Bez tytułu - nie lubię tytułować swoich prac. To bardzo ogranicza wymiar.

Jak to ma być piękne popołudnie?

Skoro widzę tylko ciemność bez dna,

pojedyncze światła tylko są duszami,

a blask księżyca rozlewa się jak mleko po mojej

skroni i woła do mnie.

Woła do mnie ta nadzieja, oblepiona zimnem i

skażona ciemnością.

Styczeń, nawet Cię nie chciałem.

Stawiam krok - błoto, śnieg i ludzkie zepsucie.

Czemu wszyscy są tacy zimni.

Czemu są uśmiechnięci?

Z CZEGO SIĘ ŚMIAĆ?!

 

MIKO.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Tytuły są potrzebne.
  • zsrrknight rok temu
    tak jak wyżej - bez tytułu ciężko kogoś zachęcić do czytania. Owszem, w poezji można unikać tytułów, ale zawsze kosztem części czytelników, których pustka nie zachęca, by zobaczyć wnętrze.
    A co do wiersza:
    "ciemność bez dna", a ja zastanawiam się jak wygląda ciemność z dnem...
    "oblepiona zimnem" - zimno raczej nie oblepia. Mnie przynajmniej ani mróz ani zimno ani nic w tych klimatach nie kojarzy się z czymkolwiek lepkim.
    "Stawiam krok, błoto, śnieg i ludzkie zepsucie." - tu też takie niefortunne połączenie. No bo co znaczy stawiać śnieg? Albo błoto? Albo ludzkie zepsucie? Zupełnie tego nie widzę, a wytężam wyobraźnię jak tylko potrafię...
    A w ogóle jaki z tego sens? Pojęcia nie ma. Skacze ten wiersz od niby-metafory do niby-metafory, zapewne w próbie uzyskania głębi. Tyle tylko, że czytelnik widzi zaledwie kałużę i niewiele więcej...
  • MIKO. rok temu
    Serdecznie dziękuję za wyczerpujący komentarz :))

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania