Poprzednie części: Bloomsday
Bloomsday
Maestrowałem przy tym tekście,
z krwią na ręce, utoczoną przez
niesforny fiszbin stanika Jadwigi,
świętej cierpliwości,
przed rozcięciem pierwszego tomu,
z wymiętym stanem ostatniego rozdziału,
kiedy na końcu Molly mówi za wszystkie: tak chcę.
Już jako jednorożec, rozkulbaczony do orki na wyspach,
lubiłem popasać z lajkonikiem. Zapalała się zielona trawa,
szedł deptakiem na chrapach jak U-Boot,
bez tej klasy Yellow Submarine, za karą maścią zebr.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania