Poprzednie części: Defilad
Defilad II
nadgryzam dzień
pierwszy kęs o smaku deszczu
zero pragnień zero cukru
wdech i wydech
potem mała kawa
zabielona szybszym tempem
marzenia
gdzieś na kolejnej stronie
we wstępie kilka uwag
o życiu i raju zakochanym w Bogu
myśli mokną ulewa trwa
wiosna wiosłuje łyżeczką
powiewają majowe flagi
mijam samotne rowery
mknące ku zielonym światłom
Komentarze (3)
Powodów do okrawania wiersza z czegokolwiek, nie widzę. 5
serdeczności dla Autora.
P.S. może nie powinnam, ale Berni, chyba zapomniałaś zostawić 5. Ja nie zapomnę.
Mój ukłon !
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania