tylko wyścig

czy było łatwo

raczej nie sądzę

czy będzie łatwo

dożyć nie zdążę

 

jestem spokojny że prawie błogi

ustały wichry opadły wody

bolą mnie nogi ręce się łamią

tu kusi diabeł tu broni anioł

 

mych win nie zapomniano

w ogniu pokuta

ale na usprawiedliwienie

zdarłem nie jednego buta

 

biegałem ciągle bez żadnej przerwy

już tylko opary nie ma rezerwy

za mną te stany gniewu radości

w sercu w umyśle ten ciągły pościg

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania