Bożonarodzeniowa szopka

Jolka usłyszała głośny skrzyp schodów wiodących na strych.

- Psia krew, nie da się wyspać!

Na strychu zaczęło się coś telepać, usłyszała trzaskanie drzi szafy, głośne przekleństwo, a po nim łubudubu - tupot rozpędzonych stóp.

Marek wpadł jak burza do sypialni (jeszcze formalnie) żony:

- Gdzie są bombki!?

- Jak to gdzie? Na strychu. O co ci chodzi?

- Ukradłaś! Do matki wywiozłaś!!! - wywrzeszczał, wybierając numer telefonu - Dzwonię na policję, złodziejko!

W tej samej chwili w drzwiach sypialni pojawił się ich syn:

- Nie dzwoń! Bombki są, zaraz ci pokażę...

Poszli na górę. To syn przed rokiem wynosił pudełka z cackami do starej szafy.

Jola kątem oka zobaczyła, jak jej "ślubne szczęście" ściska w dłoniach bombkę - mikołajka, pamiętającego jego dzieciństwo. Syn zaciskał szczęki, ręce mu drżały.

 

Jutro wigilia. Marek właśnie wyjeżdża do swojej baby, więc będzie spokój. Ale zanim... musiał, po prostu musiał wytoczyć wojnę o mikołajka!

- Sentymentalny... Szlag!

 

Po południu wciąż jeszcze roztrzęsiona opowiedziała Dance poranną akcję.

- Jola, wojna o bombki? To musiały być chyba bombki N!

 

Dobrze mieć taką psiapsi, z którą nawet z antycznej tragedii można się śmiać, choćby i gorzko, choćby na pohybel... aby nie zwariować.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Aleks99 rok temu
    Marek porywczy, za bombki na policję. Realizm powala, na końcu zostaje pozioma kreska w miejscu ust
  • TseCylia rok temu
    Tak, Aleks, takie historie są niewesołe.
  • zsrrknight rok temu
    faktycznie szopka, ale skoro szopka to niejako swojska i takie sprawy też są "swojskie", choć lepiej żeby ich nie było. Słodko-gorzko w sumie, jako taka życiowa anegdota dobrze się sprawdza
  • TseCylia rok temu
    Lepiej, żeby nie było, ale ludzie bywają, hmmm.... różni.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania