Anatomia autentyczności: Poza maską systemu
Samorealizacja jest czymś więcej niż sukces materialny czy status społeczny. Właściwie te dwie sprawy wcale nie determinują Twojego rozwoju jako człowieka. Można by powiedzieć, że są jedynie efektami ubocznymi podejmowanych działań. Samorealizacja przenika każdą sferę życia, ponieważ dotyczy człowieka jako całości, z wszystkimi składowymi. Tak właśnie, nie tylko ładnie, pięknie i wygodnie. Tego się nie mówi wprost, bo nie jest tak zachęcające jak obietnica wymiernych efektów czy zrealizowania konkretnych celów. Samorealizacja to wybór autentycznej ścieżki w życiu.
Co gdyby każdy stał się tym, kim chce być? Nie w sposób, w jaki był zaprogramowany przez społeczeństwo i system. Możliwości które kryją się pod każdą przytuloną w procesie socjalizacji ‘maską’, nie wypływają dopóki, dopóty nie weźmiesz spraw w swoje ręce. Trochę szkoda, że nie można się przekonać, jakie naprawdę mają zalety ludzie dookoła. To smutne, bo wydaje się, że to coś zupełnie naturalnego, być po prostu sobą. A mimo to, wybieramy budowanie wizerunku pod publiczkę, pod rodziców, pod szefa, pod społeczeństwo, pod religię. Chociaż zauważam pozytywny trend, że nie każdy tkwi w tym betonie. Są już tacy, co głośno i otwarcie przyznają, że wcale nie leżą im zakurzone paradygmaty.
Ewolucja ma to do siebie, że ciągle idzie naprzód. Jak można się rozwijać w warunkach, które jedynie co, to nakładają ograniczenia? Jak to jest, że w obecnych czasach, przy całym rozwoju technologicznym i informacyjnym, wciąż tkwimy w gównie starych przekonań? Przecież nie chłostają już za odmienne zdanie, a żaden kat nie zetnie Ci głowy za sprzeciw. Chociaż słowo sprzeciw sugeruje walkę i konfrontację, a mam na myśli raczej niezależność w myśleniu. Angażując się w konflikty o to, kto ma rację, tracimy jedynie czas. I tak każdy ma własną, subiektywną perspektywę. Po co walczyć o dominację nad innymi?
Ciężko jednak myśleć o prawdziwej wolności, jeśli jesteś uzależniony od produktów systemu. Jeśli nie potrafisz zrezygnować z alkoholu, tytoniu, telewizji czy radia. Niestety, ale to ostatnie dzisiaj jest zbiorem reklam przerywanych muzyką, a nie radiem w pierwotnym założeniu. Z każdej strony wtłaczane są w nasze mózgi informacje, które stale stymulują i manipulują zachowania. Jak można być wolnym, jeśli nie potrafisz z tego wszystkiego zrezygnować? Jak można samodzielnie myśleć i podejmować własne wybory, jeśli podążasz za masowym przekazem? Nie ma potrzeby mówić, że to wina systemu czy kogokolwiek. Bo to zwyczajnie nic nie zmieni. Obwinianie i ocenianie nie prowadzi do konstruktywnych rozwiązań. Żądza krwi i sprawiedliwości zabija człowieczeństwo. Niezależność emocjonalna powinna być celem, bo wtedy zrozumiesz, czego tak naprawdę w życiu potrzebujesz, a co jest jedynie przeszkodą w byciu sobą. Walka z systemem nigdy nie miała sensu. Można pracować nad własną codziennością, i to jest w zasięgu absolutnie każdego..
Komentarze (3)
Oczywiście że to wina systemu. Walka z systemem nigdy nie miała sensu?
Walka z komunizmem nie miała sensu? Z nieregulowanym kapitalizmem? Z faszyzmem?
Powiedz niewolnikom żeby byli niezależni emocjonalnie, na pewno ci podziękują za tak złotą radę.
Hitler to także system.
Królestwa.
Walka ma sens.
Teraz porobiły się kliki , już biorą młodych po studiach.
Po co pracować...
Daję 5 za udaną prowokację.
Pointa całkowicie do luftu. Zawsze trzeba walczyć z draństwe i skurczysyństwem. Jak to pisali kozacy do sułtana tureckiego, na ziemi, w wodzie i powietrzu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania