Było dawno temu...
Wracały obszczymurki
z pasterki,
każdego łeb bolał,
bo golnął z pół butelki
i całego jabola.
W gębie sucho,
kac wielki,
dokoła sam piach
wody ni kropelki,
w oczach strach.
Chatę dojrzeli
dotąd nieznaną
ścielił się dym
przy drzwiach
było siano
trzy osły przy nim
Mirrę, kadzidło
co mieli przy sobie,
oddali za łyk wody.
i miejsce przy żłobie,
nim legli jak kłody,
A gdy na całego
zaczęli już kimać
złoto jumnęła im dziecina
Kiedy wstali
i resztki siana
strzepnęli z powiek
rzekła mama
- żegnajcie królowie😀
Inaczej nie mogła
przecież,
bo co powiedziałby
świat,
na wieść, że boskie
dziecię,
pierwszy powitał
uchlany dziad.
—-- +++
mnie tam z gośćmi nie było,
przez co trzeźwe mam ryło
i o reszcie cicho sza
bo ten w pale siano ma
co od żłoba po krzyż chla.
Komentarze (6)
- pasterze i bydło na pastwisku zimą.
Do tego urządzanie spisu w tej porze
gdy zimno, śnieg i deszcz królują na dworze
"głosił: „by stać się człowiekiem, Jezus zgodził się przyjąć „obrzydliwe warunki” w łonie matki";
On słusznie święty, jeśli pamięta jak płodem się męczył. Choć, wszechmocny, wszechwiedzący powinien wiedzieć jak tam będzie miał. Możliwe, że zamiast niego dziewczynka nosiła jeno pakuły.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania