Autonomia ślimaków
Rano pod oknem spotkałam wielkie stado zatoczków. Zazwyczaj takie spotkanie cieszy i z zainteresowaniem obserwuję ślimacze życie. Tym razem jednak zaskoczyła mnie własna reakcja: widok przeraził.
Przypomniały mi się kwiatki, surfinia regularnie pożerana przez sprytnie ukrytego kwiatkożercę. Śluzowate stworzonko wiszące na firance w sypialni (Bóg jeden raczy wiedzieć, jak on przelazł przez moskitierę, uchylone okno, parapet, żeby się ostatecznie wdrapać po siateczkowatym materiale nie wiadomo po co).
Już abstrahując od faktu, że drań uczynił wielką niesprawiedliwość, bo jak wlazł na moje wewnętrzne włości, to można powiedzieć, że miał dwa domki, a ja mam tylko jeden. Jeden zero dla wędrowniczka.
Więc? Autonomia dla ślimaków?
Czy "nie będzie mięczak pluł nam w twarz”?
I w kwiatki.
*Rozważania czysto teoretyczne, ponieważ w życiu nie zabiłam niczego poza komarami i molami spożywczymi.
Komentarze (27)
ślimak jest to stworzonko, które utrzymuje się za pomocą wystawiania rogów, w zamian za co otrzymuje pewną ilość sera, z którego wyrabia pierogi (S. Mrożek)
Autonomia! tylko mogłyby się jakoś zorganizować i uważać na siebie. rano jak idę z psem na łączkę i jest po deszczu, to wyłazi tych skorupiaków setki! małe i duże i trzeba uważać na każdy krok, żeby nie rozdeptać. więc idę jak po kruchym lodzie, a i tak zawsze zabiję jakiegoś nieszczęśnika przez nieuwagę. to chrupnięcie pod podeszwą jest straszne.
piąteczka za inspirujący tekst
Znam ten ból. Ja je uwielbiam, robie różne ślimacze sesje fotograficzne. I strasznie mi żal jak chrupnie. Ja z kolei rowerem jade ryjąc po ziemi żeby je ominąć.
JamCi ze skorupka są fajniste. gorzej z tymi bezdomnymi oślizłymi.
skandal no prawda, pomrowów na razie nie widziałam, u mnie najwiecej zatoczkóów, czasem się dorodny winniczek ttrafi. Wędrowniczek firankowy to zatoczek był :-)
A moja sąsiadka nie miała ochoty ślimaczyć sobie bałamutkę dla każdego pijaka.
hahahhahahha. Jak widać rozumna :-)
Straszne stado zatoczków... A to tylko grupa przyjaciół, którzy przyszli podziwiać ślimaczą matrioszkę; świat jako największy dom, Twój dom w tym świecie jako dom mniejszy, skorupka ślimaka jako dom najmniejszy, a w środku - ślimaczek. Albo - JamCi:)
Trafiony zatopiony :-)
Klimatyczna i zabawna opowiastka, 5, pozdrawiam :-)
A Ty też masz dwa domki. Ślimaczku :-)
Ach, tak, ślimaki. Majestatyczne stworzonka w swej powolnej skrytej egzystencji.
Pamiętam jak za szkraba łapałem wielkie winniczki (kiedyś było ich mnóstwo, teraz tyle co kot napłakał) i wsadzałem do słoika. Karmiłem, poiłem (bidy nie miał, rogi wystawiał), a po kilku dniach wypuszczałem i szukałem kolejnego lokatora.
Ach, to były dobre czasy... :)
Dziękuję za ich przypomnienie :)
Pozdrawiam ;)
Wiesz, mi też one się kojarza jak najlepiej. Ja znowu w dzieciństwie łapałam w łapy kijanki i wkładałam do słoika albo kiełbie z bratem ciotecznym. Na recznik je łapaliśmy.
Ale slimaki kocham miłością bezkrytyczna jak jeże i żółwie.
JamCi jeżyki i żółwie też lubię. Choć niestety co do jeży to ich coraz mniej. U siebie w "terenie" wieki już jeża nie widziałem, a to niedobrze, niedobrze.
Shogun u mnie sa. A w miejscu gdzie mieszkam od x lat to widzę, ze dużo, bo jak sie wiosna zaczyna, to mnóstwo kolczastych truchełek na szosie. Chlip. Tak mi ich zal.
JamCi szczęściara ;) Ano żal i to jeszcze jak. Ja to jak lisa widzę rozjechanego przy drodze, to się czuję tak jakby mi kto brata zabił...
Shogun no wierzę. Ale taka kolczasta skórka na drodze to smutna jest. Liski mądrzejsze są, sprytniejsze.
JamCi ano, w końcu liski chytruski som, to i spryciachy, a jeżyk jak to jeżyk tupta w sobie tylko znanym kierunku i celu i szkoda takiej kulki kolczastej, żyjątka pożytecznego co nikomu krzywdy nie robi.
Shogun jeszcze jak szkoda.
JamCiówna↔To na pewno ślimak kosmita był. One potrafią takie figle, ale biedne u siebie, jeno po jednym domku mają.
A propos↔Jak już, to najpierw ubijaj mole spożywcze. Posilisz się, by mieć więcej sił, na ubijanie pająków:)
– Ślimaku, co tak pędzisz?
– Bimber z sera.
Pozdrawiam:)↔%
Ja pająków nie zabijam. Wypuszczam je.
Hahhahahahh przedni dowcip :-) podobało.
Przyroda i krajobraz, zarówno z prawdziwego świata, jak i z miejsc fikcyjnych, na przykład gier komputerowych, zainspirowało mnie do napisania niejednego opowiadania. W mojej wyobraźni wymieszałem to wszystko razem, a z tego, co w moich myślach powstało, wyprodukowałem opowiadania. :-)
Ja jestem bardziej w realności. Tylko przefiltrowanej przez siebie.
Zabiłaś komara???!!! Oj... :(
No. I mola. I muchę. Jestę zabójcę.
Każdy z nas nosi taką skorupę na sobie i wychodzi z niej po powietrze, a chowa się kiedy potrzebuje ciszy. Czyli mamy swoje dwa domki. Ten zewnętrzny i drugi wewnętrzny. Czy nasze życie ma coś z zatoczków? Powiem ci, że w jakimś sensie tak. Powietrza używają jako „balastu”, do wydostania się na powierzchnię lub gdy do pójścia na dno.
Pozdrawiam deszczowo
No zmyślne stworzonka. I ładne w dodatku. U mnie nie leje i mam nadzieje że mi jazdy nie zachlupie.
Dziękuję za odwiedziny.
Masz rację z tymi dwoma domkami.
Zapraszamy do Bitwy na Rymy!!!
Tematy to:
1 Strach
2 Miłość
Można pisać na dwa lub na jeden. Zaznaczamy, że tylko jeden wiersz wrzucamy do puli.
Piszemy do 08 maja 2021 /północ/
Liczymy na Ciebie!!!
Wszystko znajdziesz tutaj: https://www.opowi.pl/konkursy/
A zasady konkursu tutaj: https://www.opowi.pl/profil/literkowa-bitwa-na-rymy/opis
Jesli nie zdążysz - przedłużymy!
Literkowa
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania