Co słonko widziało *
Słońce
niby nic takiego
ale singiel wysyła ciepłe
promienie inkluzywne.
Teoretyzuje temat życia
we wszechświecie
jakby mogło wyglądać
pod dwoma słońcami
bez splątania kwantowego (ideowego).
W świetle trzech słońc
pląsy planet
w szykownym tańcu
niczym niesforne mrówki
Langtona.
Gdyby jeszcze pod rękę
z teorią wszystkiego.
Upiorne oddziaływania
bez spinów i polaryzacji
na odległość i w ogóle
jak pomiędzy
niesporczakiem i kubitem.
Wystarczy żeby cząstka wpadła
na swoją antycząstkę
i dojdzie do anihilacji
mimo słońca i pogody.
Za linię Karmana
pojechać sto kilosów dalej
napić się zimnego piwa
Jak najbardziej radzę.
* Inspiracja wierszem M. Konopnickiej
czytanym wnuczce pod tym samym tytułem.
Komentarze (15)
z łatwością domyślam się, że to właśnie wnuczka tak interpretuje wierszyk Konopnickiej, niesporczak jest super
cul8r
Il cuore
moja wnunia jest mądrzejsza ode mnie i was wszystkich. Moja krew!!!
A w ogóle trza czytać tekst z odrobiną znajomości z dziedzin chemii kwantowej i licealnej fizyki.
A głąby jaką ostatnio przeczytało książkę. NO! Poeci zasrani. Pisarczyki portalowi.
Ja tutaj tworzę poezje.
Zrozumiały gamonie.
No!
Niech się wypowie grafomanii i inni tegóż poralowi. Ale trza znać podstawy kwantów i fizyki podstawowej.
Same jołopy. Nawet Gombrowicza nie znają.
Piszą wierszyki, pożal się boże..
NO!!!
Wzywałeś? Kazałeś wnuczce oglądać kanał astrofazy i trzasnęła wiersz? Koń Kaliguli mógłby lepszy? Parafraza?
Poszarpane wersy, płynność umyka. Nie jestem znawcą, taka krytyka, jakie teksty.
Bo Gombrowicz był w poetach zakochany, prawie sam był pisał wiersze, gdyby jeszcze z gram miłości miał dodany.
wikindzy
Bełgoczesz.
Miał racje Gombi.
Co z tego że był homo. Ale był mądrzejszy od ciebie.
Nigdy mu nie dorównasz,
A ty produkuj się na Opowi.
wikindzy
Trzeba trochę znać się na naukach ścisłych.
nie tylko hejtować
wikindzy
Spadaj palancie.
Starszy Woźny, Piątkowe piwo tchnęło w Cię nadzieje iś uwierzył, że sen o dziele, to nie urojeń kraina, nie z pragnień wzięte, tylko jakoś rzekł, tak jest nabagranieńkie, a to fallusa jest, zdało się Tobie, że móc, to chcieć, a obiektywnie to taaakie słabieńkie...
Oświecony parafrazą wszedł w mroki gdzie zasób, skąd słońce nie dochodzi, przykładał papier toaletowy, między poślad, a drugi.
Wpierw popełnił defekację, tak napędził akcję.
Z symboli odgadywał twory, ubierał je w litery palcem po ścianie, trochę na kolanie, bo białe miał pory w wersji kaleson traditional style. Tworzył wzory, rozpisywał poezjan story.
Ośmielony iluzją talentu wbił brązowe wersy w fona, robota zakończona.
Dawać lajki luje, bo cieć publikuje!
wikindzy
Jeśli uważasz jołopie, że ten tekst jest parafrazą, to gratuluję.
I tacy właśnie tutaj są i mędrkują.
Starszy Woźny, Ile inspiracji, ile parafrazy, ile pop science? - nie dociekam, aż tak, że, aż się męczę.
Swobodnie zapodaję, że zaprezentowano przeciętność i pozostawiam lukę do interpretacji. Stwierdzam zaś w narracji, że tekst ni fallusa mnie nie rzucił na wyższy szczebel postrzegania akcji.
Starszy Woźny, I tacy tu się plują, przeciętni i krzyczą - dawać lajki!
Komentarze lepsze niż tekst xD
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania