Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Czerwona łza Rozdział I
Sylwester, 2019
Sylwester obudził się punktualnie o 6:00. Zanim jednak wstał, spojrzał na ekran telefonu. Dziś był poniedziałek, 14 października.
Do diabła – pomyślał.
Jego organizm spłatał mu figla, uznając, że trzeba już wstać i zająć się wszystkim od rana. Od poniedziałku jego życie znów stawało się rutyną, uzależnioną od zmian, w jakich przyszło mu pracować.
Mężczyzna wstał z łóżka i powlókł się powolnym krokiem do łazienki. W lustrze ujrzał zmęczoną twarz, pokrytą drobnymi zmarszczkami uwidocznionymi wokół oczu. Zarost dodawał mu pewności siebie, zastępując atut, jakim kiedyś były włosy. Sobczak nie został obdarzony bujną czupryną, jaką mogły się pochwalić gwiazdy hollywoodzkich filmów. Jego zakola sięgały niemal czubka głowy, dlatego z idealną fryzurą musiał pożegnać się już po trzydziestce.
Sylwek oblał twarz zimną wodą, poklepał się po policzkach, po czym wylał na siebie tyle wody kolońskiej, ile był w stanie. Zanim zaczął szykować śniadanie, wciągnął na siebie wymiętolone dresy i szarą koszulkę z krótkim rękawem.
Gdy udał się do kuchni, zza rogu wychyliła łeb jego suczka Suzi, owczarek belgijski. Siedmioletnia suczka, jak na swój wiek, trzymała się całkiem dobrze, jednak z powodu problemów z jelitami musiała przejść na zasłużoną emeryturę. Sylwek przygotował jej posiłek składający się z suchej karmy polanej wczorajszym sosem z obiadu. Sam odgrzał sobie płatki z mlekiem, popijając je wystygłą kawą. Odkąd zaczął pracować, nie rozstawał się z kofeiną. W pracy śmiali się z niego, że to właśnie ten napój uruchamia jego mózg.
Nim wyszedł z domu, zabrał ze sobą bidon i suchy ręcznik, ponieważ siłownia znajdowała się tuż obok. Sobczak mieszkał na obrzeżach Katowic, w spokojnej dzielnicy oddalonej od autostrady o kilka kilometrów.
Zmierzając w stronę siłowni, zmarszczył brwi, jakby o czymś zapomniał. Po chwili dotarło do niego.
Maja.
Jego piętnastoletnia córka spała o tej porze jak zabita, a przecież miała szykować się do szkoły. Na ulicy można było spotkać ludzi biegnących do pracy oraz starsze panie ciągnące za sobą małe wózki i spieszące na nadjeżdżający tramwaj. Sylwester był zmuszony wrócić do domu i sprawdzić, w jakim stanie znajduje się jego nastoletnia córka.
Miał rację. Maja spała.
Wszedł do jej pokoju, pomalowanego na ciemny odcień fioletu. Na ścianach wisiały zdjęcia znajomych, przyjaciół oraz ich ukochanej suczki. Sobczak podszedł do łóżka córki. Nie chciał budzić jej z zaskoczenia, jednak nie miał wyjścia.
– Maja, pobudka – wyszeptał.
Nastolatka przeciągnęła się i otworzyła oczy. Gdy zobaczyła ojca, natychmiast okryła się kołdrą.
– Tato, dziś jest Dzień Nauczyciela... Daj mi spać – odezwała się zirytowana.
No tak. Czternasty października – uświadomił sobie. Dla uczniów i pracowników oświaty był to dzień wolny, ale dla takich szaraków jak on – zwykły dzień roboczy. Rutyna.
– Dobra. Zrób sobie śniadanie. W lodówce masz chleb tostowy.
Maja nic nie odpowiedziała. Odwróciła się do niego plecami.
Wchodząc na siłownię, zauważył kilku karków oraz kilka atrakcyjnych dziewczyn, na oko studentek. Każdy był jednak skupiony na sobie. Zresztą on też przyszedł tu jak najszybciej wykonać swoje zadanie.
Jego trening rozpoczynał się krótką rozgrzewką na bieżni, po której następował trening dolnych partii mięśniowych. Sobczak był mężczyzną dbającym o swoją kondycję. Zresztą nie wynikało to z jego widzimisię, lecz wymuszała to praca.
Podnosząc ciężary, zauważył, że jego kondycja nie jest już taka jak na początku trzeciej dekady życia. Kiedyś potrafił wykonywać całe serie bez krótkich przerw, teraz potrzebował na to przynajmniej pięciu minut odpoczynku. Nie należał do wątłych mężczyzn, ale też nigdy nie dążył do tego, by dorównać kolegom z ogromnymi karkami.
Nigdy nie rozumiał, dlaczego niektórzy z nich ładują w siebie ogromne dawki testosteronu.
Nim trening dobiegł końca, w kieszeni rozbrzmiał dźwięk „I Was Made for Lovin' You".
– Skoro już mnie obudziłeś, zawieziesz mnie do dziadków?
– Maja... Jest siódma rano! Nie dociera do ciebie, że dziadkowie pewnie jeszcze śpią? – oburzył się.
– Tak, ale właśnie sobie przypomniałam. Babcia prosiła, żebyśmy byli jak najwcześniej. Nie pamiętasz?
Teściowa uwielbiała wymyślać zadania bojowe, byle tylko mieć pretekst do spotkania. Tym razem wpadła na genialny pomysł remontu kuchni, który powinien zakończyć się jeszcze w wakacje. Ponieważ teść był w słabej kondycji, poprosiła Sylwestra i Maję, by pomogli im przy remoncie, gdy tylko będą mieli wolne.
Sylwester upierał się, żeby wynajęła ekipę remontową, jednak ta nie odpuszczała, twierdząc, że w dzisiejszych czasach chodzi po świecie niemało oszustów, a on, jako wieloletni funkcjonariusz policji, powinien dobrze o tym wiedzieć.
Rozmyślając, przeniósł wzrok na zgrabną blondynkę ubraną w krótkie szorty i obcisły biały stanik sportowy. Zastanawiał się, ile kobiet wybiera taki strój ze względu na wygodę, a ile po to, by przyciągać męskie spojrzenia.
Kobieta zmierzała na bieżnię zdecydowanym krokiem. Widać było, że nie pojawiła się tu pierwszy raz, lecz jest stałą bywalczynią tego miejsca.
Z zamyślenia wyrwał go zirytowany głos córki.
– Halo! Tato, jesteś tam?
– Tak, tak. Wybacz.
– To jak? Jedziemy, czy mam jechać sama? – irytacja w głosie Mai przybierała na sile.
– Daj mi pół godziny, ogarnę się i będę gotowy.
Sylwester nie nadążał za pomysłami dzisiejszej młodzieży. Coraz częściej odnosił wrażenie, że wszystko musi mieć natychmiast, najlepiej podane na tacy. Zaczął się zastanawiać, czy to jego błąd wychowawczy, czy wpływ rówieśników, a może mediów społecznościowych.
Nie chcąc dłużej zaprzątać sobie tym głowy, wyprostował się i odłożył pięćdziesiąt kilogramów, które miał założone na maszynie.
Zmierzając ku wyjściu, jeszcze raz spojrzał w stronę blondynki. Z daleka prezentowała się atrakcyjnie, jednak z bliska zauważył, że jest nieco starsza, niż przypuszczał. Jej wydatne usta były nienaturalnie powiększone, a nos, który najwyraźniej miał wyglądać na mały i zadarty, sprawiał wrażenie sztucznie wymodelowanego. Była więc całkowitym przeciwieństwem kanonu piękna, jaki cenił Sobczak – naturalnego, lecz zadbanego i wysportowanego.
Lubił kobiety dbające o siebie, zarówno pod względem higieny, jak i kondycji fizycznej.
Nie rozmyślając dłużej o urodzie płci przeciwnej, oblał twarz zimną wodą, po czym przetarł ją szorstkim ręcznikiem. Musiał jak najszybciej opuścić siłownię. Nie chciał ponownie wysłuchiwać wywodów nastoletniej córki, która i tak nie dawała za wygraną.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania