazywał oznak życia. Siedział gdzieś cichutko skulony. Wieczór. Nigdy nie lubił tej pory dnia. Epilog dnia czy prolog mroku? Kolejny raz zadał sobie pytanie, na które nie umiał odpowiedzieć. Zrzucił je do sekcji oczekującej.

— Jesteś tu? — przerażone echo wydarło go z obłoków nasuwających się myśli. Poznał ten głos. Brat.

— Tak, jestem. Nie widzę cię — odpowiedział, rozglądając się. Ale niby po co. Szukał niewidzialnego obłoku, który prosperował tylko w jego świadomości. Ale był doskonalszy od niej. Potrafił ją zakrzywić i przechytrzyć.

— Słyszysz mnie. Ona też tu jest.

Restauracja cuchnęła na kilometr stęchlizną i pustką. Wnętrze pokryte grubą warstwą kurzu, uśpione na zawsze skrywało nie jedną układankę.

— Budynek od lat jest opuszczony.

— Nie. Nie jest. Patrzy się na nas. Stoi w rogu. W najciemniejszym punkcie mroku. Nie chce nas tu — Jego głos drżał. Wyimaginowany w wyobraźni twór, który zastąpił mu brata, o którym marzył, gdy tylko mógł, rozdzierał jego myśli. Subtelnie prowadził gdzieś do tej jasnej iskry, przebłysku w ciemnej nicości, kiedy zwątpienie brało górę. Teraz jedynie zwodził.

— Naprowadź mnie bardziej. Nie widzę.

— Nie mogę.

— Jesteśmy przyjaciółmi? Jeśli tak, naprowadź mnie na nią — Pytanie rozniosło się po całej restauracji. Wszystko umilkło. Nawet to dziwne rzężenie z zewnątrz. Brat nie mógł albo nie chciał odpowiedzieć. To pytanie zdradzało zbyt dużo. Odkryłoby te karty, które rozjaśniłyby wszystko.

Kolejne minuty spędził samotnie. Nadał wpatrywał się w pogrążony w ciemności róg pomieszczenia. Wyobrażał sobie to miejsce jako środek konstelacyjnego skupiska. Zagłębiał się we własnych wyobrażeniach, zapominając, czego tak naprawdę szukał. Przecież miał plan, strategię na wszystko. A jak nie, to i tak na tę połowę, która popychała następną. Niewiadoma oczywistość. Przepadł. Zbliżył się do miejsca, które wskazał brat. Niczym grom z jasnego nieba stanęła przed nim dziewczyna. Bladosina dłoń teraz spoczęła na jego ramieniu. Poczuł ten arktyczny dreszcz. Znak, że nie ma odwrotu. Patrzyli na siebie, obserwowali i próbując zwodzić, czytali swoje intencje. Te ukryte pod płaszczykami zakłamania. Dwie i te same strategie zeszły się ze sobą.

Czuł tylko lewą rękę. Reszta ciała była poza kontrolą. Obumierała powoli. Czy to wszytko było potrzebne? Teraz wiedział, że tak. Leżąc w błogim bezruchu, na skaju agonii, czuł, że tak miało być. Dziewczyna nadal stała w kącie i obserwowała go. Powinien jej podziękować. Otworzyła przed nim bramę do ostatniego elementu układanki. Odnalazł jedyną i prawdziwą niewiadomą oczywistość. Nigdy nie miał brata.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Agnieszka Gu dwa lata temu
    Witam,
    Ładny, niemal poetycki zapis. Mnóstwo obrazów. Wszystko lekkie, zwiewne, niemal uduchowione. Końcówka mroczna, hacząca o metafizyczność.
    Bardzo ładne zwroty, typu: "proroczych koszmarów", "milcząco pozwalała", "przerażone echo wydarło go z obłoków nasuwających się myśli" i wiele innych.
    A to jest cudne: "Efekt przebarwionego entuzjazmu czy siły, która wieńczyła każde jego posunięcie?"
    I te zwroty budujące nastrój: "W najciemniejszym punkcie mroku." — świetne
    A to już majstersztyk: "Szukał niewidzialnego obłoku, który prosperował tylko w jego świadomości. Ale był doskonalszy od niej. Potrafił ją zakrzywić i przechytrzyć." — boskie
    "Subtelnie prowadził gdzieś do tej jasnej iskry, przebłysku w ciemnej nicości,... " — tą "iskrą" mnie ostatecznie przekupiłeś.
    "Niewiadoma oczywistość. " — tu mnie zastopowało i skłoniło do głębszego zastanowienia. Świetny zwrot.

    Jestem zachwycona tym utworem. Mniejsza o wtłoczenie w tematykę TW (bo też nieźle wyszło), ale sam pomysł i wykonanie, cudne!
    Pozdrawiam
  • Majonez XvX dwa lata temu
    Rady jestem, że przebrnęłaś i nawet się spodobało. Nie ukrywam zadowolenia, ale to porządny kop do dalszej pracy. Dzięki.
  • jolka_ka dwa lata temu
    Rozwijasz się. Albo po prostu kryłeś się z dobrym pisaniem. Bo tak. To jest dobre pisanie :)
  • Majonez XvX dwa lata temu
    Ja po prostu piszę tak jak to czuję. Po swojemu. Dzięki
  • rubio dwa lata temu
    Kolejny tekst, w którym jest sporo poezji, niejednoznaczności, jakieś takiej mgły... Ale inny, niż inne tego typu teksty.
    Bo - tu się pojawia budyń. Gdzie indziej jakaś stacja kolejowa i umierający menele. Itd., wiesz, o co mi chodzi. Kupuje mnie to całkowicie, ten cały Twój styl.
    Tak że, nieanonimowa piątka, w odróżnieniu od tych paru anonimowych, które wcześniej klikłem.
  • rubio dwa lata temu
    ps. po coś Ty się tak wygłupiał, za regimusowych czasów, przy takim skillu, to nie pojmę. Dobrze, że tamten umarł.
  • Majonez XvX dwa lata temu
    rubio A nie wiem. Byłem taki niepokorny typ. Ale jest już git chyba. Chociaż nadal lubię odwalić coś konkretnego. Nie mniej dzięki za wpadnięcie w moja komórkę.
  • Canulas dwa lata temu
    "Nigdy nie lubił tej pory dnia. Epilog dnia czy prolog mroku?" - ładne, choć zrezygnowałbym z pierwszego "dnia".

    "— Nie. Nie jest. Patrzy się na nas. Stoi w rogu. W najciemniejszym punkcie mroku. Nie chce nas tu — Jego głos drżał. " - kropka po tu.

    "Wyimaginowany w wyobraźni twór, który zastąpił mu brata, o którym marzył, gdy tylko mógł, rozdzierał jego myśli." - "jego" jest niepotrzebne.

    "— Jesteśmy przyjaciółmi? Jeśli tak, naprowadź mnie na nią — Pytanie rozniosło się po całej restauracji." - tutaj też brak kropki. Sam zobacz. Słowo "Pytanie" masz z wielkiej, a kropką go nie poprzedzasz.

    "Odkryłoby te karty, które rozjaśniłyby wszystko." - "te" zbędne pieszczenie się ze słowem. Dookreślenie do eliminacji.

    No tak. Tekst dobry. Nie Twój topowy, ale ładny i estetyczny.
    Pytanie nadrzędne: Kim jesteś.

    Canulardo jest zaintrygowany.
    Canulardo będzie Cię obserwował.
  • Majonez XvX dwa lata temu
    Kim jestem ja?
  • Majonez XvX dwa lata temu
    Raz jest dobrze, a raz gorzej. Zależy kto czego oczekuje. Ale dzięki za odwiedziny
  • Canulas dwa lata temu
    Ezo, Ezo, Majonezzo. Wpierdalać podkręcone piłki, to my, ale nie nam.
    Piszesz very ok. Nie pal kiełbalątka i nie śmieszkuj. Wisz o co kaman.
  • Elorence dwa lata temu
    Majonez, wow! Jakie umiejętności. Jestem w szoku. Pozytywnym, oczywiście.
    Podobało mi się :) Spokojnie mogłoby się wpisać w prozę poetycką. Przymknę jednak oko ma brak więzi z obecnym gatunkiem. Tekst zbyt dobry, aby się czepiać :D
    Pozdrawiam :)
  • Majonez XvX dwa lata temu
    Eeee tam umiejętności.Jak każdy inny. Piszę i się bawię gud. No gatunek to ominąłem całkowicie. Miałem pomysł po prostu nie pasował ten gatunek. Ale dzięki za przebrnięcie.
  • Trening Wyobraźni dwa lata temu
    Witamy kolejny tekst! :)
  • Elorence dwa lata temu
    OGŁOSZENIE!
    Od tej pory trwa nabór na nową wersję TW - TW 4.0
    W związku z tym, powstaną całkowicie nowe pule! Jeśli ktokolwiek chce wziąć w tym udział, bardzo proszę przedstawić swoje pomysły na POSTACIE, MIEJSCA i ZDARZENIA, w tym wątku:
    http://www.opowi.pl/forum/zabawa-slowami-w273/

    Dlaczego? W obecnym jest już zbyt wiele postów, więc istnieje możliwość, że niebawem nie będzie można cofnąć się do wcześniejszych.

    W razie pytań, zapraszam tu!
    http://www.opowi.pl/forum/tw-30-w1079/

    Czas na dodawania propozycji: do poniedziałku 15.10.2018 (do północy).

    Potem uporządkuję pulę i ruszymy z nową wersją TW!
    W niedzielę (14.10.2018) spotykamy się na zasadach TW 3.0.

    Kilka zasad obejmujących pule:
    - niech to będę rzeczy, które sami chcielibyście otrzymać,
    - odjechane, ale bez przesady
    - można brać rzeczy z poprzednich wersji TW

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania