Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
BŁĘDNE SZYLDY II: PO DRUGIEJ STRONIE. (opowiadanie mystery/o duchach)
BŁĘDNE SZYLDY II: PO DRUGIEJ STRONIE.
Dane Ci było kiedykolwiek zauważyć, że pomimo skupiania uwagi, masz powód, aby nie wierzyć własnym oczom?.. Jeżeli tak: nic już nie powinno Cię zaskoczyć...
Ta sprawa, nie należała do codziennych. Ponieważ, pośród tysięcy mandatów za przebywanie w rejonie niebezpiecznym, któregokolwiek z nich, nie wystawiono zmarłym... co gorsza, obecnie: musiało to dotyczyć aż dwóch, kolejno przykrych stronnic, blankietującego je, służbowego bloczku. Powodując napawanie zapierającym dech zdumieniem, całe zajście... było na tyle udokumentowane, aby można było na tej podstawie, uznać ją za zakończoną. Obecnie... było to już tylko weryfikacją, zimno spełniającą znamiona sumiennego dokonania stosownych formalności. Oprócz zapisu transmisji na żywo, pośród łamów najbardziej popularnego z portali internetowych, zawierającego niezliczoną ilość wszelakich, krótkometrażowych produkcji, nie tyle z ciekawości, co stałego monitorowania przez Policję, celem ustalenia tożsamości właścicieli imiennie zarejestrowanych kont, którzy w pogoni za sławą, nie raczyli kryć swych oblicz, jednocześnie: przedkładając wobec siebie niepodważalne dowody ich nielegalnych działań. Było coś ponadto. Nie więcej, jak autentyczny zapis kamer, znalezionych przy owych zwłokach. No, owszem: laboratorium musiało się napracować, ponieważ zarówno płyny wydzielane podczas rozkładu zwłok w przesyconym wilgocią otoczeniu, jak i spoczywanie kilka metrów pod wodą... mają, siłą rzeczy: prawo nie tyle zacierania, co wręcz pozbawiania możliwości weryfikacji. Oczywiście, masz zupełną rację: dokładnie, jak obecnie. Przy czym, zapis z internetowej transmisji " live " i tak pozwalał na prowadzenie postępowania, które nie byłoby możliwe, na podstawie, kilku zaledwie, wizyjnych, jak i dźwiękowych fragmentów. Całe szczęście, w trosce o kardiologiczne zdrowie Prokuratora...
Nie wiedząc, czy to powód do rozmowy z kimś kompetentnym, uznała, iż powie o tym Psychiatrze. Jednak, nie teraz. Było tak drastycznie późno, że zarówno jej wzrok, rozmywający się w blasku rzucanym matrycą komputera, jak i krzepkość umysłu, zdawały się powodowane jej własnym życiem, co skomentowała szepniętym pod nosem przekleństwem, wracając do biurka z nieskończenie kolejnym kubkiem kawy. Wydało jej się podle ironicznym, iż analiza w sumie kwadransa kilku wyrwanych z kontekstu nagrań, rozgrywających się na łamach jednego zdarzenia, zaabsorbowała ją od popołudnia, postanawiając nie pozwolić zaznać spokoju. Jak miała tego dokonać? Chciała dowiedzieć się, po raz kolejny zakładając na uszy służbowe słuchawki.
Samo nagranie, od kilku minut, przedstawiało dwie, idące za sobą osoby. Poznała ich głosy już na pamięć. Za nimi, poza kadrem, ustaliła kolejne dwa męskie, jak widać: należące do osób, nie mających złych zamiarów. Całkiem przypadkiem jednak, w momencie ciszy między dialogami ku sobie osób zgodnych z ustaleniami, usłyszała coś jeszcze. Jakby... oschłe, krótkie syknięcie, które poddała dokładniejszej analizie dźwiękowej. Przeszedł ją mimowolny, zimny dreszcz, gdy ze słuchawek, po skomplikowanej sekwencji kolejnych działań, dobiegło wyszeptane:
- Peestee... - jakby wypowiedziane przez sam otaczający grupę młodych ludzi mrok.
Przesyłając do bazy danych ów fragment na poczet analizy spektrograficznej celem porównania z głosami widniejącymi, uzyskała systemową odpowiedź, odsyłającą w niebyt dręczące ją zmęczenie, gdy przecierając oczy, przyjęła do świadomości: " NIE ZGODNE "... co spowodowało, iż całość swojego postępowania, ujęła kliknięciem w ikonę: " ZAŁĄCZ MATERIAŁ DOWODOWY ".
Kolejny z zachowanych fragmentów, przedstawiał usilnie wyładnioną, farbowaną na szatynkę, młodą kobietę, składającą uroczo pozbawione inteligencji komentarze, na temat znajdującego się w kadrze na tle którego kierowała w swoją twarz kamerę, rozwidlenia. Nie uznając bredzonego przez nią szczebiotu za warty większej uwagi, skupiła się na drugim planie. Owszem, robiło to wrażenie. Szeroki na dwa metry tunel, murowany z cegieł, kutych z bloków kamienia ręcznie, jak zresztą same ściany, po ich wykonaniu, koniec którego: został rozmurowany w trzy, niezależne tunele, rozchodzące się w przeciwnych kierunkach, choć pierwsze ich metry, sprawiały złudne wrażenie prowadzenia prosto, pod nieco innym kątem. Na lewej ścianie każdego z nich, w tej samej odległości od wejścia i równej wysokości nad podłogą, wmurowany był kamienny szyld, z widniejącym na nim napisem. Uznając to za interesujące, skupiła wzrok w tej perspektywie, po niespełna minucie, przewijając obraz ponownie. Znowu to samo. Przewinęła... Kolejny raz identycznie, co przeraziło ją, pomimo bycia Policjantką, strzeżoną Służbowym przebywaniem w Miejscu Pracy. Powiększyła obraz, zbierając się na odwagę, aby uruchomić odtwarzanie, co spowodowało, że znowu ponowiła tą czynność, usiłując zrozumieć, jak to możliwe, iż grawerowane w kamieniu symbole, widniejąc jednoznacznie: rozmywają się, układając w zupełnie inne, sekwencyjnie, na każdym z kamiennych szyldów, aby ostatecznie... głosić zupełnie inaczej, pomimo poprzedniej formy ich widnienia, obecnie: trwając tym niewzruszenie. Nie była w stanie pojąć, klikając zakładkę " ZAŁĄCZ MATERIAŁ DOWODOWY ".
Ostatnie z zachowanych nagrań... najkrótsze, ponieważ: stanowiące kadr, o długości zaledwie dwudziestu sekund. Jak zwykle: knąbrna paplanina, przerwana krzykiem, jak uznała: powodowanej niespodziewanym widokiem stojącej pod ścianą kobiety, uśmiechającej się do wykonującej nagranie, patrząc podczas przelotnego ujęcia w obiektyw kamery, jakby wskazując obok siebie palcem... Hmm... owszem, jedno stwierdziły rzeczowo, mianowicie: jako Policjantka, także nie rozumiała widniejącego na ścianie znaku, a mimo wszystko, zatrzymała na nim obraz. Wyraźna kropka, po niej skośna w prawo kreska, następnie... pionowa kreska. Szukając poszlak, ponownie uruchomiła odtwarzanie, słusząc głos, dobiegający z oddali:
- Plum.
Pauza. Jednak, nie w jej procesach myślowych, kojarzących ów znak, w piktogram przedstawiający człowieka, lub rzecz, stojących na skraju przepaści... Plum... przeszedł ją dreszcz na myśl, że sama nie wiedziała, który z elementów tego znaku... oznacza jej ukrytą przed wzrokiem, pod powierzchnią wody... krawędź. Jak na ironię: zwiastując krótkim, złowieszczym pluśnięciem, zniknięcie w kadrze jednej z osób, gdzie w wąskim, długim tunelu, wypełnionym w połowie wodą... nie miała dokąd uciekać, a mimo ogarnięcia nagraniem całej uprzedniej sceny, wykonująca je, została niekwestionowanie sama... w ciągu kilku sekund. Sama nie wiedząc, co o tym myśleć, najechała kursorem zakładkę załącznika, mimowolnie jej nie klikając, powodowana ku temu nie znaną jej potrzebą. Po raz kolejny przewinęła nagranie do momentu, gdzie kadr ujmował twarz kobiety, stojącej pod ścianą. Zaznaczając go w całości, odtwarzała, poddając analizie. Po piątej serii kliknięć, oblał ją zimny pot przerażenia. Wysłała go nawet do bazy danych laboratorium, oznaczając jako wymagający analizy spektralnej, pod kątem załamania obrazu padającym światłem, mogącym powodować jego anomalie wizyjne. Otrzymując odpowiedź generowaną przez system, jako " JEDNOLITY ".. postanowiła, zanim uzna się za kompletną wariatkę, wypić kolejną kawę...
Same oczy owej kobiety, nie ustępując uprzednim szyldom... stawały się przecież całkowicie czarne, ponownie przybierając postać bieli gałek ocznych, posiadających czekoladowej barwy tęczówki...
" ZAŁĄCZ MATERIAŁ DOWODOWY ".. klik.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania