wesołe

na mojej ulicy

szczekają psy

 

nieważne czy idzie

dobry czy zły

 

na mojej ulicy

ludzie dzicy

 

rzucają wrzaski

po kamienicy

 

tłuką butelki i klną

w szambie po szyję brną

 

ja wielki gar bigosu

i wiadro gęstego sosu

 

codziennie będę żarł

czterdziestolitrowy gar

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • yanko wojownik 3 tygodnie temu
    Punkowo, epokowo wstecz. Dramat!
  • JamCi 3 tygodnie temu
    Fietne.
  • Marsjasz 3 tygodnie temu
    ale z ciebie wesołek.
  • Tjeri 2 tygodnie temu
    Osiem pierwszych wersów git.
  • sensol 2 tygodnie temu
    w sumie racja. wycinam
  • puszczyk 2 tygodnie temu
    Do dziewiątego.
    Później jest tylko wypełniacz obliczony na efekciarstwo.
  • refluks 2 tygodnie temu
    Nie rozumię...
  • stefanklakson 2 tygodnie temu
    Cały był dobry, teraz to już nie to.
  • stefanklakson 2 tygodnie temu
    Teraz już nie jest wesoło :(
  • stefanklakson 2 tygodnie temu
    Marek Grechuta - "Szalona Lokomotywa" - elegancki album.
  • betti 2 tygodnie temu
    Czytam do ''ja wielki gar bigosu...'', bo w tym jest wiersz, jest obraz, końcówka zupełnie oderwana.
  • Misiek 2 tygodnie temu
    nic specjalnego ani ciekawego
  • Pan Buczybór 2 tygodnie temu
    tak, wielki gar bigosu wystarczy do spełnienia. Podoba mi się rytmika tego wiersza i ogólna atmosfera. Naprawdę dobre.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania