Córka mroku
ROZDZIAŁ 1: KIEŁ I RYKSzara mgła Zakonu Mroku pełzała między pniami prastarych drzew niczym gęsty, chłodny całun. Wanora tkwiła w bezruchu, niemal stopiona z granitowym głazem. Jej oddech był tak płytki, że nie poruszyłby nitki pajęczyny. W dłoni ściskała długi nóż z czarnej stali. Żadnych łuków, żadnej magii. Tylko chłodny metal i wola mordu.Kilka sążni przed nią potężny jeleń skubał porosty. Był bezbronny i doskonale nieświadomy, że śmierć obserwuje go z cienia bursztynowymi oczami. Wanora czuła, jak w skroniach miarowo pulsuje krew – ta przeklęta, ludzka część jej natury, która wciąż łaknęła tlenu. Każde uderzenie serca budziło w niej głębokie obrzydzenie. Nienawidziła tego bicia. Chciała być jak ojciec – zimna, wieczna, doskonale martwa.„Układać się z jedzeniem…” – pomyślała z goryczą na wspomnienie wyjazdu Dreydala do Atkiry. „Mój ojciec, potężny mag, jedzie skomleć u śmiertelników o sojusz. Jakby wilk musiał pytać owce o zgodę na przetrwanie zimy”.Jeleń uniósł łeb, strzygąc uszami. Wanora napięła mięśnie, gotowa do skoku, który miał udowodnić, że w heroldii jej żył płynie wyłącznie mrok.I wtedy świat pękł potężnym, ogłuszającym rykiem.Z oddali, od strony skalistego wzniesienia, gdzie nad borem górowała Łza Potępionych – monolityczna, wykuta w czarnym granicie twierdza Zakonu Mroku – dobiegł dźwięk, którego Wanora nie słyszała od stu lat. To nie była zwykła trąba. To był „Głos Otchłani” – niski ryk wydobywający się z samych trzewi zamku, wzmocniony magią Loży Dwudziestu, rady najstarszych lordów władających enklawą. Fala uderzeniowa była tak potworna, że uderzyła w las niczym fizyczny taran. Zadrżały pnie starych sosen, a zszokowany jeleń natychmiast padł na kolana, ogłuszony i bezbronny.Zanim to potężne echo zgasło, odpowiedziała mu najbliższa stanica. A potem kolejna. I następna. Sieć alarmowa Zakonu ożyła skowytem, niosąc wieści po całym lesie. To było wampirze pospolite ruszenie.Wanora wyprostowała się gwałtownie, natychmiast zapominając o zwierzynie. Jej serce załomotało w piersi ze zdwojoną siłą – już nie z powodu ludzkiej ułomności, a czystej, drapieżnej mobilizacji.– Ojciec… – szepnęła.Wiedziała, co oznacza ten sygnał. Albo granice Zakonu zostały przełamane, albo król właśnie wrócił. A jeśli król wracał przy takim akompaniamencie, oznaczało to tylko jedno: wojnę totalną.Ruszyła przez las. Nie biegła jak człowiek; wykorzystywała pełną moc wampirzych mięśni. Przeskakiwała powalone pnie i odbijała się od skał z prędkością, która dla ludzkiego oka czyniła z niej jedynie szary, ulotny powidok w gęstwinie. W jej głowie huczało jedno pytanie: jak potworna musi być wiadomość, którą przywiózł Dreydal, skoro rada zdecydowała się wezwać wszystkich – od najstarszych lordów po najmłodszych neofitów?Gdy wypadła z kniei na otwartą przestrzeń przed głównym murem, stanęła jak wryta. Niebo nad Łzą Potępionych, zazwyczaj monotonne i martwe, teraz wirowało od setek mrocznych kształtów. Wampiry zdolne do zmiany postaci pikowały z góry w stronę zamku, przesłaniając nikłe światło dnia.Wrota monolitycznej twierdzy były otwarte na oścież. Na dziedzińcu panował nieludzki, głośny chaos. Wanora wpadła w sam środek tłumu, taranując barkiem strażnika, który nie zdążył zejść z drogi.– Gdzie on jest?! – ryknęła, chwytając za gardło sługę jednego z magów. – Gdzie jest Dreydal?!– W dolnej sali, Pani… – wykrztusił przerażony wampir, wskazując dłonią wejście do Katedry Cieni. – Ledwo żywy… Srebro… Srebro go pożera!Wanora puściła sługę i rzućila się w stronę schodów. Jeśli to prawda, jeśli „jedzenie” ośmieliło się podnieść rękę na ojca, przysięgła sobie jedno: Biały Pan będzie najmniejszym zmartwieniem śmiertelników. Najpierw sprawi, że ich świat spłonie w ogniu nienawiści – czarnym, lodowatym i niosącym wyłącznie powolną śmierć.
Komentarze (10)
o, wampiry. Lubię wampiry, więc od razu plus xd. Tak poza tym: sporo Dużych Nazw, ale daję kredyt zaufania, bo przynajmniej są rzucane mimochodem, a nie wpychane czytelnikowi, bo, rzecz jasna, po prostu coś się tu dzieje i to "coś" jest dosyć interesujące. Czytam dalej.
Jak chcesz poznać genezę tego opowiadania przeczytaj u mnie Era zimnych ludzi, Córka Mroku jest kontynuacją tamtej opowieści.
Dzięki za komentarz. Pozdrawiam
Co za uczta! Piekarnia rozumiem, że tworzy się dalej. :)
Zaczyna się żywiołowo, nie mam pytań, lecę dalej. ;)
Tak, jest na ostatniej prostej do druku 😉
Maurycy, rewelacja! Mam nadzieję, że będzie możliwoś zakupu. :)
C₁₂H₂₂O₁₁ pewnie będzie, ale u mnie ostatnia prosta to pojęcie względne😉, w każdym razie zacząłem ostatnie poprawki.
Witaj
Nie moja bajka, ale ciekawie się zaczyna. "Kobieta" w pierwszoplanowej roli.
Jednak zapytam o piekarnię?
Pozdrawiam
Oczywiście, że różne bajki są dla różnych ludzi. Piekarnia doczeka się ukończenia, mam sporo niepublikowanych materiałów, mam w głowie zarys ostatnich scen, muszę je tylko przelać „na papier”, zapisać gdzieś.
Dzięki za wizytę.
Super tekst
Bardzo mi miło, dziękuję za komentarz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania