Bezczelność czy empatia?
Ok. Jestem w markecie, kolejka do stanowiska kasy obsługującej fizycznie, manualnie, znaczy gotówka ew karta.
Przede mną jest facet (duży facet, tak 190 spoko i szeroki gabaryt), no i se tak stoimy, przebieramy nogami, bo wiadomo jak to jest w markecie, bo w kościele to chuj porównywalnie z marketem, tutaj można modlić się o rzeczywistość nie tylko niebieską...
Właściwie to mam w dupie co tam ktoś, ale z tej nudy zauważyłem, że facet ma pełną kieszeń opakowań z bateryjkami, bo te przejścia do kasowania są napierdolone tymi wszystkimi typu; chemiczne znieczulenia (kobiety górą), prezerwatywy (śmiałość zakupu), słodycze wabiące dzieci (no kurwa!) i te jebane bateryjki także.
No to zaczynam obserw teges zupełnie intuicyjnie, no kurwa, bo ten facet tak po prostu bierze i w kieszenie napierdala. To ja się patrzę na niego i te wypchane kieszenie, no i on to widzi, że ja widzę i chuj wie co z tym zrobić.
Zaczynam się śmiać, bo to jest tak absurdalnie do dupy (po chuj mu tyle tych jebanych bateryjek?) jejku, facet wcale nie wygląda na ubogiego, więc to wszystko wydaje się pojebane. On patrzy na mnie karcąco.
Już przy pani, która obsługuje facet sięga do góry, tam gdzie papierosy i wyjmuje dwa pudełka, wsadza do kieszeni – aż dziwne, że może coś tam jeszcze zmieścić...
Płaci za jedno piwo i se idzie.
Normalnie zajebał kilkaset złotych a ja nic, po chuj tyle tych bateryjek? – to mnie najbardziej...
To stało się dzisiaj i zastanawia mnie moja reakcja.
Komentarze (13)
Wtedy naprawdę byłabyś zgorszona!
Święty Paweł dbał o piękno Słowa pisanego ( w Listach) i mówionego...kiedy głosił Ewangelię.
Stąd taka ilość tych baterii...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania