Poprzednie częściBajka O Lololandii

Bajka o królu solnym

Było sobie jezioro Kałębie, otoczone lasem, niczym pierścieniem. Każdego ranka jego tafla w słonecznych promieniach lśniła tysiącem diamentów. Głęboko pod nią znajdowało się solne królestwo, w którym ze swoją rodziną mieszkał król.

Tego dnia król Słona Kropla musiał wyjechać w interesach. Żegnając się z żoną, powiedział:

— Miej oko na naszą córkę.

— Dobrze, kochani. A na długo wyjeżdżasz? — zapytała królowa.

— Nie, tylko na jeden dzień. Ale pamiętaj, nie pozwól naszej córce, Solinie, zbliżać się do powierzchni.

— Dlaczego?

— Bo tam czyha wielkie niebezpieczeństwo.

— O nic się nie martw, wszystko będzie dobrze.

Królowa, gdy została sama, udała się do komnaty córki, gdzie ta smacznie spała. Podeszła do okna i energicznym ruchem je odsłoniła. Dziewczyna otworzyła oczy i przeciągnęła się.

— Dzień dobry, matko.

— Dzień dobry. Pora wstać.

— Jeszcze trochę — poprosiła.

— Księżniczce nie wypada wylegiwać się w łóżku.

— Ale mamo...

— Żadne, mamo. No już, wstawaj, za pięć minut chcę cię widzieć w jadalni.

Królowa wyszła z pokoju córki, który był urządzony po królewsku, a wszystko w nim było z soli. Księżniczka wstała i podeszła do szafy, z której wyciągnęła sukienkę w solnym kolorze.

Potem przeszła do jadalni, gdzie usiadła przy stole obok matki. Po chwili do środka weszła służąca z tacą i postawiła ją przed nimi.

— Czy będę jeszcze w czymś potrzebna?

— Nie, możesz odejść.

Matka i córka nalały sobie zupy z wodorostów.

— Smacznego.

— Smacznego, mamo. A gdzie jest ojciec?

— Wyjechał w interesach.

— A czy będę mogła popływać? — zapytała Solina.

— Tak, ale nie wolno ci się zbliżać do powierzchni jeziora.

— Dlaczego, mamo?

— Ponieważ to bardzo niebezpieczne.

— Dobrze.

— W takim razie idź.

— Dziękuję!

Dziewczyna udała się do swojego pokoju, gdzie założyła strój kąpielowy i płetwy, po czym poszła pływać.

Po znalezieniu się w wodzie podpłynął do niej solny delfin, który miał na imię Flipper. Zaczęła razem ze swoim przyjacielem wirować niczym baletnica. W pewnym momencie znudziła ją zabawa.

Dziewczyna spojrzała w górę i pomimo zakazu matki zaczęła płynąć w stronę powierzchni.

„Ciekawe, czy tam jest tak niebezpiecznie, jak mówiła mama" — zastanawiała się Solina.

Nie zastanawiając się długo popłynęła w tamtą stronę.

— Solina, nie płyń tam — błagał Flipper.

— Zerknę, co tam jest i zaraz wracam.

Solina za swoją lekkomyślność zapłaciła wysoką cenę i do domu nie wróciła, gdy tylko wynurzyła się z wody, słońce zmieniło ją w słony pył. czy teraz interpunkcja jest dobrze?

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • il cuore 2 godz. temu
    Byłem w takiej /solnej grocie/ ale tam nie było żadnych okien, może dlatego, że to nie było na dnie jeziora.
    Gdyby Solina miała czerwone korale, to mogłaby zatańcować z delfinem... 🐬
  • Namietny dotyk godzinę temu
    Ja też raz byłam w solnej grocie w dobrym bracie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania