Czego nauczyły mnie studia pielęgniarskie - drobiazgi
W październiku zaczęłam pracę w centrum krwiodawstwa - pewnie i o tym napiszę jakiś tekst, ale poczekam, aż sama w to trochę "wsiąknę". Póki co przeglądam swoje luźne spostrzeżenia z trzech lat studiów :)
#1
Kiedy jesteś na praktykach i pielęgniarki w dyżurce mówią Ci, żebyś zrobiła sobie herbatę – zrób sobie. One nie odpuszczą.
#2
Robiąc praktyki w szpitalu w swoim mieście i trafiając na znajome nazwisko na liście pacjentów, zaczynasz się zastanawiać, czy to nie jest przypadkiem ktoś z rodziny twojego kolegi/koleżanki/nauczyciela historii z podstawówki/whatever…
#3
Nigdy nie byłam pracowita z natury. Powiedziałabym nawet, że bywam leniem. A jednak te studia wykształcają pewien rodzaj pracowitości. Po prostu nie cierpisz siedzieć gdzieś bez sensu, gdy nie ma nic do roboty. Takie ,,jeśli nie mogę sobie iść, chcę coś robić”!
(No chyba, że miałoby to być mierzenie ciśnienia całemu oddziałowi…)
#4
Mój nursing performance wciąż pozostawia wiele do życzenia, ale jest coś, czego szczególnie się wstydzę. Bo jak można mieć problem z czymś tak podstawowym…?
Chcecie poznać mój problem?
Szybciej pójdzie mi chyba założenie wenflonu, niż porządne zmienienie komuś pościeli. Nienawidzę tego i, choćbym się starała, strasznie się z tym grzebię.
Edit: Na szczęście w mojej nowej pracy zmieniam tylko podkład pod ręką...
#5
Mam w zwyczaju ciągle nucić coś pod nosem. W szpitalu często mam jedną piosenkę, która ,,towarzyszy mi” danego dnia. (Kiedyś było to np. Somebody I used to know). W pewnym momencie zaczęłam nucić ,,Co ja robię tu…”, wioząc pacjenta z badania i usłyszałam od niego, że ,,mam ładny głosik”. Ale zdarza mi się również gwałtownie urwać moje muzykowanie, gdy podświadomość wymknie mi się spod kontroli… z jakiegoś powodu nucenie ,,To już jest koniec, nie ma już nic…” w szpitalu wydało mi się… nie na miejscu.
✎Pytanie na koniec: czego na pewno nie nucilibyście w szpitalu?
Komentarze (22)
Ostatnimi dniami czasu mam jak na lekarstwo, ale poczytać ciekawe przemyślenia i obserwacje zawsze fajnie.
Co do pytania, nie mam pojęcia. Pewnie nie nuciłbym piosenek, których nie znoszę :D
Ja podobnie - albo czasu, albo energii. Więc redaguję i postuję to, co już mam😅
Dzięki za przeczytanie :) no i to to na pewno😅😅
Cześć Aleks99.
Co do nucenia w szpitalu - tylko, gdy sprzątam. Nigdy podczas np. reanimacji.
Lekarze odreagowują to czasem dzikim seksem, ..uuuh ,
Bettina
- zdziwiłabyś się. Słyszałaś np. o resuscytacji w rytm "Stayin' Alive"?
Dość. To co robisz na opowi generalnie mi się nie podoba i zazwyczaj jestem skłonna to ignorować. Ale skończ czepiać się innych użytkowników pod moim tekstem. Nie toleruję tego.
droga_we_mgle
Ty o szkoleniach piszesz. A ja o dziesiątkach gidzin w realu.
godzin, w kazdym razie nienawidze tego.
ze szpitalami mam mało wspólnego, z nuceniem jeszcze mniej, więc musiałbym długo pomyśleć, by odpowiedzieć na ostatnie pytanie...
A tak poza tym całkiem spoko, podobnie jak cała ta seria
Dzięki :)
PS: Ja krótko po obronie zrobiłam sobie całą playlistę piosenek pasujących moim zdaniem do medyków (czasem tylko tytułem, czasem całą treścią), ale zawsze szukam inspiracji 😅
droga_we_mgle🙂
Przeczytałam z niekłamaną przyjemnością.
A co do pytania... zależy na jakim oddziale🙃
Pozdrawiam.
Cieszę się :)
Też prawda. Kiedyś zażartowałam że "Every Breath You Take" (The Police) pasowałby do OIOM-u...
every breath you take [...] I'll be watching you...
Pozdrawiam
Droga_we_mgle:)↔Jak zwykle zaciekawiłaś!🙃
1→Czy chodzi o to, zrób sobie i nam?:)
2→Jeszcze "fajniej"→gdyby zobaczyć swoje imię i nazwisko?
3→Jak jest coś do roboty, a Ty siedzisz, to przynajmniej, coś Cię omija. A tak→to nawet tego nie ma.
4→Faktycznie. Można wszystko zaplątać.
5→No raczej→marszu żałobnego→nieco głośniej. No chyba, że pacjent meloman.
Pozdrawiam🙃
1. Nie😄 po prostu będą nalegać, aż napijesz się tej herbaty/kawy, taka forma bycia miłym dla nowej.
2. Nie wiem, nie doświadczyłam
5. Wiadomo :')
Dzięki za komentarz :)
Fajny tekst. :) Pozdrawiam.
Dzięki, Dżej Ti :)
kiedyś w szpitalu jako pacjent licealista słuchałem na grundingu metalu, to był chyba Judas Priest, do dziś nie wiem co to było, taka super muza, kaseta gdzieś zniknęła. Teraz już bym tego nie robił
Dzięki za komentarz :)
W swojej karierze pacjenta raz po raz obowiązywał mnie reżim łóżkowy. Takowy trwał na ogół parę tygodni. Często brało mnie na podsumowania. Miewałem do siebie liczne pretensje, że czegoś nie zrobiłem, że nie byłem w takim czy innym miejscu. Dla zrównoważenia tworzyłem wielkie plany nadrobienia zaległości. Kiedy sytuacja zmieniła się na lepsze często dochodziło do rewizji takowych i mało które zrealizowałem.
Maćko z Bogdańca i Zbyszko przepytują na drodze spotkanego ślepca z obciętym językiem.
Pada ostanie pytanie :
Kto wam to zrobił?
KIedy starzec kreśli znak krzyża, obaj wymrzykują:
Znowu ten SOR.
Znam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania