Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Apokalipsa 2056 – część 1
Szereg gwałtownych katastrof klimatycznych i niekorzystnych wydarzeń zmienił obecny Świat. Zaczęło się od intensywnych tsunami, erupcji niszczycielskich wulkanów i rozległych trzęsień ziemi. Zniszczone miasta stały się ruiną. Na domiar złego pojawił się najnowszy i najbardziej do tej pory śmiertelny w skutkach wariant koronawirusa zwany Omegą.
Na początku 2053 roku miała miejsce awaria elektrowni atomowej w Kolorado. W wyniku wybuchu zginęło kilkadziesiąt milionów ludzi. Teren o promieniu ponad 664,5 km został nazwany ZONA 666 i stał się dowodem ludzkiej zagłady. Podobno nie był to wypadek.
Dwa lata później w 2055 roku został zamordowany ostatni przywódca USA zwany Kanclerzem. Śledztwo wykazało, że zamachu dokonała tajna, rosyjska jednostka najemników o nazwie Widmo.
Dodatkowo rosyjscy naukowcy odkryli na Syberii najprawdopodobniej starożytny i nieznany do tej pory nauce obiekt będący świątynią. Udało się otworzyć portal. Przez powstałe przejście do świata ludzi przedostały się istoty magiczne znane z mitów i legend. Były to harpie, wampiry, morskie potwory, elfy, demony, krasnoludy i wilkołaki.
W połowie 2056 nastąpiła najgorsza i największa z dotychczasowych katastrof naturalnych. Woda ze stopionych lodowców zatopiła pół świata. Ocalali ludzie potrzebowali przestrzeni życiowej, jedzenia, picia i lekarstw. Rozpoczął się exodus w stronę Afryki i Ameryki Południowej - kontynentów zwanych potocznie Arkami, które częściowo zostały zalane. Ludzie podzielili się na trzy zwalczające ze sobą frakcje. Mieszkańcy USA i Kanady oraz pozostałości po zatopionym częściowo Meksyku nazwali się „Odrodzoną Ameryką”.
W Europie władzę przejęła sekta satanistyczna. Sataniści zakazali ludziom wierzyć w Boga oraz zabili w zamachu bombowym papieża. Nazwali siebie „Dziećmi Lucyfera”.
Rosja w porozumieniu z Chinami oraz Koreą Północną założyła zbrodniczą organizację terrorystyczną zwaną „Cerberem”. Jej liderem został obecny przywódca Widma – tyran i sadysta. Nazywał się Piotr Sasza Kłoskow.
Po stopieniu lodowców i zalaniu w połowie 2056 roku państw większości kontynentów do życia obudziło się zło. W Europie do władzy po latach uśpienia doszli sataniści z plugawej sekty. Jak ta sekta powstała?
Kilkaset lat przed 2056 rokiem pewnemu włoskiemu rycerzowi po krwawej bitwie ukazał się złowrogi demon Azazel. To objawienie dało początek istnienia sekty, której fanatyczni członkowie czcili demony i diabły. Założyciel sekty nazwał swoją organizację „Dziećmi Lucyfera”. Sekta powstała w średniowieczu i przez wieki istnienia nie akceptowała poglądów i wierzeń osób niezrzeszonych.
Walczyła z nimi ogniem i mieczem. Zabijała i szerzyła nienawiść. Bractwo było zwalczane przez Templariuszy, włoski rząd oraz Watykan. Ludzie myśleli, że sekta została rozbita, a kultyści zginęli lub zostali uwięzieni. Niestety po latach uśpienia jej nowy przywódca zwany Ojcem postanowił zawładnąć światem, który miał zostać bestialsko oczyszczony w imię Azazela z niewiernych.
Mamy 2056 rok i sekta jak uśpione zło znowu budzi się do życia. Przebudzenie ma miejsce w Rzymie. Jej guru – Ojciec – chce szerzyć zło i zniszczenie. Wszystkich niewiernych czeka czas krwawych żniw.
W dyskotece poznałam fajnego chłopaka. Od razu coś zaiskrzyło. Miał na imię Leonardo. Zaproponował mi seans spirytystyczny. Zgodziłam się ot tak dla zabawy. Ciekawa poparłam ten szalony pomysł.
Na miejsce spotkania jechaliśmy nocą przez las. W końcu zaparkowaliśmy samochód. Nagle zobaczyliśmy opuszczony pustostan. Była to hala opuszczonej fabryki na peryferiach Rzymu. Nieoczekiwanie zabiły dzwony. Leonardo powiedział, że mamy wejść do środka. Wnętrze przypominało kościół. Jedynie zamiast krzyża z Chrystusem na końcu sali stał odwrócony krucyfiks. Przez małe okna nie wpadało światło, bo zapadła noc. Mrok rozświetlały świece. Na ścianach widniały napisy po łacinie, pentagramy, odwrócone krzyże i liczby 666 .
Nagle na ambonę wszedł satanista w czerwonej szacie z czarną maską. Powiedział kilka zdań po łacinie i sataniści przyprowadzili na ołtarz małego i przestraszonego koziołka. Kapłan złapał przestraszone i związane zwierzę za szyję i mówiąc coś poderznął mu gardło nożem rytualnym, który miał rękojeść w kształcie złotego pentagramu.
Krew trysnęła i kapłan po kilku zdaniach w języku łacińskim nożem wypatroszył konające zwierzę. Po chwili wyjął z ciała koziołka serce. Uniósł je oburącz nad głowę i ochlapał się krwią z serca koziołka.
Wtedy wszyscy skandowali:
-Ave Satan! Ave Satan! Ave Satan!
- Niedobrze mi. Muszę wyjść na zewnątrz. To nie seans spirytystyczny, a jakaś pieprzona sekta satanistyczna – powiedziałam do mojego chłopaka.
Na te słowa zdziwiony Leonardo powiedział:
- Sofio, myślałem, że spodziewasz się, że ten niby seans to nic innego jak czarna msza zgromadzenia, którego jestem członkiem? To tylko taka „niewinna zabawa”.
- Czy ty wiesz co mówisz? Jaka „niewinna zabawa”? Zabiliście miesiąc temu w zamachu bombowym papieża, niszcząc połowę Watykanu i przejęliście terrorem władzę we Włoszech. Mam was i ciebie fanatyku gdzieś. Chcę do domu!
- Zawiodłaś mnie Sofio. Musisz zginąć niewierna. Mogłaś do nas dołączyć. Myliłem się co do ciebie – powiedział sycząco jak wąż Leonardo i wyjął pistolet.
- Nie! Nie zabijaj mnie! – krzyknęłam przerażona.
W tym momencie padł strzał i nastała ciemność…
Komentarze (41)
Na początek ekspozycja, moim zdaniem nudząca i niepotrzebna dla czytelnika. W starszych filmach i serialach podobne wstępy wygłaszał poważnym głosem narrator, ale w powieściach raczej nie ma miejsca na takie skrótowe opisy. No bo na przykład ja też czasem piszę takie ekspozycje, ale dla siebie, do pomocy przy pisaniu, a nie dla czytelników. Czytelnicy te wszystkie wydarzenia powinni poznawać naturalnie - poprzez sceny, narrację, dialogi i wspomnienia bohaterów itd. Tu na początku takie coś ani czytelnika nie interesuje ani niczego mu nie wyjaśnia. W ten sposób zalewa się czytelnika niewiele dla niego znaczącymi terminami i wydarzeniami, o których i tak dosyć szybko zapomni, bo to wszystko nic nie znaczy, skoro nie ma scen, emocji, czegoś co mogłoby pobudzić wyobraźnię.
Potem, po tym niepotrzebnym wstępie, jest nieco lepiej, ale nadal najwyżej średnio. Przede wszystkim tak sztywny sposób narracji/pisania nie nadaje się na perspektywę pierwszoosobową. Taka narracja powinna być dynamiczna, personalna (!), napisana w sposób, który oddaje charakter i sposób myślenia oraz działania bohatera - a to tutaj to mogłaby być narracja trzecioosobowa i nie byłoby różnicy. A tak poza tym cała ta scena jest mocno skrótowa, sztywna i łopatologiczna. Subtelności w tym za grosz, zupełnie jakbyś ciągle się obawiał, że czytelnik nie połączy kropek.
Z rzeczy zabawnych: nowa odmiana koronawirusa, szataniści mówiący po łacinie i ze wstępu: wielkie narody, które co najmniej się nie lubią, nagle łączą się w obliczu kryzysu - no nie, w życiu nie uwierzę, że np. meksykanie i amerykanie się dogadają, nawet jakby groził im koniec świata xd
A w ogóle muszę przyznać, że sam pomysł na apokalipsę jest dosyć ciekawy i oryginalny, choć mam wrażenie, że jest to trochę chaotyczne i składa się z wielu średnio pasujących do siebie elementów.
https://www.opowi.pl/za-oknem-pada-deszcz-a93483/
Zaczęło się od intensywnych tsunami, erupcji niszczycielskich wulkanów i rozległych trzęsień ziemi. - Po co te przymiotniki? Tsunami są intensywne, wulkany nie są niszczycielskie, tylko erupcje, więc przymiotnik do przodu, trzęsienia ziemi są rozległe same z siebie, o lokalnych przecież byś nie wspominał w kontekście światowych zmian.
Zniszczone miasta stały się ruiną. - Truizm.
Na domiar złego pojawił się najnowszy i najbardziej do tej pory śmiertelny w skutkach wariant koronawirusa zwany Omegą. - Najnowszy i najbardziej śmiertelny - wiadomo, że do tej pory, skoro jest najbardziej śmiertelny.
Teren o promieniu ponad 664,5 km został nazwany ZONA 666 i stał się dowodem ludzkiej zagłady. - Amerykanie pewnie nie nazwaliby takiego miejsca 666, bo uraziłoby wielu ludzi. Wybuch i skażenie nie są dowodem ludzkiej zagłady, skoro ludzkość dalej żyje.
Dwa lata później w 2055 roku został zamordowany ostatni przywódca USA zwany Kanclerzem. Śledztwo wykazało, że zamachu dokonała tajna, rosyjska jednostka najemników o nazwie Widmo. - Po co te nazwy własne? Co to ma za znaczenie?
Dodatkowo rosyjscy naukowcy odkryli na Syberii najprawdopodobniej starożytny i nieznany do tej pory nauce obiekt będący świątynią. - Zbędne "dodatkowo", "najprawdopodobniej", "do tej pory". Obiekt będący światyni brzmi słabo - używaj silniejszych zamienników, po prostu świątynię.
Udało się otworzyć portal. - Co? Wrota, drzwi, dostać się do środka. Co za portal?
Przez powstałe przejście do świata ludzi przedostały się istoty magiczne znane z mitów i legend. Były to harpie, wampiry, morskie potwory, elfy, demony, krasnoludy i wilkołaki. - Aha. Brzmi bardzo słabo i chyba nie zdajesz sobie sprawy, jak takie coś zmieniłoby świat.
W połowie 2056 nastąpiła najgorsza i największa z dotychczasowych katastrof naturalnych. - znów za dużo niepotrzebnych przymiotników.
Woda ze stopionych lodowców zatopiła pół świata. - No nie wydaje mi się. Lodowce nie topnieją z dnia na dzień i nie zalałaby pół świata.
Ocalali ludzie potrzebowali przestrzeni życiowej, jedzenia, picia i lekarstw. - Truzim.
Rozpoczął się exodus w stronę Afryki i Ameryki Południowej - kontynentów zwanych potocznie Arkami, które częściowo zostały zalane. - Brniesz bardziej w nonsensy, bez zastanawiania się nad ich konsekwencjami,
Ludzie podzielili się na trzy zwalczające ze sobą frakcje. Mieszkańcy USA i Kanady oraz pozostałości po zatopionym częściowo Meksyku nazwali się „Odrodzoną Ameryką”.
W Europie władzę przejęła sekta satanistyczna. Sataniści zakazali ludziom wierzyć w Boga oraz zabili w zamachu bombowym papieża. Nazwali siebie „Dziećmi Lucyfera”.
Rosja w porozumieniu z Chinami oraz Koreą Północną założyła zbrodniczą organizację terrorystyczną zwaną „Cerberem”.
Ludzie... od nowego akapitu.
Serio? Sekta satanistyczna? Jak sekta może przejąć władzę? A zabicie papieża nie niszczy chrześcijaństwa. Poza tym skoro przejęli władzę, to nie robiliby zamachu, tylko by go zabili. Przecież rządzą.
Jej liderem został obecny przywódca Widma – tyran i sadysta. Nazywał się Piotr Sasza Kłoskow. - I po co nam to teraz wiedzieć?
Po stopieniu lodowców i zalaniu w połowie 2056 roku państw większości kontynentów do życia obudziło się zło. W Europie do władzy po latach uśpienia doszli sataniści z plugawej sekty. - Powtarzasz się. Co to za nieokreślone "zło"? "Plugawe" wyszło z mody dawno temu.
Jak ta sekta powstała? - A po co nam to teraz wiedzieć?
Kilkaset lat przed 2056 rokiem - To może napisz w którym roku.
złowrogi demon Azazel - skoro demon, to wiadomo, że złowrogi.
objawienie - nie wiem, czy to słowo pasuje.
czcili demony i diabły - no przecież nie anioły, skoro spotkali się z demonem.
Założyciel sekty nazwał swoją organizację „Dziećmi Lucyfera”. - Tak, wiemy. Powtarzasz informacje.
Sekta powstała w średniowieczu - Tak, wiemy. Powtarzasz informacje.
przez wieki istnienia nie akceptowała poglądów i wierzeń osób niezrzeszonych. - Truizm.
Walczyła z nimi ogniem i mieczem. - Nie od nowego akapitu.
Niestety po latach uśpienia jej nowy przywódca zwany Ojcem postanowił zawładnąć światem, który miał zostać bestialsko oczyszczony w imię Azazela z niewiernych. - Niestety, po latach uśpienia jej nowy przywódca, zwany Ojcem, postanowił zawładnąć światem, który w imię Azazela miał zostać oczyszczony z niewiernych.
Mamy 2056 rok i sekta jak uśpione zło znowu budzi się do życia. - Jak budzi się do życia, skoro wcześniej napisałeś, że rządzi Europą? Logika się kłania.
Przebudzenie ma miejsce w Rzymie. - Przebudzenie?
Jej guru – Ojciec – chce szerzyć zło i zniszczenie. - Tak, wiemy. Powtarzasz informacje.
Wszystkich niewiernych czeka czas krwawych żniw. - Tak, wiemy. Powtarzasz informacje.
Prolog, jak napisał zsrrknight, ma typowe błędy prologu, więc nie będę powtarzał.
"przez wieki istnienia nie akceptowała poglądów i wierzeń osób niezrzeszonych" - czy można w tym kontekście napisać, że "nie akceptowała"? Brak akceptacji innej wiary najczęściej łączy się z "bo moja jest prawdziwa/lepsza", ale tutaj istnienie demonów niejako potwierdza istnienie Boga, a więc i zasadność wiary chrześcijańskiej.
Poza tym, co z osobami zrzeszonymi? Dostają darmową przepustkę na wierzenia? Czy może samo zrzeszenie implikuje, że wierzą wyłącznie w te demony?
Katastrofy naturalne. Wulkany, tsunami, później zatopienie "połowy świata". A w tle taki Rzym czy Korea Północna, które bodaj powinny paść ofiarą wspomnianych katastrof dosyć wcześnie.
Świątynia, portal, magiczne stworzenia, ogólnie zagłada, ale i na normalną dyskotekę można znaleźć czas. Jakby się to do końca nie kleiło. Na tym etapie możnaby po prostu stworzyć świat fantasy, zamiast naginać naszą rzeczywistość do tych realiów katastrofami i magią.
No i trochę znowu Ci się wątki zdań/akapitów plączą, szczególnie przy temacie tej sekty. Wprowadzasz "Odrodzoną Ameryką", sektę i "Cerbera", a potem wracasz do sekty na cztery akapity, żeby w ostatnim się powtarzać.
Jeśli piszesz tekst (tu odnoszę się bardziej do epiki, bo liryka dziwnymi prawami się rządzi) i przykładowo napiszesz zdanie, które jest słabe, dwa zdania później powtórzysz to innymi słowami bez powodu, przeczytasz trzykrotnie podczas korekty, nie uznasz za rażące, opublikujesz, ktoś to wytknie, Ty przyjmiesz do wiadomości (lub się obruszysz, bo "hejterzy"), a potem piszesz nowe dzieło i robisz dokładnie to samo, no to powiedz mi - gdzie tu rozwój czy jego próby? Musisz się nauczyć samodzielnego wyłapywania problemów z tekstem, choćby poprzez otwartośćna komentarze lub dyskusję. Nie widziałem od Ciebie ani jednego "czy dobrze?", żeby znów nawiązać do Marge, bo choć jej to nie pomaga, to jednak wykazuje jakieś zaangażowanie. Dyskutuj, pytaj, broń swojego, ale się nie nakręcaj, że Cię hejtują, wrzucaj teksty po korektach, rób "coś".
Jasne, że wytykać błędy jest prosto, szczególnie nieumiejętnym przez nieumiejętnych, ale lepsze takie zwracanie uwagi niż zaniechanie wytykania czegokolwiek.
Żeby nie było, że to atak i w ogóle niemerytoryczne, zapytam konkretnie - co zrobiłeś lub robisz, żeby poprawić swój warsztat od czasu tego opowiadania o myśliwych i dziku? Czego się nauczyłeś? Widać, że masz pomysły, tylko słabo idzie Ci ich wykorzystywanie w sposób przystępny i przyjemny dla czytelnika.
Przede wszystkim za korektę i uwagi się dziękuje. Zssrknight, RXA i ja przeczytaliśmy, wskazaliśmy błędy. I co? I nic.
Nie będziesz pisał dobrze, bo nie widać, abyś przyswoił sobie nawet podstawowe zasady: pomyśl, zanim napiszesz, daj tekstowi odleżeć, popraw. Walisz w klawiaturę chaos myśli i czego się spodziewasz? Nie widzisz swoich błędów? To czytaj literaturę. Dalej nie widzisz? Zostań przy poezji albo zajmij się rolnictwem.
Masz naprawdę spoooro do nauki, ale nie widzę u ciebie postępów.
I jeszcze stawianie się w roli ofiary? Serio? To po co publikujesz? Dla ochów i achów panienek spod okienek? Jak zobaczyłem te komentarze, to aż pozazdrościłem, że ludziom się chciało. Za to się szacunek należy, a nie rozterki filozoficzne. Nikt cię nie zaatakował. Ty chyba jeszcze nie wiesz jaka mocna może być krytyka, oczywiście konstruktywna.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania