Pokaż listęUkryj listę

Creso Rozdział XLIX: Wskrzeszenie

Mailena siedziała z głową opartą o ramię Avoila. Była wykończona. Zaciągnęła smoka aż do namitów uzdrowicieli. Udało im się ściągnąć czarną materię oraz zasklepili jego rany. Odzyskanie oka oraz nogi po takim czasie było niemożliwe. Najważniejsze jednak było, że żył.

 

Zauważyła, że Dan zjawił się niedaleko nich wiele razy. Nie wiedziała, o co chodzi, lecz wyglądał jakby kogoś bądź czegoś szukał. Powiedziała Avoilowi, że zaraz wróci i poszła znaleźć jednorożca. Nie zajęło jej to wiele czasu, bo wkrótce doszły do niej uniesione głosy Dana i Elvisa. Stanęła niedaleko, aby podsłuchać ich rozmowę.

 

- W głowie ci się poprzewracało?! – wykrzyknął Elvis, wymachując rękami. Stał pod drzewem tak, aby słońce go nie oświetlało. – Chcesz ją wskrzesić?! Sam?!

 

- Dla niej zrobię wszystko – odparł jednorożec.

 

Mailenę wbiło w ziemię. Wciąż pamiętała osobę, która podobnie uważała. Zareagowała. Wyszła zza drzewa i stanęła przed Danem.

 

- Chodzi o Grace, prawda? – zapytała otwarcie. Jednorożec odwrócił głowę, powstrzymując łzy i potwierdził kiwnięciem. – Dlaczego chcesz to zrobić? Nie pamiętasz już jak skończył Gesag? Jak bardzo taka próba namieszała mum w głowie?

 

- W tym przypadku będzie inaczej – obiecał.

 

- Skąd wiesz, że to zadziała? – zauważył Elvis. – Może stać się nieumarłym lub cos w tym stylu. Już bezpieczniejsze by było przemienienie jej w wampira, gdyby była na skraju śmierci.

 

Mailena nie znała się na tym, lecz podejrzewała, że Elvis ma rację.

 

- Mnie się uda, bo wiem, jak to zrobić – oznajmił Dan.

 

- A jeśli nie zadziała? – Mailena chciała odciągnąć go od tego pomysłu.

 

- Zadziała, bo już to robiłem – wyrzucił z siebie jednorożec.

 

Mailena i Elvis popatrzyli po sobie. Jakim cudem Dan wcześniej przywrócił kogoś do życia i kto to był? Widząc ich miny, jednorożec westchnął.

 

- Miało to miejsce w trakcie Wielkiej Wojny – zaczął. – Byłem wtedy na Zachodzie, a ludzie... ludzie mnie pojmali. Próbowałem uciec, lecz testowali na mnie substancję, która miała zatrzymywać przepływ magii – na samo wspomnienie wstrząsnęło nim. – To było okropne, przerażające. Za każdym razem, gdy próbowałem sięgnąć po magię, czułem ból. Nigdy wcześniej takiego nie czułem. Któregoś dnia przyszli do mnie i dali mi propozycję. Projekt połączenia człowieka z magią transformacji za wolność. Gdy skończyłem, znaleźli martwe ciało dziewczyny i je przywieźli. Była martwa, a większość jej ciała, a w tym twarz zmasakrowana. Chcieli usprawnić ją mechanicznie i zrobić bezmyślnego robota. Bezpowrotnie oddałem część swojej mocy, aby jej serce wciąż biło w czasie całego procesu. Chciałem, aby chociaż trochę wciąż była człowiekiem. Potem mnie wypuścili.

 

- Mówisz o Dorce, prawda? – zapytał niepewnie Elvis. – To ty ją stworzyłeś.

 

- Nie wiedziałem, że tak ją wykorzystają. Potem zaginęła bez śladu. Nie spodziewałem się, że ją jeszcze zobaczę. Zresztą teraz też zniknęła. Tak samo ten cały Magent. Szczerze to ja nie wiem, czy on w ogóle prawdę nam powiedział.

 

- nawet jeśli, to nie ma to teraz większego znaczenia – stwierdził Elvis. – Ten sposób, który znasz... pozbawił cię części mocy i to było tylko chwilowe utrzymanie przy życiu. Co jeżeliw tym przypadku będzie cię to kosztować życie?! Wschód w przyszłości może potrzebować kogoś takiego jak ty!

 

- Ja już zdecydowałem – oznajmił jednorożec.

 

Widać było, że nic już go nie przekona. Był zdeterminowany. Zupełnie jak Gesag.

 

- Gdyby coś poszło nie tak, chcę być przy tym – rzekła Mailena. – Będę mogła kogoś zaalarmować.

 

Dan skinął głową, zgadzając się na jej pomysł.

 

Znaleźli miejsce, w którym znajdowało się ciało Grace. Było przykryte białym materiałem. Jednorożec odsłonił jej głowę. Gdy ją zobaczył, rozpłakał się. Mailena odwróciła wzrok. Patrzenie się na tą scenę było nieodpowiednie. Po chwili Dan w miarę się ogarnął. Usiadł, krzyżując nogi. Następnie przesunął otwartą dłonią w powietrzu od swojej głowy, do pępka i z powrotem. Wydobyło się z niego siedem kolorowych kul. Najniżej była czerwona, potem pomarańczowa, żółta, zielona, jasnoniebieska, indygo i fioletowa. Każda z nich była nieco uszczerbiona, najbardziej ta fioletowa.

 

- Co to za język? – zapytała zaciekawiona Mailena.

 

- Nie wiem – oznajmił jednorożec. – Caprana wciąż posiada sekrety, których nie znamy. Pewnie gdybyśmy znaleźli sposób, moglibyśmy stworzyć cokolwiek by nam się nie przyśniło.

 

Kule uniosły się nad Grace. Z każdej z nich w stronę kobiety wystrzeliła wiązka energii. Przez długi czas nic się nie działo. Fioletowa kula przestała istnieć. Pozostałych została niecała połowa. Najlepiej trzymała się pomarańczowa.

 

Nagle Grace głęboko zaczerpnęła powietrze. Danowi łzy połynęły z oczu. Mailena zauważyła, że energia z kul wciąż płynie w stronę Grace. Kolejne dwie kule już zniknęły.

 

- Co się dzieje? – zapytała przerażona kobieta.

 

- Shh... Wszystko będzie dobrze – uspokajał ją jednorożec. – Cieszę się, że mogę cię zobaczyć jeszcze raz.

 

Grace zauważyła wiszące kule. Zostały już tylko trzy.

 

- Dan... czy ty umierasz? – zapytała ze łzami w oczach.

 

- Przeżyłem już swoje i chcę, żebyś mogła jeszcze cieszyć się życiem – ujął jej twarz w swoje dłonie.

 

- Ale... Bez ciebie?

 

- Choćby miało by być beze mnie.

 

- Przestań! Nie chcę się z tobą żegnać! – próbowała złapać za wiązki energii, aby je oderwać, lecz jej palce przez nie przeniknęły. – Nie rób mi tego.

 

- Już zdecydowałem – oznajmił. – Twoje życie jest cenniejsze od mojego.

 

Pozostała już ostatnia, pomarańczowa kula. Grace widząc to, przyciągnęła do siebie Dana i go pocałowała. Gdy się od siebie odsunęli, ostatnia z kul zniknęła. Wiązka energii wchłonęła się w Grace. Jednorożec zaś padł martwy na ziemię. Grace wybuchła płaczem. Mailena kucnęła przy niej i objęła, próbując dodać jej otuchy.

 

- Czy to wszystko może pozostać między nami? – poprosiła Grace, ścierając łzy z policzków.

 

- Oczywiście – odparła Mailena.

 

- Czy... - pociągnęła nosem. – Czy ktoś jeszcze wiedział o tym, co zamierzał zrobić?

 

- Ja wiem tylko o Elvisie.

 

Grace pokiwała głową i westchnęła.

 

- Nie wierzę, że mógł w ogóle coś takiego wymyśleć.

 

- Chłop czekał na ciebie dwanaście lat. To dobrze dwie trzecie mojego życia. To dopiero nazywa się oddanie.

Następne częściCreso Rozdział L: Koniec?

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania