Buty moje
Chodzą buty, chodzą,
albo przydreptują.
Czasem są spokojne
a czasem tańcują.
Jedne wymęczone, rozczłapane,
inne prosto z półki
kolorem do ubrania
świetnie dopasowane.
Tamte są leciutkie
na słoneczne ranki,
inne cierpią
na chłodzie i słocie.
Są też takie,
co rano trenują
a inne w szafce
spokojnie zimują.
Założę dziś buty
na tańce hulańce,
potem je zostawię
przy jakiejś leżance.
Kiedy rano wstanę
ładnie je wyglansuję
a potem spokojnie
do domu pomaszeruję.
Na wiejskiej zabawie
na moje lakierki
wyrwę niejedne
damskie pantofelki.
Buty moje buty,
co ja bez was bym zrobił.
Pewnie bym z ranka
boso po rosie chodził.
Utaplałbym sobie nogi
aż po same kolana
a potem psikał
od samego rana.
Wskoczyłbym w ciepłe bamboszki
i przyjął na katar
nieprzyjemne proszki.
Muszę więc dbać o nie,
by było im i mnie wygodnie,
dobrze napastować
i do szafki schować.
Buty moje buty,
co ja bym bez was zrobił?
Chyba bym na randki
bardzo rzadko chodził.
Kiedy wreszcie umrę
opuszczę ten świat dumnie.
Założą mi buty na nogi
i spoczną ze mną w trumnie.
Hej! Dolo nasza dolo! Hej!
Komentarze (5)
Możesz wejść w edycję i podmienić na jakiś inny, którego nie publikowałeś. Nie będzie się powielał.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania