@
podobno jeśli zostawić nieśmiertelnej małpie
włączony laptop to kiedyś w końcu wystuka
toczka w toczkę Hamleta
a co gdyby litery zdjęły kaganiec
i same w necie złożyły dramę
to czym
wiązana byłaby jej nieludzkość
na przykład czy tolerowałyby kropki
rozróżniały się bitem wielkim i małym
może uciekając od samotności w sieci
stadnie
na stronie świętego alfabetu
roiły sens w zderzeniach potencjału
kochały
i czy dla nich
mniej materialnych
my – martwe już bóstwa
od człekokształtnego słowa
Komentarze (66)
Czemu te przemyślenia wierszem?
:) A jest zakaz, o jakim nie wiem?
Wrotycz nie ma, ale nie rozumiem prozy pisanej wierszem, bo niby komu lub czemu ma to służyć?
Betti, egoistycznie przyznam, że mi. Korzystając z istniejącego (jeszcze) prawa do wolności słowa, takie coś popełniłam, a jeśli toto coś burzy, trąci bezsensem, szkodzi... to przepraszam.
Wrotycz nie gniewaj się tylko, bo ja tak zawsze reaguję, kiedy zobaczę coś takiego, no nie mogę przejść obojętnie. Może jestem małpa, ale dla mnie poezja, to świętość. To ja przepraszam.
Betti, spoko, ja lubię kontrowersje, bo jest naprawdę mało spraw jednoznacznie aprobowanych przez wszystkich, zatem różnice potwierdzają sens szerszy.
Rozumiem Twoje podejście.
Pozdro:)
betti - niektóre utwory Bursy to proza pisana wierszem wg. Twojej nomenklatury. nie jest to nic niespotykanego, ani dziwnego. i jest to niechybnie poezja
Na szczęście - niektóre... i nie jest to poezja, tylko proza poetycka.
Betti, bardzo ciekawa jestem do jakiego gatunku zaklasyfikujesz ten tekst:
>Zmiany zachodzą same zgodnie z planem? Igła wykresu rysuje pomału przewidziane zygzaki?
Może jak dotąd nic w nas ciekawego? Monitory kontrolne włączane są rzadko? Tylko gdy wojna i to raczej duża, niektóre wzloty ponad grudkę Ziemi, czy pokaźne wędrówki z punktu A do B?
Może przeciwnie: gustują tam wyłącznie w epizodach?
Oto mała dziewczynka na wielkim ekranie przyszywa sobie guzik do rękawa. Czujniki pogwizdują, personel się zbiega. Ach cóż to za istotka z bijącym w środku serduszkiem! Jaka wdzięczna powaga w przewlekaniu nitki! Ktoś woła w uniesieniu: Zawiadomić Szefa, niech przyjdzie i sam popatrzy! <
Odpowiesz?
Wisława Szymborska
Może to wszystko
dzieje się w laboratorium?
Pod jedną lampą w dzień
i miliardami w nocy?
Może jesteśmy pokolenia próbne?
Przesypywani z naczynia w naczynie,
potrząsani w retortach,
obserwowani czymś więcej niż okiem,
każdy z osobna
brany na koniec w szczypczyki?
Może inaczej:
żadnych interwencji?
Zmiany zachodzą same
zgodnie z planem?
Igła wykresu rysuje pomału
przewidziane zygzaki?
Może jak dotąd nic w nas ciekawego?
Monitory kontrolne włączane są rzadko?
Tylko gdy wojna i to raczej duża,
niektóre wzloty ponad grudkę Ziemi,
czy pokaźne wędrówki z punktu A do B?
Może przeciwnie:
gustują tam wyłącznie w epizodach?
Oto mała dziewczynka na wielkim ekranie
przyszywa sobie guzik do rękawa.
Czujniki pogwizdują,
personel się zbiega.
Ach cóż to za istotka
z bijącym w środku serduszkiem!
Jaka wdzięczna powaga
w przewlekaniu nitki!
Ktoś woła w uniesieniu:
Zawiadomić Szefa,
niech przyjdzie i sam popatrzy!
No sama widzisz teraz, jak płynna jest granica między (a w zasadzie jej nie ma) między współczesną poezją a prozą poetycką.
>Podobno jeśli zostawić nieśmiertelnej małpie włączony laptop, to kiedyś w końcu wystuka toczka w toczkę Hamleta.
A co gdyby litery zdjęły kaganiec i same w necie złożyły dramę, to czym wiązana byłaby jej nieludzkość? Na przykład czy tolerowałyby kropki, rozróżniały się bitem wielkim i małym? Może uciekając od samotności w sieci, stadnie, na stronie świętego alfabetu roiły sens w zderzeniach potencjału, kochały?
I czy dla nich, mniej materianych, my – martwe już bóstwa od człekokształtnego słowa?<
Pozdrawiam, przepraszam za ten chwyt, i spadam z netu, czas goni.
Wrotycz tani chwyt, ale skoro musiałaś... Moje zdanie jest takie, jeżeli wiersz można odczytywać jako prozę, to nie ma co na siłę doszukiwać się w nim poezji, bo po co?
Literatura daje takie możliwości, że spokojnie każdy tekst można zaklasyfikować.
Jeżeli Ty w swoim wierszu widzisz poezję, to jestem w szoku i to dużym. Ode mnie też tyle.
Absolutnie nie poczuję się urażona, jeśli zechcesz wady tego tekstu wypisać, Betti. Człowiek z reguły jest krótkowzroczny odnośnie swojej pisaniny. A rozwój to eliminowanie błędów.
Będę Ci bardzo wdzięczna za ich wskazanie.
Serdecznie pozdrawiam.
To jest naprawdę dobry wiersz. Przekaz tylko z pozoru łatwy do odczytania. Dałem pięć gwiazdeczek. :)
Dziękuję, Kjow :)
Kurde no, kolejna próba i pokusa śladowej choc interpretacji, ale wciąż przed oczami mam mojego pieska, który w wieku 6 tygodni miał na krótkie łapki, by wskoczyc na murek wokół rabaty z kwiatami w parku.
Pięknie zawoalowany przekaz, jak to u Ciebie.
Tytuł też dwuznaczny - małpa.
Wciaż mam za krótkie łapki, by napisać wiecej.
Zostawiam zasluzone gwiazdy :)
Pozdrawiam
Aaa i akurat mi nie przeszkadza proza zapisana wierszem, jesli jest to zrobione dobrze. W sensie - świadomie (dla przykladu - Mar tez miewala tak zapisana prozę, usilnie nazywajac ja wierszem, jednak tam odbywalo sie to, hm, przez przypadek).
O, Ritha, jak miło Ciebie widzieć:) Ech, Ty dalej swoje, weź, przestań, Pani o długich palcach :)
Dzięki, pozdr.
Ja to znam w sensie: Gdyby milion małp miało milion maszyn do pisania i milion lat przed sobą, nawet ze zwykłego prawdopodobieństwa jedna napisałaby dzieło na miarę Hamleta.
Podoba mi się bardziej przez wzgląd na samą końcówkę. Końcówka jest pięknym zobrazowaniem skali. To taki oddalający teleskop. My jako martwe bóstwa. Odwracając to wszystko pojawia się wiele pytań.
Czy jesteśmy czyimś zdaniami?
Gdzie są nasze martwe bóstwa?
Czy pod tą świadomością liter nie kryje się zawoalowana groźba samoswiadomosci maszyn, komputerów?
Duzo pytań.
Lubię
Gdyby była kursywa, pierwszą cząstkę by objęła. W punkt, właśnie to info o roli przypadku/prawdopodobieństwie dało impuls do pytań.
Mega odczyt, dokładnie o tym myślałam.
Ślicznie dziękuję, Twój komentarz nie mógł nie pojawić się, bo już od Wielkiego Początku był wpisany.
Pozdro.
Wrotycz :)
Lubię takie gawędy. Takie snucie czy stawianie pytań.
Canulas, jakoś wtedy głębiej w życiu, skok na główkę możliwy :)
I to jest przykład, jak bardzo nie rozumiem poezji. Oczywiście to nie zarzut, lecz próba tłumaczenia się, że nie komentuje właściwie Twoich tekstów :)
Ale pozdrowić mogę :)
Ja się w zasadzie mogę podpisać:) Też bym chciała skomentować, ale zbyt dużo pozostaje dla mnie niejasne. Jednak, Antoni, jest też inny rodzaj poezji, prostszy w odbiorze, np. u Barańczaka rozumiem prawie wszystko, może spróbuj poczytać. Albo zacznij od Szymborskiej, ją każdy rozumie (i podejrzewam, że stąd się bierze jej niezwykła popularność;)
Wrotycz, dołączam się do pozdrowień! :)
Przykro mi, nie ukrywam. Ale pod moimi tekstami pojawiają się/pojawiały się tak wręcz idealne ich interpretacje, że zarzut hermetyczności, który de facto skłania do zmięcia i rzucenia kartek do kosza, pojawia się (na szczęście) u części czytelników.
Ba, jest wiele osób, które nie lubią 'kawy na ławę'. Wszystkim się nie dogodzi, niestety.
Antoni, dziękuję za info, szkoda że dla Ciebie czytanie wierszy jest stratą czasu.
Jesieni, a ja Szymborską bywa, że tak od razu nie łapię. Powyżej w komentarzu jest wiersz Noblistki (post Betti) - zinterpretujesz? Prostszy odbiór?
Ciekawam.
Wrotycz to nie jest zarzut do Ciebie tylko przyznanie się do własnej niedoskonałości. U Antoniego, jak rozumiem, też.
Jeśli chodzi o Szymborską wyżej, to być może szukasz zbyt daleko. Dla mnie to znaczenie jest bardzo proste - taki tam obrazek, zabawa myślowa: co jeśli to, co się dzieje na Ziemi, jest dokładnie zaplanowane przez jakieś istoty doskonalsze od nas (Boga? Te istoty nie brzmią jak Bóg, może to jacyś kosmici;) za to na końcu pojawia się Szef, który już bardzo się kojarzy z Bogiem), co jeśli jesteśmy tylko pewnym eksperymentem, na co te istoty zwracałyby uwagę?
"Może inaczej:
żadnych interwencji?
Zmiany zachodzą same
zgodnie z planem?" - tutaj trochę widzenie jak w deizmie.
Inaczej rzecz ujmując - co się naprawdę liczy w naszym życiu, tak zwane całokształty czy może piękne chwile.
I czy jesteśmy ważni w jakimś ogólnym planie wszechświata.
Wszystko uroczo i wdzięcznie ponazywane i pokazane, ale hmm muszę Ci powiedzieć, że ja nie bardzo cenię Szymborską.
Twoje wiersze są głębsze. Wiem, bo często rozumiem fragmenty;)
W sumie aż głupio interpretować ten wiersz, bo tam jest wszystko dosłownie podane.
Fakt, to wiersz o różnych (ewentualnych) obliczach eksperymentu. Gdybanie. Tak jak u mnie, ale na o wiele niższym poziomie. Szymborską bardzo cenię. Jak i mistrza nad mistrze Barańczaka (łącznie z przekładami), również Zagajewskiego, Krynickiego - całe to pokolenie wnoszące narracyjność do liryki.
Dziękuję, Jesieni.
Serdecznie pozdrawiam :)
Powiem Ci, jaka poezja zachwyca mnie najbardziej. Zachwyca, porusza do łez i zostaje.
Na przykład niektóre wiersze Miłosza.
Późna dojrzałość
Nieprędko, bo dopiero pod dziewięćdziesiątkę
otworzyły się drzwi we mnie i wszedłem
w klarowność poranka.
Czułem, jak oddalają się ode mnie, jeden po drugim,
niby okręty, moje wcześniejsze żywoty razem z ich
udręką.
Ukazywały się, przyznane mojemu rylcowi,
kraje, miasta, ogrody, morskie zatoki, dla opisania ich
lepiej niż dawniej.
Nie byłem oddzielony od ludzi, żal i litość nas
połączyły, i mówiłem: zapomnieliśmy, że jesteśmy
wszyscy dziećmi Króla.
Bo przychodzimy stamtąd, gdzie nie ma jeszcze
podziału na Tak i Nie, ani podziału na jest, będzie i było.
Jesteśmy nieszczęśni, bo robimy użytek z mniej niż
setnej części daru, który otrzymaliśmy na naszą
długą podróż.
Chwile z wczoraj i sprzed wieków: cios
Miecza, malowanie rzęs przed lustrem z wygładzonego
metalu, śmiertelny strzał z muszkietu, zderzenie
karaweli z rafą mieszkają w nas i czekają na
dopełnienie.
Zawsze wiedziałem, że będę robotnikiem w winnicy, ale
tak samo wszyscy ludzie żyjący równocześnie ze
mną, świadomi tego czy nieświadomi.
Wrotycz, Barańczaka, Zagajewskiego i Krynickiego również ogromnie cenię :) I Herberta!
Jeej, no nic, znikam do pracy.
Pozdrawiam:)
I dziękuję, bo dzięki tej rozmowie wrócę do poezji:) Dawno nie czytałam...
Aż się zaczytałam... to z tomiku "Wiersze ostatnie"? Muszę sprawdzić, Miłosz niesłychanie celnie definiuje życie pod koniec własnego.
Miłej pracy:)
Wrotycz "Druga przestrzeń".
Jejku, totalnie się rozproszyłam, będę siedziała do nocy.
Ale przy okazji polecę Ci jeszcze prozę, która Cię zachwyci (może znasz?) - Lucia Berlin "Instrukcja dla pań sprzątających" - PRZECUDOWNA lektura (choć pierwsze dwa opowiadania w ogóle nie się nie podobały i odłożyłam ten skarb na kilka miesięcy).
Dobra KONIEC NAPRAWDĘ, papa:)
Nie znam, ale jeśli jej proza nierówna, raczej się nie 'chcę':)
Do napisania.
Buziak:)
Wrotycz,
to nie tak, że moje zdanie ma cos znaczyć. Ot, po prostu informuję, że nie kumam, więc stratą czasu byłoby pisanie przeze mnie dalszego komentarza. Są tacy, co rozumieją i to dla nich. Uważam, że teksty nie powinny być pisane dla wszystkich, bo wyszedłby z tego jakiś McDonald, gdzie wszystko jest zrobione, aby nie przeszkadzało. Prawdziwa sztuka jednym będzie się podobać, a innym nie.
A na marginesie. Ja też napisałem tekst piosenki, którego nikt nie rozumie. Nawet ja sam zrozumiałem go kilka lat po napisaniu... Tak, wiem, jak to brzmi... Ale taka jest prawda. Chcę powiedzieć, że czasem te niezrozumiałe rzeczy tez mają sens. Czasem się nawet mówi o czymś takim jak pismo automatyczne... Więc jeśli czujesz, że tekst ma cos w sobie i cos dla Ciebie znaczy, to nie przejmuj się odbiorem. Pisać można też tylko dla siebie.
Pozdrawiam.
Już Lem wiek temu pisał, że będziemy rozmawiać z maszynami... świetny tytuł, a treść jest kontrowersyjna. Wolność i zniewolenie klawiatury, a może zaprogramowano nas, a my o tym nie wiemy. Muszę przyznać, że strach myśleć co będzie dalej pzdr
Nie wiemy, możemy dywagować, wolność jest bezcenna. Czucie się niewolnikiem - koszmar. Może dlatego mamy wybór, ale... czy on nie jest tkany bardzo subtelną koniecznością, efektem miliarda następstw, o których nie mamy pojęcia i stąd poczucie wolności?
Miło, że zajrzałaś z ciekawym komentarzem, pozdrawiam:)
Zapachniało mi dywagacjami Lema, o maszynach zdolnych do odczuwania - w tym wypadku myśl przekierowania mechaniki czy cybernetyki na aspekt filozoficzno - informatyczny (?)
Pytanie chyba pozostaje jednak niezmienne:
Jakie jest prawdopodobieństwo, że "ktoś - coś" poza człowiekiem, jest w stanie "stworzyć przysłowiowego Hamleta" (wznieść się na wyższy pułap i "poczuć").
Do takich refleksji (niekoniecznie zamierzonych przez ciebie, czy prawidłowych) skłonił mnie Twój utwór.
Pozdrawiam xd
"jakie jest prawdopodobieństwo, że "ktoś - coś" poza człowiekiem, jest w stanie "stworzyć przysłowiowego Hamleta" (wznieść się na wyższy pułap i "poczuć")." - żadne!! Człowiek ma określone zmysły-narządy rejestracji otoczenia. Nikt poza gatunkiem homo nie stworzy tego co ten nieudany produkt Matki Przyrody. To samo dotyczy inteligencji... Chyba będę musiał zapisać Twoje pytanie, bo jest mocno dopingujące do piśnięcia :) Dzięki Aga!!
Karawan Jeżeli do pamięci komputera zostaną wrzucone wszystkie teksty świata i wszystkie komentarze wraz z "ciasteczkami" nadawców informacji, to myślę, że znajdzie się algorytm, który będzie tworzył coś czym ludzkość się zachwyci... o ile będzie jeszcze potrzebna.
Aga, z tą małpą i wcale nieprzysłowiowym Hamletem wg filozofii materialistycznej (ateistycznej) opartej na rozbudowanej matematyce (rozbudowana teoria prawdopodobieństwa) - wcale nie ma przesady. Podobno istnieją
/ zaistnieją wszystkie możliwe do powstania warianty rzeczywistości. O wszystkim decyduje przypadek, nasz Kosmos jest jedną z alternatywnych opcji mechanizmu prawdopodobieństwa. Nie zgadzam się z tą teorią, ale co ja tam wiem, ani ze mnie fizyk, ani matematyk, tym bardziej kosmolog:)
Jeżeli wszystko jest przypadkiem, to przypadkowo, po iluś tam waleniach małpy w klawiaturę, ona całkiem nieświadomie, bez inteligencji, bezemocyjnie - wystuka dzieło Szekspira.
Mane Tekel Fares (wznieść się na wyższy pułap i "poczuć") tu jest istota pytania. Tworzenie nieświadome czyni również wiatr i woda. Chodzi o świadome, czego próbują opowijczycy pisując ;)
Karawan A czym jest czucie? To ładunek elektryczny wędrujący połączeniami neuronowymi. A czym są neurony? To przewody podpięte do procesora. :-)
Dziękuje Wrotyczu za przypomnienie :) Nie znam się na poezji, nie chcę się znać tak długo jak długo nie przemawia do mnie w sposób zrozumiały. Albo jest dla mnie albo nie. To samo dotyczy całej sztuki (konia z rzędem temu kto powie co to jest sztuka!!). Tak i traktuję literaturę. Nie chwalę się tym ale i nie kłamię. A odnośnie tego co napisane powyżej Twego autorstwa; litery - istoty powstałe daawno temu jako ślad istnienia mimo milionów lat, które minęły od ich powstania mówią nadal o swoich twórcach - dinozaurach. Ciekawe czy im również opowiadały o przodkach gadów?
A zauważyłeś tryb warunkowy - gdyby? :) Toż to tylko dywagacje na wskutek działania wyobraźni :)
Wrotycz pisząc @ myśałaś o Darwinie, prawda?
Betti, o samym Darwinie - nie. Pewnie podświadomie o ewolucji.
Hm, ale głowy nie dam uciąć, stary tekst.
Wrotycz o to mi chodziło, bo taką miałam wizję opartą na tej teorii.
Wiersz bardzo współczesny. Prosty jak język internetu. Spuścizna cywilizacji, postrzeganie tego, co czują tylko ludzie. Bardzo spoko
Dokładnie, czy nasze czucie siebie i świata przeniesie się na cywilizacje przez ludzi wygenerowane. Dzięki, aż się uśmiechnęłam, bo to naprawdę prosty przekaz w wersach. Oprócz może 1. cząstki, jeśli o tym eksperymencie myślowym się wcześniej nie słyszało.
Dzięki, Panie Buczyborze (świetny nick:).
Chyba już wspominałem, że wg mnie (ale pewnie nie tylko) przechodzisz na kolejny etap. Łagodność, grzeczność - została w tyle i dobrze, nie jesteś powtarzalna i jednolita, można zakładać, że zaskoczysz jeszcze nie raz. Niepokojące i piękne, świetnie tolerowane przez w wędrówce przez zmysły. Tytuł też w dechę - niektórym służy upał, jak się okazuje - przynajmniej na myśli.
Stary wywód (po krytyce Betti trudno mi nazwać go wierszem:), zatem trudno go podpiąć pod ewolucję w moim pisaniu. Wielkie dzięki Yanko za tyle postawionych pozytywów, aż przytłoczyły wysokością poprzeczki do pokonania w przyszłości :)
Wrotycz Ty się tu na mnie nie powołuj, wszyscy wiedzą, że nie znam się na poezji... Jak tak dalej będzie, to nie przyjdę więcej do Ciebie.
Betti.... nie wytrzymasz :)))
Wrotycz nie wiem, bardzo możliwe, że będzie mnie to dużo kosztowało...
Oj Wrotuniu. Nie dosyć, że ładnie to ujęłaś w słowa...tak subtelnie→, to jeszcze taki temat. Uważa się potocznie, zę to najważniejsze postrzeganie świata... to rzecz jasna ludzkie. Można by się zastanowić, kto by oceniał przekaz ''ekranu''
To byłby świat zupełnie inny. Nie podobny do naszego, lecz w sensie pewnych odczuć - jak najbardziej. Jeno inne ''narzędzia'' były by w użyciu. A właściwie ich materialny brak.
A co ważniejsze... w mym odczuciu - czas by tam nie płynął, gdyż czasoprzestrzeń byłaby niepełna. A zatem - czas też.
Tylko dlaczego @ miała by akurat Hamleta? To już lepiej Glisando - 2:)) Pozdrawiam -5
Hamlet i treść 1. cząstki to maksymalne streszczenie pewnego założenia z teorii prawdopodobieństwa. Zainspirowało. Powstał w głowie kontrast między nieświadomą małpą i nieożywioną biologicznie świadomą cywilizacją wolnych liter (Wolność dla Tybetu - coś w tym kierunku).
Fajnie, że kwestionujesz możliwość spuścizny ludzkiej kultury, może faktycznie jesteśmy oryginalni w dobru i złu?
A ze względu na zło nie naśladowani?
Taa... pamiętam o zadaniu domowym :)
Dzięki śliczne, pozdrawiam.
O jej ile komentarzy :)
To ja może tylko tak skromnie powiem, że mi się ta @ podobała, bardzo!
Brawo Wrotycz, brawo!
Mijajedendwatrzy... małpy wbrew pozorom są sympatyczne, no chyba że nadepniesz im na odcisk, wyrwiesz banan z piąstki, itp., itd. :)
Dzięki za podobanie, pozdrawiam:)
Hahaha Wrotycz, nooo tak :)
Też pozdrawiam!
Hej, Wrotycz, mam sprawę do Ciebie. Moglabym uzyskać jakis kontakt na priv? Moze truknij swoj mail na mail treningu. Jest taka opcja?
Jasne, ale... mail trening?
treningwyobrazni@gmail.com
:)
Zaćmienie... masakra.
Okey:)
Wrotycz spox :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania