Buty moje
Chodzą buty, chodzą,
albo przydreptują.
Czasem są spokojne
a czasem tańcują.
Jedne wymęczone, rozczłapane,
inne prosto z półki
kolorem do ubrania
świetnie dopasowane.
Tamte są leciutkie
na słoneczne ranki,
inne cierpią
na chłodzie i słocie.
Są też takie,
co rano trenują
a inne w szafce
spokojnie zimują.
Założę dziś buty
na tańce hulańce,
potem je zostawię
przy jakiejś leżance.
Kiedy rano wstanę
ładnie je wyglansuję
a potem spokojnie
do domu pomaszeruję.
Na wiejskiej zabawie
na moje lakierki
wyrwę niejedne
damskie pantofelki.
Buty moje buty,
co ja bez was bym zrobił.
Pewnie bym z ranka
boso po rosie chodził.
Utaplałbym sobie nogi
aż po same kolana
a potem psikał
od samego rana.
Wskoczyłbym w ciepłe bamboszki
i przyjął na katar
nieprzyjemne proszki.
Muszę więc dbać o nie,
by było im i mnie wygodnie,
dobrze napastować
i do szafki schować.
Buty moje buty,
co ja bym bez was zrobił?
Chyba bym na randki
bardzo rzadko chodził.
Kiedy wreszcie umrę
opuszczę ten świat dumnie.
Założą mi buty na nogi
i spoczną ze mną w trumnie.
Hej! Dolo nasza dolo! Hej!
Komentarze (6)
Pomyłka już był w dziale o życiu
Pamiętam, że czytałam ten wiersz.
Możesz wejść w edycję i podmienić na jakiś inny, którego nie publikowałeś. Nie będzie się powielał.
dzięki za radę, właśnie napisałem coś nowego
ale już wkleiłem, Muszę poszukać coś ze starych zapasów
Nie udało się. Przerzuciłem do działu różne więc nie będzie tak widoczny
Ciekawe butowe rozterki.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania