Bajka 0 Oszustwie
Bajka o Samotnym rejsie po oceanie
Frederick mieszkał z siostrą Angelą w pięknym domu w Los Angeles. Pewnego dnia siedział w swoim gabinecie, który był urządzony z przepychem.
Na biurku leżał katalog z jachtami. Mężczyzna sięgnął po niego, przejrzał uważnie, po czym odłożył go na bok.
Następnie zadzwonił do Dawida Duvala, który był jego przyjacielem i przyszłym architektem.
— Halo?
— Cześć, Dawid, czy moglibyśmy się spotkać?
— Pewnie.
— Super.
— To gdzie mielibyśmy się spotkać?
— Może u mnie w domu — zaproponował Frederick.
— To podaj mi adres.
— Już wysyłam SMS-em.
— Okej.
— To czekam na ciebie.
— Będę za godzinę, bo wcześniej nie mogę.
Mężczyzna po drugiej stronie rozłączył się, a pan domu wstał i wyszedł z gabinetu. Na korytarzu spotkał siostrę.
— Cześć, braciszku.
— Cześć, siostrzyczko, czy moglibyśmy porozmawiać?
— Jasne, z tobą zawsze.
Rodzeństwo udało się do biblioteki, gdzie usiedli.
— To, o czym chciałeś ze mną rozmawiać?
— Bo widzisz, Angelo, moja ty kochana siostrzyczko, postanowiłem, że wybiorę się na samotny rejs po oceanie.
— Nie no, ty chyba zwariowałeś! — krzyknęła kobieta.
— Nie.
— Ja z tobą kiedyś zwariuję, ale przecież ty nie masz jachtu, bo chyba w beczce nie popłyniesz — zażartowała.
— Wkrótce będę miał.
— No chyba nie zamierzasz go kupić?
— Nie.
Siostra przez godzinę próbowała bratu wybić ten pomysł z głowy. Nie pomogły ani prośby, ani groźby, więc w końcu się poddała.
Nagle ich rozmowę przerwał dzwonek do drzwi.
— Spodziewasz się kogoś? — zapytała siostra.
— Tak.
— Kogo?
— Mojego przyjaciela.
— Którego, bo masz ich wielu?
— Dawida Duvala.
— Co?
— To, co słyszałaś, i to on właśnie mi zaprojektuje jacht.
— Rób, jak uważasz, ale jak cię oszuka, to nie przychodź do mnie na skargi.
Angela, po wyjściu brata z biblioteki, podeszła do regału z książkami i wybrała sobie jedną. Następnie usiadła na stojącej pod oknem otomanie i zaczęła czytać. Lektura tak ją wciągnęła, że nawet nie usłyszała powrotu brata.
— Angela, to jest właśnie mój przyjaciel, architekt Dawid Duval, o którym ci przed chwilą wspominałem.
— Dużo o panu słyszałam.
— Naprawdę? — zapytał Dawid.
— Tak.
— Mam nadzieję, że w samych superlatywach?
— Oczywiście, że tak, w końcu jest pan jednym z najlepszych architektów w mieście.
— Niechby tylko ktoś spróbował mówić inaczej, to by mnie popamiętali.
— Z pana tonu wypowiedzi wnioskuję, że pan zawsze dostaje to, czego chce.
— Jaki tam ze mnie pan, jestem, Dawid.
— Ładnie.
— Dziękuję, z ust tak pięknej kobiety jak pani, to jest prawdziwy balsam dla duszy.
— Jestem Angela i miło mi cię poznać.
— Mnie również.
— To ja was zostawię samych.
Kobieta, po wyjściu z biblioteki, udała się do swojego pokoju, gdzie zaczęła się szykować do snu. Trzy godziny później w drzwiach pokoju stanął jej brat.
— No i jak poszło spotkanie?
— Bardzo dobrze, początkowo nie chciał, ale w końcu się zgodził mi zaprojektować jacht.
— To super.
— Czemu się nie cieszysz?
— Cieszę się, tylko po prostu nie chcę, żebyś płynął — odparła kobieta.
Frederick przytulił siostrę, po czym udał się do swojego pokoju na spoczynek, zostawiając Angelę samą.
Następnego dnia Frederick pojechał do banku i wypłacił pieniądze, które później przekazał architektowi. Ten obiecał zaprojektować jacht, ale nie wywiązał się z obietnicy, bo Dawid Duval zniknął z pieniędzmi.
Później okazało się, że wcale nie był architektem, lecz zwykłym oszutsem.
Frederick po powrocie do domu udał się do gabinetu, gdzie się zamknął. Potem zaczął chodzić w tę i z powrotem, kipiąc ze złości.
— Jak mogłem być taki głupi i naiwny? — zapytał sam siebie.
Mężczyzna, demolując swój gabinet, krzyczał:
— Dawidzie, za to, jak mnie perfidnie oszukałeś, niech cię piekło pochłonie!
Angela w kuchni przygotowywała kolację, gdy nagle usłyszała hałasy dobiegające z piętra. Wybiegła na piętro, zatrzymując się przed drzwiami gabinetu brata.
Nacisnęła klamkę, żeby wejść, ale drzwi okazały się zamknięte.
Zaczęła więc się dobijać, szarpiąc za klamkę i waląc w nie pięściami, krzycząc:
— Fredericku, natychmiast otwórz te cholerne drzwi! Jak tego nie zrobisz, to przysięgam, że wyważę je i wejdę siłą do środka.
Nagle drzwi otworzyły się i stanął w nich mężczyzna z rewolwerem w garści.
— Braciszku, po co ci ten rewolwer?
— Nie wiem.
— Więc oddaj mi go — prosiła.
— Nie!
— Jestem twoją siostrą i rozkazuję ci go oddać!
Siostra, czule przemawiając do brata, próbowała mu odebrać, ale ten ją odepchnął, po czym wybiegł z domu.
Angela nie wiedziała, że tej nocy widziała brata po raz ostatni. Nie spała przez całą noc, czekając na jego powrót.
Po trzech dniach od zaginięcia Fredericka przypadkowy przechodzień odnalazł ciało mężczyzny. Kobieta, gdy się o tym dowiedziała, załamała się kompletnie.
Po pogrzebie, który odbył się dwa tygodnie później, Angela po powrocie do domu zamknęła drzwi na klucz, po czym udała się do swojej sypialni, gdzie położyła się na łóżku i płakała.
Gdy się uspokoiła, poszła do sypialni brata, podeszła do dużej dębowej szafy i ją otworzyła. Wszystkie ubrania Fredericka wyrzuciła na łóżko, następnie zaczęła wkładać je do czarnego worka na śmieci i wyniosła do garażu. Biuro postanowiła zostawić na inny raz.
Od pogrzebu Fredericka minęło wiele lat, ale Angela nadal nosiła żałobę. Pewnego dnia sprzątała gabinet brata i w jednej z szuflad znalazła list.
Komentarze (12)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania