Poprzednie części: cały nasz dzień
cały marny świat
w snach czuję smak popiołu
zapach palonej gumy i nafty
w oczach gryzący dym
zbudzony składam kolana
zgarbiony wyczekuję świtu
by nie zasnąć jeszcze raz
wyśnić świat który błądzi
pośród pożogi w cieniu gwiazd
człowiek posiada wszystko co złe
buduje wynajduje niepotrzebnie
Bóg ofiaruje wiele nic w zamian
człowiekowi za mało chce więcej
nienażarte wieprze śmierdzą
brodzą w gnoju szczają pod siebie
opasłe brzuchy ciągnąc po ziemi
w szyderstwie gnoją innych ludzi
Komentarze (9)
git
Oki
Nawet jakbyś się nie podpisał wiedziałabym że to Ty :) wiesz jak przeczytałam jeden wers? Zgarbiony wyszczekać świt. Gdybyś odpalił więcej petard i ognia ten wiersz mógłby żyć ale skoro początek dobry to później można lać wodę nieprawdaż? :) A z tym Bogiem to nie wiem o co chodzi? Ale jest mocz i to cenię lubię takie tematy. Nie tyle co lubię co umiejętność używania podobnych sformułowań jest trudna. Trzeba wiedzieć w którą stronę wieje wiatr aby nie nasikać ja spodnie albo jakoś tak. Chyba pierwszy raz komentuję twój wiersz. Zawsze Ci odwalają. A Ty piszesz mimo że rzucasz wiersze jak w pole pełne min. Kiedyś coś w tobie wybuchnie mam nadzieję 🙂
Jak mina wybuchnę. Może kiedyś:)
Na spodnie*
Zawsze Ci dowalają*
Ale się nie poddam. Dziękuję za komentarz. Bóg dał nam wszystko, człowiek nie daje nic dobrego w sensie stworzenia różnych wynalazków itp.
Mi się podoba👍💪
Przecież ja nie napisałam że mi się nie podoba :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania