Co za 'piękna miłość', dzieciak pewnie szczęśliwy, nie mówiąc już o właścicielu... zawsze mnie ciekawiło, co takiego widzisz w wykorzystywaniu dzieci, że wybrałaś taki temat? Masz syna, chciałabyś żeby twoje dziecko ktoś tak 'uszczęśliwił'?
Dzieciak ma skończone dwadzieścia lat (o czym wspomniałam w 8 rozdziale), a różnica wieku
pomiędzy nim a Atarim wynosi jedynie dziesięć lat. Nie takie rzeczy się zdarzają.
Swoją drogą to zabawne, że tak przeżywasz "papierowego" bohatera : )))
Mimo to miło, że zerknęłaś : )
Angela, skoro ma dwadzieścia lat, to jaki z niego dzieciak? Nie czytam wszystkich rozdziałów, akurat ten przez przypadek...
Owszem, przeżywam zawsze i wszędzie krzywdę dzieci. Nie potrafię inaczej, może za dużo tej krzywdy widziałam...
Myślałam, że to jakiś dziesięciolatek...
Grafomanka "dzieciak", bo poza małą Liz, jest najmłodszym mieszkańcem posiadłości.
we wcześniejszych częściach zaznaczyłam, że zwyczajnie wygląda młodo.
Wyobraź sobie chłopaka, szesnastoletniego, ucieka z domu, bo dobierał się do niego konkubent matki. Nocuje na dworcu centralnym w Warszawie. Pewnego dnia, kiedy żebrze o jakieś pieniądze, spotyka faceta który chce mu pomóc. Namawia go, żeby z nim poszedł, da mu pokój, jedzenie, za to zajmie się ogrodem itd.
Dzieciak się zgadza, idzie z typem do jego chałupy. Tam ma faktycznie pokój, jedzenie.
Śpi spokojnie, po kąpieli i założeniu czystych ciuchów.
Na drugi dzień przyjeżdża po niego inny typ i wywozi go do Niemiec. To nie burdel, prywatna chałupa, ale przychodzą starzy, nadziani goście i żądają pełnej obsługi. Takich jak on jest tam kilku, robią za tanie dziwki, w zamian dostają jedzenie. Jeżeli na coś się nie zgadzają są bici przez tzw. ochronę.
Po kilku latach, zakochuje się w naszym bohaterze jakiś bardzo stary Niemiec i wykupuje go.
Chłopak ucieka wtedy i wraca do Polski. Jest okaleczony psychicznie i fizycznie, ale stara się odnaleźć. Nikomu oczywiście nie mówi jak żył w Niemczech.
Poznaje dziewczynę, zakochuje się, laska zachodzi w ciążę. Wydaje się, że mu się udało.
Wszystko pozornie, bo chłopak ciągle budzi się w nocy z krzykiem, mało tego odpycha i bije wszystkich, którzy starają się go wybudzić z koszmaru. Dziewczyna odchodzi, bo nie potrafi tak żyć, tym bardziej że jest ciągle drażliwy, zdenerwowany, za byle co wydziera się i wyzywa.
Znowu zostaje sam. Pomaga mu matka, która jest teraz sama. Konkubent odszedł do innej, która miała dzieci.
Matka nic nie wie o przeszłości, domyśla się co prawda, po tych nocnych koszmarach, prawdy, ale milczy.
Chłopak idzie na terapię, chce odzyskać laskę i dziecko. Wyrzuca z siebie wszystko, co ukrywał. Nie pomaga mu to.
Któregoś dnia przecina żyły i wykrwawia się.
Dlaczego to piszę?
Wykorzystywanie nie jest czymś dobrym, jak to namalowałaś. Może wystąpić syndrom sztokholmski i ofiara zakocha się w oprawcy, ale jedynie w wyniku strachu, przetrzymywania, więzienia. Nie będzie jednak to miłość, ognista namiętność, ale forma przetrwania, tym bardziej ciężka, że trudna do powrotu do normalności, zakładając że w ogóle się uda.
Grafomanka chyba zapominasz, że to tylko fikcja literacka.
Nie siedzisz w głowach MOICH postaci, a co za tym idzie, nie będziesz dyktowała,
co mają czuć, czy myśleć. Poprowadzę historię tak, jak ja tego chcę.
Jeśli opowiadanie tak bardzo Cię stresuje, może odpuść sobie kolejne części,
po co Ci to?
Kilkanaście lat życia, a jakie piekło przeszedł. Był tylko dumny, że pomógł tym, którzy tam zostali... a przecież to kropla w morzu. Codziennie znikają młodzi ludzie, dzieci i ślad po nich ginie...
Nie chodzi o stres, ale o zrozumienie dla pokrzywdzonych przez los. Ciężko czytać takie bzdety, gdy obok leży naga, bezlitosna prawda... zobacz ją może, odczuj.
Z Twojego pisania wynika, że należałoby odpuścić sobie również fantastykę, bo to przecież
nie naga, bezlitosna prawda. A jednak ludzie piszą i czytają.
Ja będę pisać o czym chcę, a Ty czytać tego nie musisz.
Myślę, że to na tyle w temacie.
Dziękuję za uwagę
Angela, niepotrzebnie się irytujesz. Ja patrzę przez pryzmat skrzywdzonych dzieciaków, takie skrzywienie.
Pisz, jeżeli znajdujesz w tym przyjemność... swoją drogą nie uważasz, że to dobrze, kiedy czytelnicy zadają pytania, analizują tekst i bohaterów?
Wolisz 'podoba mi się 5'?
Grafomanka oczywiście, że mogą pytać, ale nie powinni podstawiać postaci, pod
przez siebie wycięty szablon, że jak ja tak czuję, to inni też.
Bo nie wszystko da się wyrównać do jednej linii.
Może tak poczekać, co będzie dalej.
Znikam do spania, dziękuję za dyskusję.
Angela, jak Ty ładnie i z finezją opisałaś zbliżenie między mężczyznami. Bardzo dobre pisanie, masz literacki talent i nie daj sobie wmówić zawistnikom, że jest inaczej ( • ᴗ - ) ✧
Mogło się okazać, że na zachowanie strażnika, wpływ miały częste wizyty w gabinecie lekarskim i pieprzenie młodego doktora. Na wspomnienie sceny podejrzanej niechcący jakiś czas temu, niewolny skrzywił się z niechęcią.
Jak sobie wyobrazasz osobe Aniola, bo to chyba o upadlym Aniele? Nie kontrolujacego swoich emoji, ktorych nie ma. Tylko rodzaje energii.
Ale to Twoj problem
Komentarze (32)
Co za 'piękna miłość', dzieciak pewnie szczęśliwy, nie mówiąc już o właścicielu... zawsze mnie ciekawiło, co takiego widzisz w wykorzystywaniu dzieci, że wybrałaś taki temat? Masz syna, chciałabyś żeby twoje dziecko ktoś tak 'uszczęśliwił'?
Dzieciak ma skończone dwadzieścia lat (o czym wspomniałam w 8 rozdziale), a różnica wieku
pomiędzy nim a Atarim wynosi jedynie dziesięć lat. Nie takie rzeczy się zdarzają.
Swoją drogą to zabawne, że tak przeżywasz "papierowego" bohatera : )))
Mimo to miło, że zerknęłaś : )
Angela, skoro ma dwadzieścia lat, to jaki z niego dzieciak? Nie czytam wszystkich rozdziałów, akurat ten przez przypadek...
Owszem, przeżywam zawsze i wszędzie krzywdę dzieci. Nie potrafię inaczej, może za dużo tej krzywdy widziałam...
Myślałam, że to jakiś dziesięciolatek...
Dlaczego wybrałaś temat gejowskiej miłości? Poniekąd wymuszonej, zależnej od starszych facetów?
Grafomanka "dzieciak", bo poza małą Liz, jest najmłodszym mieszkańcem posiadłości.
we wcześniejszych częściach zaznaczyłam, że zwyczajnie wygląda młodo.
Grafomanka wybrałam, bo mogłam i tyle powinno Ci wystarczyć.
A czy uczucia będą prawdziwe czy wymuszone, o tym w przyszłości
Wyobraź sobie chłopaka, szesnastoletniego, ucieka z domu, bo dobierał się do niego konkubent matki. Nocuje na dworcu centralnym w Warszawie. Pewnego dnia, kiedy żebrze o jakieś pieniądze, spotyka faceta który chce mu pomóc. Namawia go, żeby z nim poszedł, da mu pokój, jedzenie, za to zajmie się ogrodem itd.
Dzieciak się zgadza, idzie z typem do jego chałupy. Tam ma faktycznie pokój, jedzenie.
Śpi spokojnie, po kąpieli i założeniu czystych ciuchów.
Na drugi dzień przyjeżdża po niego inny typ i wywozi go do Niemiec. To nie burdel, prywatna chałupa, ale przychodzą starzy, nadziani goście i żądają pełnej obsługi. Takich jak on jest tam kilku, robią za tanie dziwki, w zamian dostają jedzenie. Jeżeli na coś się nie zgadzają są bici przez tzw. ochronę.
Po kilku latach, zakochuje się w naszym bohaterze jakiś bardzo stary Niemiec i wykupuje go.
Chłopak ucieka wtedy i wraca do Polski. Jest okaleczony psychicznie i fizycznie, ale stara się odnaleźć. Nikomu oczywiście nie mówi jak żył w Niemczech.
Poznaje dziewczynę, zakochuje się, laska zachodzi w ciążę. Wydaje się, że mu się udało.
Wszystko pozornie, bo chłopak ciągle budzi się w nocy z krzykiem, mało tego odpycha i bije wszystkich, którzy starają się go wybudzić z koszmaru. Dziewczyna odchodzi, bo nie potrafi tak żyć, tym bardziej że jest ciągle drażliwy, zdenerwowany, za byle co wydziera się i wyzywa.
Znowu zostaje sam. Pomaga mu matka, która jest teraz sama. Konkubent odszedł do innej, która miała dzieci.
Matka nic nie wie o przeszłości, domyśla się co prawda, po tych nocnych koszmarach, prawdy, ale milczy.
Chłopak idzie na terapię, chce odzyskać laskę i dziecko. Wyrzuca z siebie wszystko, co ukrywał. Nie pomaga mu to.
Któregoś dnia przecina żyły i wykrwawia się.
Dlaczego to piszę?
Wykorzystywanie nie jest czymś dobrym, jak to namalowałaś. Może wystąpić syndrom sztokholmski i ofiara zakocha się w oprawcy, ale jedynie w wyniku strachu, przetrzymywania, więzienia. Nie będzie jednak to miłość, ognista namiętność, ale forma przetrwania, tym bardziej ciężka, że trudna do powrotu do normalności, zakładając że w ogóle się uda.
Pomyśl o tym kontynuując pisanie...
Grafomanka chyba zapominasz, że to tylko fikcja literacka.
Nie siedzisz w głowach MOICH postaci, a co za tym idzie, nie będziesz dyktowała,
co mają czuć, czy myśleć. Poprowadzę historię tak, jak ja tego chcę.
Jeśli opowiadanie tak bardzo Cię stresuje, może odpuść sobie kolejne części,
po co Ci to?
Kilkanaście lat życia, a jakie piekło przeszedł. Był tylko dumny, że pomógł tym, którzy tam zostali... a przecież to kropla w morzu. Codziennie znikają młodzi ludzie, dzieci i ślad po nich ginie...
Nie chodzi o stres, ale o zrozumienie dla pokrzywdzonych przez los. Ciężko czytać takie bzdety, gdy obok leży naga, bezlitosna prawda... zobacz ją może, odczuj.
Z Twojego pisania wynika, że należałoby odpuścić sobie również fantastykę, bo to przecież
nie naga, bezlitosna prawda. A jednak ludzie piszą i czytają.
Ja będę pisać o czym chcę, a Ty czytać tego nie musisz.
Myślę, że to na tyle w temacie.
Dziękuję za uwagę
Angela, niepotrzebnie się irytujesz. Ja patrzę przez pryzmat skrzywdzonych dzieciaków, takie skrzywienie.
Pisz, jeżeli znajdujesz w tym przyjemność... swoją drogą nie uważasz, że to dobrze, kiedy czytelnicy zadają pytania, analizują tekst i bohaterów?
Wolisz 'podoba mi się 5'?
Grafomanka oczywiście, że mogą pytać, ale nie powinni podstawiać postaci, pod
przez siebie wycięty szablon, że jak ja tak czuję, to inni też.
Bo nie wszystko da się wyrównać do jednej linii.
Może tak poczekać, co będzie dalej.
Znikam do spania, dziękuję za dyskusję.
Angela, to akurat nie jest fikcyjna postać, autentyk. Przypomniał mi się w temacie podobnym.
Ja też uciekam.
Pozdrawiam
Angela koleżanka ma wstrząs fiksacyjny
Wzorowa Płaczlinda a niech sobie ma co tam chce, na zdrowie 🙂
Angela, jak Ty ładnie i z finezją opisałaś zbliżenie między mężczyznami. Bardzo dobre pisanie, masz literacki talent i nie daj sobie wmówić zawistnikom, że jest inaczej ( • ᴗ - ) ✧
Dziękuję Szpileczko, dodałaś mi trochę otuchy, bo jak zwykle się bałam, że wyszło jałowo.
Zapewniłaś mi uśmiech na cały dzień 😊
Pozdrawiam
Mogło się okazać, że na zachowanie strażnika, wpływ miały częste wizyty w gabinecie lekarskim i pieprzenie młodego doktora. Na wspomnienie sceny podejrzanej niechcący jakiś czas temu, niewolny skrzywił się z niechęcią.
Podejrzana scena - podglądniẹta
Niechcący skrzywił siẹ - nie mial zamiaru - w sposob niekontrolowany - udawal emocje checi
Bardzo fajny fragment do analizy..
Łączysz zwiazki frazeologiczne w sposob tak niekontrolowany, ze ...slowo straznik.
Bettina ić ze swoimi analizami gdzie indziej. Podobno nie czytasz tekstów, pisanych przez kobiety. Zapomniałaś?
Angela
Nie czytam poezji, proze zawsze.
Jak sobie wyobrazasz osobe Aniola, bo to chyba o upadlym Aniele? Nie kontrolujacego swoich emoji, ktorych nie ma. Tylko rodzaje energii.
Ale to Twoj problem
Nie, to nie jest o aniele, Uriel jest człowiekiem. Gdybyś nie zauważyła, ta część jest 23, więc nic nie wiesz o postaciach, jeśli wlazłaś tylko tutaj.
Angela
A, czlowiekiem, sorry, to podlega jakims cechom, swoim - teoria dynamizmu.
Zachowania kostiumowe.
Na przyklad endodynamicy musza źle skonczyv.
Statycy sa podgladaczami.
Egzodynamiczny statyk to Hamlet. It'd.
Z jakiegos powodu ludzie mowia Te a nie Tamte rzeczy.
Powodzenia
Wyżyny obrzydliwości
Niziny moralne
Tfu tfu ja ci cijuż coś mówiłem. nie ogarnełaś
Ciemniak, czy Ty próbowałeś mi reklamę zrobić?
Nie ma potrzeby, mówiłam: piłeś - nie pisz
Muszę nadrobić. Pozdrowka i Wszystkiego Pięknego!
Pasjo, będzie mi bardzo przyjemnie. Jestem bardzo ciekawa Twojej szczerej opinii.
Pozdrawiam serdecznie
Ściskam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania