Bóg, który zamieszkał w drzewie (nawiązanie do poezji Gabrieli Mistral)

Bóg zamieszkał w szczelinie starego drzewa

Ukrył się przed wzrokiem tych, którzy pragnęli poznać

Patrzył przez potężną lunetę ciemności

na rozbłyski burz w nieskończonym zwierciadle płynących

Ukryty przed wzrokiem tych, którzy pragnęli poznać

I zawstydzony

Bóg umiłował zmurszałe drzewo, w nim trwał

Zagubiony, niezauważalny w pulsującym wszechświecie

I który wstydził się swojej nieskończoności odbitej w tafli tchnienia

Tak jako i my wstydzimy się ciał naszych...

Wpatrzonym rzekł słowami:

„ poszukujcie mnie przebudzeni jasnością źrenic waszych”

Bóg, który zamieszkał w śmierci drzewa....

---------------------------------------------------------------------------

Komentarz:

Tekst z pierwszej połowy lat 90. Wtedy czytałem poezję Pabla Nerudy, Gabrieli Mistral, Rubena Dario, trochę wcześniej fascynowały mnie dramaty i utwory poetyckie Federico Garcii Lorki (m.in. Dońa Rosita la soltera o el lenguaje de las flores, Dom Bernardy Alby, Marianna Pineda, cykl Poeta w Nowym Jorku); byłem w tamtym okresie pod wrażeniem realizmu magicznego, nieobcy byli mi poeci kubańscy: Jose Marti, Nocolas Guillen, ale również wybitne powieści Alejo Carpentiera (Los pasos perdidos, której tytuł przetłumaczono jako Podróż do źródeł czasu); u Gabrieli Mistral znalazłem niesamowity wręcz synkretyzm kulturowy, współistnienie wpływów prekolumbijskich i hiszpańskich, przykład: wiersz Procesja indiańska (La procesión india); im dłużej trwa owa procesja, im bardziej oddala się od miasta, tym więcej pojawia się prastarych elementów miejscowych (indiańskich), tak jakbyśmy cofali zapis pamięci do jakichś skazanych na niebyt, skazanych na zagładę źródeł duchowości. Podobne elementy swoistej preegzystencji znalazłem w tomie poezji Pablo Nerudy "El canto general"; w wielu utworach poetyckich Gabrieli Mistral dostrzegałem ową panteistyczną obecność... W moim krótkim tekście następuje coś w rodzaju zjednoczenia pierwiastka boskiego i natury, której istotą jest cykl narodzin i umierania..., ale w tak naprawdę nieustannej agonii...

* Róża, stara panna lub język kwiatów - ten dramat Lorki czytałem ponad 20 lat temu; w tym samym czasie wędrowałem po świecie wyobraźni z osiołkiem Srebrzynkiem z cyklu krótkich opowiadanek "Platero y yo" (Srebrzynek i ja) Juana Ramona Jimeneza. Rozmowa owego Ja z osiołkiem Srebrzynkiem to trochę jak podróż Don Kichota ze swoim giermkiem Sancho Pansą (Sancho Panza); Srebrzynek i Sancho Pansa to symbole trochę naiwnego realizmu, prostego "zdrowego" rozsądku. Wczoraj pomyślałem sobie, że rycerz Antonius Block i jego giermek Jens z filmu Ingmara Bergmana "Siódma pieczęć" z 1957 r. to kolejne wcielenie Don Kichota i Sancho Pansy...

No tak, do komentarza dodałem trochę dygresji...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania