Brama Trzy
BRAMA III: RANY
Nie wszystkie rany krwawią.
Niektóre nauczyły się uśmiechać. Pracować. Żartować przy stole. Odpowiadać „wszystko dobrze”, nawet wtedy, gdy w środku od lat coś cicho umiera.
Człowiek potrafi przyzwyczaić się do bólu bardziej, niż chciałby w to wierzyć.
Do odrzucenia. Do samotności. Do słów, które padły raz, ale zostały na całe życie. Do braku miłości tam, gdzie najbardziej była potrzebna.
Najdziwniejsze jest jednak to, że wiele ran nie boli stale.
One śpią.
Ukryte pod codziennością. Pod obowiązkami. Pod hałasem życia.
A potem nagle budzi je: czyjś głos, zapach, jedno zdanie, czyjeś odejście, albo cisza dokładnie podobna do tej sprzed wielu lat.
I nagle znów masz w sobie tamtego człowieka: przestraszonego, zagubionego, małego, samotnego bardziej, niż potrafił powiedzieć.
Brama Ran jest miejscem, którego większość ludzi unika przez całe życie.
Bo łatwiej jest udawać, że przeszłość minęła, niż przyznać, że nadal mieszka gdzieś pod skórą.
Ale rany ignorowane nie znikają. One tylko uczą się mówić innym językiem: gniewem, chłodem, lękiem, uciekaniem, milczeniem, potrzebą ciągłego udowadniania swojej wartości.
Czasem człowiek całe życie buduje zbroję, nie zauważając, że nosi ją już nawet wtedy, gdy nie ma wojny.
I może właśnie na tym polega przejście przez tę bramę: nie na rozdrapywaniu bólu, lecz na odwadze, by w końcu spojrzeć na siebie bez ucieczki.
Bez wstydu. Bez udawania siły.
Bo istnieją rany, które zaczynają się goić dopiero wtedy, gdy przestajesz zachowywać się tak, jakby nigdy ich nie było.
Komentarze (1)
Są takie dni, kiedy potrafisz o nim zapomnieć, czasem boli, ale "znośnie", a czasem nie daje ci spać w nocy. Albo żyć w dzień.
Bardzo dobrze napisane.
*tak, wiem że minęłam drugą część, przeczytam ją później
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania