Defideizm

tak wielu mijam. rozczapierzeni, wygięci

w pałąk

suche patyki. kostropaci

węgle i niedopalone szczapy

 

jest w nich coś brzydkiego

miękka i naiwna wiara-wiskozowa chmurka

wata cukrowa o smaku różanym

(nie do zjedzenia!)

 

nadzieja na mniej złe jutro

(myśląc o tym wyobrażam sobie kamień

nadziany gęstym farszem

- istny rarytas dla prostaczków

snobujących się na koneserów)

 

tak wielu zbywam milczeniem, innych

- próbuję nie dopuścić do głosu

 

palę ich archiwa, czyszczę pamięci laptopów

niektórym objawiam białą i czystą prawdę

- momentalnie umierają na ciężkie rozczarowanie

 

słyszycie? ciągle krzyczą

że zbawienie, że Pan Bozia chce mnie poznać

zakolegować się

puka do serduszka, szuka kontaktu

 

uśmiecham się. codziennie ich głos jest cichszy

(teraz - jakby zza gór)

 

mieszkam tam, gdzie zawsze

w zasadzie nie ruszam się z miejsca

jednak czuję, że dom się przesuwa

dzień, po dniu, milimetr, za milimetrem

(zaraz któryś powie

że pewnie w przepaść!)

Następne częściDefideizm  

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • wicus tydzień temu
    Piękny wiersz, ale (a może właśnie dlatego) potwornie przygnębiający - wiara w nie tak złe jutro jest naiwnością? Żyć się odechciewa. Ale za niewątpliwe walory poetyckie daję mu 4 czytelnicze gwiazdki.
  • Florian Konrad tydzień temu
    dziękuję
  • spirytysta tydzień temu
    Czyszczę pamięć laptopów. W trzeciej strofie (od końca, he he ) trochę za bardzo się odsloniles. Myślę, że niepotrzebnie, trzeba mieć wiarę... w inteligencję czytelnika :))
  • Florian Konrad tydzień temu
    ależ mam takowąż wiarę niezmiennie i zawsze

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania