Poprzednie częściBloomsday

Bloomsday

Maestrowałem przy tym tekście,

z krwią na ręce, utoczoną przez

niesforny fiszbin stanika Jadwigi,

świętej cierpliwości,

przed rozcięciem pierwszego tomu,

z wymiętym stanem ostatniego rozdziału,

kiedy na końcu Molly mówi za wszystkie: tak chcę.

 

Już jako jednorożec, rozkulbaczony do orki na wyspach,

lubiłem popasać z lajkonikiem. Zapalała się zielona trawa,

szedł deptakiem na chrapach jak U-Boot,

bez tej klasy Yellow Submarine, za karą maścią zebr.

Średnia ocena: 2.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania