Anastazja
Niepozorny wygląd Anastazji otulił naiwne zmysły markizy Bourbon złudnym całunem.
Dziewczynka była niska, ubrana w prostą, nieco rozkloszowaną spódnicę koloru khaki i gruby, przyduży śliwkowy sweter. Spod czarnego beretu na wątłe ramiona spływały dwa długie pszeniczne warkocze, kontrastując z ciemną otchłanią oczu. Buty również niedopasowane, barwy beretu, zapinane na klamry, dokładnie wypastowane.
Twarz nie zhańbiona uśmiechem, chociaż mogłoby się zdawać, że w kąciku wąskich ust czaił się chichot.
Wysoka madame w czerwonej sukni i kapeluszu z wielkim rondem bez najmniejszych oznak skrępowania weszła do posiadłości, ciągnąc za sobą dwa wyżły albinosy.
Udawała, że nie zauważyła kulawej kocicy, chociaż jej psy od razu zaczęły węszyć i warczeć.
- Kto tutaj mieszka, dziecino? - spytała głosem wyrażającym wyższość, zaglądając do każdego pokoju. Stwarzała pozory umiejętności chodzenia na szczudłach, to jest kilkunastocentymetrowych obcasach.
- Morderca, proszę pani - odparła grzecznie dziewczynka, głaszcząc kotkę po grzbiecie.
- A ty? Co tu robisz? - kobieta wycofała się nieznacznie i zacisnęła bladą, kościstą dłoń na smyczy.
- Sprzątam, proszę pani. Morderca nie lubi, gdy jest brudno - Anastazja spojrzała gościowi w oczy.
- Kim jest ten morderca? Nie widzę go. Ukrywa się przede mną? Kłamiesz, dziecko - ton markizy wyrażał lęk, lecz w dalszym ciągu próbowała nieudolnie ukryć go pod maską opanowania.
- Boi się obcych. Przepraszam za to. Mogę go zawołać, przyjdzie - dziewczynka podrapała trójnogiego kota za urwanym uchem.
- Jak wygląda? Wiesz, że wkrótce sprzedadzą ten dom na aukcji? - właścicielka psów zadawała pytania, jedno po drugim, nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź.
- Morderca nie pokazuje swojej twarzy. Wstydzi się. Pójść po niego?
- Nie ma potrzeby, już idę.
- Nie zostanie pani na herbatę? Mordercy będzie przykro.
- Mam to gdzieś, dziewczynko, lepiej zabierz swojego kota i znikaj stąd. Wiesz, co mordercy robią z takimi jak ty?
Anastazja uśmiechnęła się.
- Lepiej niech pani nie wie, co robią z takimi, jak pani.
Komentarze (6)
5 i czekam na ciąg dalszy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania