Depresja...
Przepraszam za ciszę, która nastała z mojej strony. Przepraszam za brak chęci na cokolwiek.
Mam sto myśli na minutę, a w mojej głowie zapanował chaos. Mylę wczoraj z jutrem, wciąż żyjąc zeszłą środą. Wszystko, co mnie otacza, jest pokręcone gorzej niż lato z radiem i już nikt nie może mi pomóc.
Cały czas spadam i nie mam już siły, by zacząć walczyć. Uśmiecham się i mówię, że wszystko jest dobrze, nie chcę nikogo martwić swoim złym samopoczuciem.
Depresja pożera mnie od środka, każdego dnia odbierając mi chęci do życia i do walki o siebie.
Nie chcę tak. Dłużej nie mogę…
Komentarze (13)
Nie wiem czy to osobisty tekst, czy nie dlatego nie oceniam... Niemniej, jest bardzo dobry i naprawdę mi się podoba :-)
Lady, trzymaj się, a wszystko się uda.
Zestaw ratunkowy:
gorąca kąpiel koniecznie ze świecami
cała tabliczka ciemnej czekolady, opcjonalnie pudełko lodów
kubek zielonej herbaty
Trzymam kciuki, że wszytko się ułoży.
Zapomniałaś o kumplu, któremu można się wygadać. :)
Czyli czujesz to co ja każdego dnia. Jasność przykrywana ciemnością. Każdego dnia łzy, brak sił. Nic nie ma sensu. Chęć ucieczki od tego całego syfu. Sam spadałem do tej strasznej przepaści. Mojego koszmarnego Tartaru. Wierzę, że wyjdziesz z swojego piekiełka, które zgotował los...
Oj Dawid, nie pocieszasz : (
Mam wrażenie ze wale głowa w mur. Dziękuje za wasze cieple słowa. Kąpiel i czekolada nie zdały egzaminu... Lady_Makbet
To spróbuj raz jeszcze jutro. I idź z jakimś kumplem do kina czy coś, po prostu nie myśl o swojej sytuacji. :)
Nie wal głową w mur, lepiej pięścią w coś innego ( takie pozytywne rozładowanie podnosi poziom
endorfiny w organizmie )
Uśmiechaj się i na koniec dnia wypisuj 10 pozytywnych rzeczy, jakie Ciebie spotkały. :) Mogą być nawet drobnostki. :v
najważniejsze jest żeby być z kimś w takiej sytułacji :) czasem nie doceniamy co może zrobić dla nas obecność drugiego człowieka
bo w momentach przygnębienia, zrezygnowania, depresji najgorszym sprzymierzeńcem jest samotność
Znane mi uczucie. Wsparcie jakiegoś dobrego przyjaciela, pudełko lodów, jakaś komedia, wyjście do kina... Cokolwiek, byle nie myśleć. Powodzenia! Wierzę, że dasz radę. :)
Straszne, co tu przeczytałam :( Jestem wstrząśnięta, ale wierzę, że ten stan szybko minie i znów powrócisz z dawką dobrego humoru i kolejnymi częściami niedokończonej opowieści o Ksawerym. Pozdrawiam serdecznie :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania