Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
2068
2068
Monika Pajor
Noriko Hamada pomyślała: głupi kutasina. Chyba już czas...
Co poszło źle? Gdzie popełniłem błąd? Doktor Hattori Sato
powtarzał to pytanie już trzeci raz w ciągu ostatnich 15 minut,
kiedy nieco za późno uświadomił sobie tragiczne konsekwencje
swoich eksperymentów. Nawet jego wybitny umysł nie mógł
przewidzieć, że niewinna próba ulepszenia życia ludzkiego
pociągnie za sobą tragiczne skutki, które miały wkrótce nadejść.
Hamada po wielu godzinach namysłu w końcu podjęła decyzję:
zostawia tego popierdolonego despotę. Raz na zawsze. Detektyw
Tokijskiej policji już wiele razy obiecywała sobie, że to zrobi.
Zawsze jednak okazywało się, że jej charakter, siła woli nie jest
tak imponująca i silna jak myślała. Ludzie, których spotykała na
drodze swojej kariery i życia oraz znajomi i rodzina zawsze
powtarzali, że jej charakter jest zupełnym przeciwieństwem jej
wyglądu. Od zawsze była anormalnie niską, drobną kobietą o aż
nadto europejskiej (jak na Azjatkę) urodzie, kruczoczarnych
włosach i dużych piersiach, które przy jej posturze zdawały się ją
przechylać niebezpiecznie do przodu. Na komisariacie wszyscy
współpracownicy z penisem między nogami nie szczędzili sobie
perwersyjnych żartów na jej temat. Kiedyś nawet została
zawieszona, gdy Taichi - ten skurwysyn - stwierdził, że w jej
samochodzie poduszka powietrzna jest zdecydowanie zbędna
zważając na to, jaki asortyment nosi przed sobą na co dzień, a ona
nie wytrzymała i uderzyła go wierzchem dłoni w twarz. Nigdy nie
uważała się za agresywną osobę, wręcz przeciwnie. Brzydziła się
przemocą i uważała, że jest ona dopuszczalna tylko w absolutnej
konieczności. Wtedy jednak nie wytrzymała.
13 kwietnia był dniem bardzo podobnym do tamtego.
Przechodząc koło biurka Taichiego zamykając zmianę nawet
uśmiechnęła się myśląc o jego tłustej mordzie na jej dłoni tamtego
dnia. Gdyby tylko potrafiła być taka w stosunku do swojego
męża... Minoru Hamada był przeraźliwie charyzmatycznym
mężczyzną. Kobiety ciągnęły do niego jak ćmy i wskakiwały mu
do łóżka jeszcze łatwiej. Wystarczyło, aby powiedział jedno słowo
a ulegały mu bezgranicznie. Ona, po 6 latach małżeństwa w końcu
doczekała dnia, w którym czuła się na tyle silna by sprzeciwić mu
się i raz na zawsze pozbyć ze swojego życia. Nigdy nie mogła
zrozumieć fenomenu, jakim była jej umiejętność pomocy innym
kobietom w jej sytuacji a niemożność poradzenia sobie ze swoją.
Uderzył ją. Ostry, piekący ból przeszył jej policzek. Po raz kolejny
czuła się jak wywłoka. Znowu.
- Ty cholerna idiotko! Ty dziwko! - Spodziewała się takiej reakcji
z jego strony, po tylu latach sukcesywnie gniew zaczął przelewać
na rękoczyny. Teraz to był jego jedyny sposób.
- Czy Ty w ogóle widzisz, co Ty robisz? Spójrz na siebie - Pokazała
na wiszące naprzeciwko kuchni lustro. W jego oczach płonęła
czysta furia, miał oczy maniaka - pedofila wpuszczonego do domu
dziecka podczas nocy oczyszczenia. Musiał to dojrzeć, ponieważ
minimalnie opuścił ręce i rozluźnił pięści. - Nie pamiętam, kiedy
ostatnio robiliśmy coś razem. Nie pamiętam dnia, aby nie było
kłótni między nami. I nie pamiętam już miesiąca, w którym byś
nie pojechał w rzekomą „delegację” rżnąć te swoje panny. -
Krzyknęła. I rzuciła w niego telefonem, który akurat miała pod
ręką. Odbił się od jego torsu i upadł na podłogę.
Kolejne uderzenie.
Kolejne.
Noriko zakryła się swoją drobną ręką, chwyciła jego nadgarstek i
zebrała w sobie siły, by powstać na nogi. Drugą rękę położyła z
tyłu spodni, na spoczywającej tam broni. - Obiecałaś sobie. Tylko
w ostateczności. - Wiedziała, że to będzie jedyny sposób na niego.
Był psychiczny. Nie mam wyboru - Pomyślała. Wzięła głęboki
wdech i wyjęła swoją czterdziestkępiątkę błyskawicznie celując
w niego. Nie było czasu na wahanie.
Mina mu zrzedła. Wyglądał na nieźle zaskoczonego. Oto ona - ta
głupia policjanteczka, zawsze mu bezgranicznie uległa trzyma
wycelowany w NIEGO pistolet. Dziwka. W ten sposób (po raz
pierwszy w życiu) zyskała nad nim władzę. To się despota zdziwił.
Uśmiechnęła się pod nosem. Czuła się silna jak nigdy dotąd.
- Słuchaj mnie uważnie, bo powiem to tylko raz. Nie będę znosić
więcej przemocy i Twojego jestestwa. Masz wziąć wszystkie
swoje rzeczy. Wszystkie. Daję Ci na to 15 minut. Po tym czasie
masz być za drzwiami. Masz wypierdalać, rozumiesz? To koniec. -
Była z siebie taka dumna. Minoru najwyraźniej zrozumiał, bo
pokiwał nieznacznie głową i starając się wyprzeć swój szok zaczął
chaotycznie rozglądać się po mieszkaniu szukając rzeczy, albo
jakiegoś sposobu, aby znów mieć władzę w tej sytuacji. Odegrać
się na niej. Dla Noriko było to bez znaczenia. Zamierzała mierzyć
w niego bez przerwy, aby nigdy nie miał już okazji jej tknąć.
Bezgłośnie patrzyła, jak pakuje swoje rzeczy, ubiera się i
wychodzi mrucząc obelgi pod nosem.
- Ty głupcze! - Hattori chaotycznie przerzucał stosy kartek i
świstków papieru z kupki na kupkę na swoim zabałaganionym
biurku. - Gdzieś musi być! Musi! - Jednak sam nie był do końca
przekonany. Przez jego całe 60 lat życia zdołał uświadomić się w
dwóch rzeczach - swoim ogromnym geniuszu i jeszcze większym
bałaganiarstwie. Usiadł na podłodze i chwycił się za swoją łysawą,
siwą głowę. Znów zaczął wyrywać sobie małe kępki włosów.
- Och, słodka Mitsuki. Wszystko byłoby inaczej gdybyś była ze
mną. - Na wspomnienie żony do oczu napłynęły mu gigantyczne
łzy. Wyglądał teraz jak niemowlę. - Wiedziałabyś co mam teraz
zrobić, kochana. Znalazłabyś tą kartkę. - Zaczął spazmatycznie
szlochać, położył się na podłogę i płakał tak długo, aż nie odpłynął
w sen na zimnej posadzce swojego gabinetu.
Na drugim końcu miasta w salonie fryzjerskim - jednej z
dziesięciu placówek, w których testowana była sztuczna
inteligencja doktora Sato - dzień przebiegał nadzwyczaj
normalnie. Zaprojektowane i stworzone przez niego humanoidy
pracowały nad fryzurami pięciu klientów.
- Do czego to doszło, że maszyny obcinają nam głowy, prawda
Grace? - Eleonore, turystka z USA zaśmiała się dźwięcznie mówiąc
do przyjaciółki. To były jej ostatnie słowa, które w życiu
powiedziała. Nożyczki, które jeszcze sekundę temu cięły jej włosy
teraz przecięły jej tętnicę szyjną. Tragiczne skutki działań doktora
Sato zaczynały się rozwijać.
14 kwietnia 2068 - dzień pierwszy
Tego dnia Hamada wstała w wyjątkowo dobrym humorze. Mając
całe łóżko dla siebie i nie musząc znosić obrzydliwego chrapania
swojego męża skurwysyna była wyspana i szczęśliwa jak nigdy.
Zjadła swoje ulubione śniadanie - jedzenie pierwszego posiłku w
ciągu dnia było dla niej swoistym rytuałem - wypiła kawę i
wyruszyła do pracy. Teraz kroczyła rytmicznym i dumnym
krokiem, w lekko podwyższanych botkach w stronę komisariatu.
Zignorowała nawet wulgarne komentarze mamrotane między
sobą przez część policjantów na jej temat.
- Nic nie zepsuje mi tego dnia - Powiedziała uśmiechając się pod
nosem, wchodząc przez rozsuwane drzwi posterunku policji w
centrum Tokio. Już na pierwszy rzut oka spostrzegła, że coś jest
nie w porządku. Budynek był wyjątkowo chaotyczny i hałaśliwy.
Telefony dzwoniły zbyt często a ludzie chodzili zbyt szybko. Nie
zdążyła się nawet zastanowić nad powodem tego zamieszania.
- Och, jak dobrze, że jesteś wcześniej mała! - Daisuke Ihara był
partnerem Noriko, pracowali razem już trzeci rok. Zawsze
uśmiechnięty, czarnoskóry mężczyzna od samego początku ich
współpracy bardzo przypadł jej do gustu. Szybko czysto
profesjonalna relacja zamieniła się w przyjaźń. Fakt, że Daisuke
był gejem, jeszcze bardziej ułatwiał Hamadzie sprawę, gdyż
wszystkie je próby koegzystowania w damsko-męskiej przyjaźni
kończyły się porażką. Był niesamowicie barwną osobą - jego
charakter rozjaśniał każdą sytuację, był zarówno grzeczny i
pretensjonalny - wymarzonym kompanem każdego. Zawsze, gdy
pytała go o jego pochodzenie i rodzinę odpowiadał coś innego,
dlatego po jakimś czasie pogodziła się z tym, że Ihara będzie dla
niej roześmianą zagadką. Podobało jej się to.
- Co to za zamieszanie? Kolejny alarm bombowy na Tokyo
Skytree? - Zażartowała. Takie alarmy zdarzały się przynajmniej 2
razy w tygodniu.
- Chciałbym. Kojarzysz sprawę doktora Sato i jego pracą nad
autonomicznym umysłem sztucznym? W zeszłym miesiącu jego
roboty zaczęto testować w praktyce. - Zapytał.
- Nie, a powinnam? - Noriko wydawało się, że coś słyszała w
wiadomościach między sprzątaniem w domu a przyjmowaniu
prawych sierpowych od swojego mężulka, ale nie chciała
wypowiadać się w temacie, o którym nie miała zielonego pojęcia.
- To nasza nowa sprawa. - Otworzył i wskazał na akta, które
dopiero teraz zauważyła w jego rękach. - Hattori Sato, 60 lat,
uznawany za absolutnego geniusza w dziedzinie robotyki. Pracuje
całe życie nad sztuczną inteligencją, w wieku 20 lat stworzył
komputer, który zdał test Turinga. Jego obecne prototypy zdają go
na 90%. A od wczoraj - mordują ludzi. W jednej z placówek, w
których je testowano zginęły 4 osoby, piąta walczy o życie w
szpitalu.
- O kurwa. - Była w szoku. Zawsze sądziła, że takie historie
zdarzają się tylko w filmach. Tokio było pełne mafii, gwałcicieli i
morderców - ale nigdy morderczych robotów.
Przez te 24 godziny doktor Hattori pozbył się prawdopodobnie
połowy swoich włosów w skutek nerwicy. Zestarzał się
drastycznie i wypluwając sobie całą noc popełnione błędy lekko
zdziwaczał. Rano Policja znalazła go w kącie swojego gabinetu, w
pozycji embrionalnej, kołysząc się miarowo do przodu i do tyłu i
mamrocząc jakieś niezrozumiałe słowa. Gdy zobaczył
funkcjonariuszy oczy mu napłynęły łzami, a gdy opuszczał
pomieszczenie - szlochał już na całego. Nigdy nie znalazł szukanej
przez niego kartki, która zawierała klucz do powstrzymania
apokalipsy. Doprowadzony do sali przesłuchań, otrzymawszy
herbatę z dodatkiem środku na uspokojenie zaczął otwierać się
przed detektywami Hamada i Ihara.
- Ja ... Ja, ja ... Nie chciałem, żeby komukolwiek się coś stało. Muchy
bym nie skrzywdził. Te maszyny to dorobek całego mojego życia,
efekt 50-ciu lat porażek i udoskonaleń. - Jąkał się. Ręce mu się
trzęsły z nerwów tak, że wylał sporą część swojego trunku na
metalowy blat stołu, przy którym siedział. - N-nie wiem, dlaczego
tak się stało, znaczy mam pewną teorię, ale absolutnie nie wiem,
czy jest prawdziwa. N-nie planowałem tego. Że też ja tego nie
przewidziałem, głupi starzec! - Uderzał się dłonią po głowie.
Zatrzymał go Daisuke, który miał zdecydowanie lepsze podejście
do osób starszych i dzieci, spojrzał na niego z politowaniem i
podziwem jednocześnie.
- Doktorze, jaka jest pańska teoria? Proszę podzielić się nią z nami.
Współpracując może zdołamy powstrzymać te ... roboty. -
Zapytał.
- Myślące Inteligentnie Komputery - moje MIK’i nigdy nie
mogłyby być w wystarczającym stopniu podobne ludziom
gdybym polegał na samym programowaniu. Dlatego
wprowadziłem moduł, który pozwalał im uczyć się podczas
interakcji z ludźmi. - Wyjaśnił. - Ponadto, miały one stały dostęp
do Internetu, z którego również mogły czerpać informacje na
bieżąco.
W głowach detektywów zaczęła rodzić się myśl. Salon fryzjerski
był jedyną placówką, w której doszło do buntu - mieściła się ona
w części miasta, w której działała mafia. Jedynym
wytłumaczeniem było to, że korzystający z usług bandyci
podszeptywali maszynom słowa, które sprawiły, że sukcesywnie
przechodziły na złą stronę. Jak to się stało, że nikt tego nie
zauważył? Ich kolejny krok należało porządnie przemyśleć.
Tekashi siedział w fotelu, jego grube cielsko rozlewało się z obu
jego stron. Swoją bosą stopą trącał leżące mu u stóp truchło
swojego wroga, które było zdeformowane w taki sposób, jakby
oprawcy fantazją było mordowanie ofiar tak, by ostatnim co
pamiętały był niewyobrażalny ból. Uśmiechnął się pod nosem.
Teraz mógł wypowiedzieć wojnę miastu, a następnie całemu
światu.
- Przyprowadźcie staruszkę. - Dwóch chudych wytatuowanych
mężczyzn wtargało drobną Mitsuki Sato za włosy do pokoju.
Rzuciło ją na ziemię tak, że wydawałoby się jakby już miała nie
wstać. Potarła swoje posiniaczone nadgarstki i z wielkim
wysiłkiem powstała na nogi. Ta kobieta - która zaginęła lata temu
- była żoną doktora. Teraz stała trzęsąc się z zimna przed
tyranem, który wykorzystawszy ją do swojego planu teraz
zamierzał się jej pozbyć i podesłać to co z niej zostanie jej
idiotycznemu mężowi i policji
Komentarze (1)
Powinieneś zobaczyć jak to wygląda po wklejeniu.
Brak akapitów, dywizy zamiast półpauz 🫣
cul8r
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania