Świetny, nieco nostalgiczny jak dla mnie, tekst. Ostatecznie można wysnuć wnioski, że nie wszystkich zmian należy się obawiać. Zostawiłam, oczywiście, 5 :)
Dzięki. Żadnych zmian nie należy się obawiać, a szczególnie tych, których nie da się uniknąć.
Franciszek04.12.2015
Widać, że Autor ma pojęcie o pisaniu. Odrzuca mnie jednak styl tekstu, nagminne stosowanie banalnych sformułowań takich jak: "bezkresne morze drzew". Na pewno pomogłoby poświęcenie odrobinki czasu na znalezienie bardziej wyszukanych metafor, względnie ograniczenie ich częstotliwości.
Dziękuję, bardzo niespodziewany komentarz. Banalne sformuowania byly zamierzoną stylizacją, być może nieudaną. Chodziło mi o nadanie opowiadaniu klimatu, starej baśni.
Dziękuję, bardzo niespodziewany komentarz. Banalne sformuowania byly zamierzoną stylizacją, być może nieudaną. Chodziło mi o nadanie opowiadaniu klimatu, starej baśni.
zaciekawiony05.12.2015
"samotnie wystającą pośród, traw" - bez przecinka w tym miejscu.
Mam wrażenie, że kiedyś czytałem przypowieść z tym samym motywem, tylko o innym zakończeniu - dąb padł pod naporem wiatru i ostatecznie trwalszy okazał się zmienny ale ciągle wiejący wiatr niż stojący w miejscu dąb. Nie wiem czy to było u De Mello, czy w jakimś innym zbiorku przypowieści. Można to też porównać do przypowieści o Dębie i trzcinie.
Ten stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden nie obalił... Też kojarzę takie przypowiastki.
Tekst miał potencjał, ale z czasem wszystko podupadło.. Taka historia z dnem i morałem, ale trochę tego wszystkiego zabrakło. Przyznaję było z taką nutą zadumy. Dam 3
Możecie pisać o tym, co chcecie, ze czegoś zabrakło, że było ale było, że dobre, ale średnie.
Nie licząc błędów interpunkcyjnych TEKST jest porównywalny i niczym nie ustępujący baśniom Andersena.
Takie teksty wywołują odruch uniesienia, zadumania, łez, wrażeń... Po czym zawsze ich perfekcja powoduje na siłę doszukiwanie się wad, a to ktoś napisał na górze, że język za banalny, a to, że podupadło – tekst to baśń a słowa użyte są tradycyjny, nie wyszukane, ale nie banalne jak uznał Franciszek. Jak styl baśni w baśni może odrzucać? Czy jest na sali lekarz Panie Franciszku?
Baśń wbrew zarzutom była arcy równa. Nie wiem skąd opinia Cesarzowej, że gdzieś podupadła? Gdzie, w którym miejscu? Jakaś analiza?
historia była naznaczona wielorakim emocjami, epatowała nostalgią ale i wolnością, dobrem, ale i złem, prozą życia ludzkiego, ale i magią tego życia. Była uniwersalną przypowieścią o PRZEZNACZENIU – trwanie dębu jest synonimem życia człowieka, który trwa, wydaje mu się, że bezkresu, wiecznie, ale coś burzy to trwanie – śmierć. Czu to ostateczność? Czy ogień, grzmot który strawił drzewo jest ostatnim tchnieniem, ostatnią iskrą gasnącego życia? NIE! To początek innej formy trwania.
To początek trwania w pamięci, w świadomości ludzi, w przedmiotach, w symbolach - to dar Boży - nieśmiertelność.
Autor stworzył przypowieść o nieśmiertelności, która ma wszystkie cechy potrzebne ku temu, aby moralizować.
5, no na tym portalu za coś takiego dużo mniej to dyletanctwo.
Zrozumiałeś. Zrozumiałeś dokładnie to co starałem się przekazać i nie może być większej nagrody za prace jaką włożyłem w napisanie tego tekstu. Tym bardziej ze zaczynałem już wątpić w sens kontynuowania podobnej twórczości. Widocznie jesteś jedna z niewielu osób które wciąż rozumieją czym są baśnie. Nieskimplikowanym sposobem przekazania uniwersalnych prawd, doskonałym tym sposobem ze pozwalają czytelnikowi odkryć te prawdy na własną rękę przez co nazawsze zapadają w pamięć jako własne dokonanie. Dziękuje ci! Napewno będę pisał je nadal.
Neurotyk Nie! To słowo mam zarezerwowane dla najzarąbczastych tekstów jakie czytałem oraz dla mojej byłej.
Ten tekst był genialny :D Czyta się go tak płynnie i ani na chwilę nie oderwałem od niego głowy. Lubię twoje teksty ale dziś przeszedłeś samego siebie :D
Karo Dziękuję bardzo, niezwykle się cieszę, że ci się aż tak podobało. Jeśli faktycznie lubisz moje bajki to jest ich tam więcej: Coś, skrzacie harce, skrzynia skarbow, latający chłopiec i jeszcze kilka chyba. Tak się zareklamuję :)
No Naz, do dzieciństwa przeniosłeś i mnie, miałam taką słodką książeczkę "Zaczarowana wioska" i tam dzieci po zjedzeniu magicznych jagód w lesie zmniejszały się i przenosiły do świata zwierząt czy tam krasnali, już nie pamiętam, a nie zajrzę, bo mam ja w piwnicy. I ja, taka pięcioletnia dziewczynka wertowałam tą książeczkę w te i z powrotem, bo tam było obrazków lasu pięknego tyle i zapomniałam o niej na śmierć i ten tekst mi przypomniał :) Jest magia, jest piątka :)
Komentarze (27)
Mam wrażenie, że kiedyś czytałem przypowieść z tym samym motywem, tylko o innym zakończeniu - dąb padł pod naporem wiatru i ostatecznie trwalszy okazał się zmienny ale ciągle wiejący wiatr niż stojący w miejscu dąb. Nie wiem czy to było u De Mello, czy w jakimś innym zbiorku przypowieści. Można to też porównać do przypowieści o Dębie i trzcinie.
Tekst miał potencjał, ale z czasem wszystko podupadło.. Taka historia z dnem i morałem, ale trochę tego wszystkiego zabrakło. Przyznaję było z taką nutą zadumy. Dam 3
Możecie pisać o tym, co chcecie, ze czegoś zabrakło, że było ale było, że dobre, ale średnie.
Nie licząc błędów interpunkcyjnych TEKST jest porównywalny i niczym nie ustępujący baśniom Andersena.
Takie teksty wywołują odruch uniesienia, zadumania, łez, wrażeń... Po czym zawsze ich perfekcja powoduje na siłę doszukiwanie się wad, a to ktoś napisał na górze, że język za banalny, a to, że podupadło – tekst to baśń a słowa użyte są tradycyjny, nie wyszukane, ale nie banalne jak uznał Franciszek. Jak styl baśni w baśni może odrzucać? Czy jest na sali lekarz Panie Franciszku?
Baśń wbrew zarzutom była arcy równa. Nie wiem skąd opinia Cesarzowej, że gdzieś podupadła? Gdzie, w którym miejscu? Jakaś analiza?
historia była naznaczona wielorakim emocjami, epatowała nostalgią ale i wolnością, dobrem, ale i złem, prozą życia ludzkiego, ale i magią tego życia. Była uniwersalną przypowieścią o PRZEZNACZENIU – trwanie dębu jest synonimem życia człowieka, który trwa, wydaje mu się, że bezkresu, wiecznie, ale coś burzy to trwanie – śmierć. Czu to ostateczność? Czy ogień, grzmot który strawił drzewo jest ostatnim tchnieniem, ostatnią iskrą gasnącego życia? NIE! To początek innej formy trwania.
To początek trwania w pamięci, w świadomości ludzi, w przedmiotach, w symbolach - to dar Boży - nieśmiertelność.
Autor stworzył przypowieść o nieśmiertelności, która ma wszystkie cechy potrzebne ku temu, aby moralizować.
5, no na tym portalu za coś takiego dużo mniej to dyletanctwo.
„I ja się zmieniłem. Lecz nadal trwam.”
To ci kolego wystarczy :)
5
:)
Ten tekst był genialny :D Czyta się go tak płynnie i ani na chwilę nie oderwałem od niego głowy. Lubię twoje teksty ale dziś przeszedłeś samego siebie :D
To zawiera moje "O kurwa"
Karo mistrzem dowcipu :)
"Czyta się go tak płynnie i ani na chwilę nie oderwałem od niego głowy."
Czytasz głową?
napisałem "wzroku"....
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania