Poprzednie częściCzarodziejka wstęp

Czarodziejka rozdział 5

Rozdział 5

Powrót na Księżycolandię

 

Po wejściu na poddasze podeszli do skrzyni, przy której czekała na nich kotka.

— Kochanie, jesteś pewna, że chcesz wrócić na Księżycolandię? — zapytał Harem.

— Tak.

— W takim razie zróbmy to, bo gdybym miał mieszkać z moją siostrą pod jednym dachem, to bym oszalał.

— Ja też.

— My również — dodały dzieci.

Dalia podniosła rękę do góry.

— Pierścieniu, rozkazuję ci otworzyć portal!

Po chwili pojawił się przed nimi portal w kształcie drzwi. Dalia spojrzała na rodzinę i zapytała:

— Księżycolandia nie jest już taka sama, jaką pamiętacie.

— Mamo, co masz na myśli? — zapytał mąż.

— Zobaczycie sami.

— Kochanie, dopóki jesteśmy rodziną i trzymamy się razem, wszelkie przeciwności pokonamy — odparł mężczyzna.

Pan domu nacisnął klamkę, otwierając drzwi. Kobieta za pomocą pierścienia zmniejszyła skrzynię do mniejszych rozmiarów i schowała ją do kieszeni.

Następnie pośpiesznie przeszli przez drzwi. Po znalezieniu się w Księżycolandii ich oczom ukazała się kraina, która była pokryta lodem.

Luna ruszyła przodem, a rodzina Hashimoto za nią. Przechodząc przez wieś, zobaczyli domy pokryte grubą warstwą lodu.

Dalia nagle stanęła, a mąż i dzieci zatrzymały się obok niej.

— Pamiętam, że jak opuszczałem z rodziną królestwo, wszystko było zielone, a teraz jest pokryte lodem. Co tutaj się wydarzyło?

— Tak, ale mieszkańcom nie podobały się rządy nowej królowej, więc się zbuntowali, a ta wpadła w szał, zamrażając królestwo.

— A gdzie się podziali wszyscy ludzie? — zapytał Harem.

— Mieszkańców zmieniła w figury lodowe i kazała ustawić w sali tronowej — odparła Luna.

— Co z moją przyjaciółką Lunarią? — zapytała Dalia.

— Zamknęła ją w lochu.

— A co jest z Endymionem, który był generałem mojego ojca, czy on żyje?

— Tak żyję, ale gdy odmówił poślubienia Hildegardy, rzuciła na niego zaklęcie wiecznego snu.

„Biedny Endymion” — pomyślała Yuna.

— Co? Ciotka Hildegarda chciała podstępnie poślubić mojego chłopaka? — zapytała Yuna.

Rodzice wraz z bratem i kotką zdziwieni patrzyli na dziewczynę.

— Musi istnieć jakiś sposób, żeby zdjąć zaklęcie z królestwa i uwolnić mieszkańców zmienionych w figury lodowe.

— Znam kogoś, kto potrafi zdjąć zaklęcie.

— Kto taki? — zapytała córka.

— Moja przyjaciółka Lunaria, która jest strażniczką pałacowej biblioteki. Wiedzę o magii ma w jednym palcu.

— Tak, bo poczuła się zagrożona, gdy tamta okazała się od niej potężniejsza w czarach! Postanowiła więc ją uwięzić i w taki oto sposób miała dostęp do ksiąg z zaklęciami.

— Na co czekamy, chodźmy tam i ją uwolnijmy!

Dalia podniosła rękę w górę.

— Pierścieniu, teleportuj nas do lochu!

Po wypowiedzeniu tych słów zniknęli.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Gloria godzinę temu
    Miałam kiedyś kota który nazywał się Eragon.
  • Namietny dotyk
    Fajnie się nazywał

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania