Bez jednego drzewa …

Gdy znika drzewo las nadal jest lasem,

choć puste miejsce po nim może boleć,

mych sióstr i braci więcej nie zobaczę,

cel osiągnąłem.

 

Wysiłki katów już tego nie zmienią,

gdy mnie zabiorą znów na przesłuchanie,

serce me pełne miłości bliźniego,

w dłoni różaniec.

 

Życie kapłańskie upłynęło w drodze,

aż po ostatniej służby Bogu tchnienie,

dzisiaj z nadzieją do Niego odchodzę,

z czystym sumieniem.

 

Gdy pożar zgaśnie nowy las powstanie,

po mroźnej zimie znów rozkwitnie wiosna,

pójdę radosny na spotkanie z Panem,

chcę z nim pozostać.

 

(Pamięci księdza Jana Machy Hanika zamordowanego przez Niemców 3 grudnia 1942 roku w Katowicach)

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • andrew24

    Wieczny odpoczynek....🙏

    Pozdrawiam serdecznie
    Miłego dnia

  • Sucre

    Dziękuję Andrzeju, rownież pozdrawiam miło;)

  • Shira

    jakoś trudno mi przejść obok tego wiersza obojętnie
    dziwne powody 2 : mój dziadek, żołnierz WP, który zginął
    w obronie Kielc 5.09. 1939r. i jego najbliższy kuzyn, który wojnę
    cudem przeżył i w tzw. szkolnych latach, większość z Was z tym
    nazwiskiem miała do czynienia.
    Ks. HANIK? Przepiękna postać. I to tyle.Pozdrawiam autora wiersza.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania