Pokaż listęUkryj listę

Dlaczego pragnę być najlepszy i z pewnością będę (I)

Nim przyjdzie mi wypowiedzieć się w temacie własnej osobowości, wartym jest, dla rozjaśnienia ogólnej sytuacji, ustanowienia także pewnej ramy interpretacyjnej, stwierdzić pewne, ogólnikowe schematy. W pełni jestem świadomym, iż tym, co niejeden człowiek zechce we mnie widzieć, będą wybujałe ego i raz, obrawszy taki tor interpretacyjny, człowiek ten najpewniej zechce mi powiedzieć, iż poprzez tekst ten albo leczę kompleksy, albo po prostu próbuję się dowartościować. Zarzutami mogą być również megalomania, a nawet narcyzm, natomiast niejednokrotnie istotnym jest, iż, im poważniejszy zarzut, tym z reguły mniejsza wiedza na temat psychologii i natury człowieka, a tym częściej całe, psychologiczne postrzeganie świata jest wynikiem strzępów wiedzy, które do człowieka docierają, a na podstawie których wyrabia sobie pogląd ogólny.

 

Dlatego, świadomym tego rodzaju zagrożeń, a tworząc dość miękki wstęp do rozważań na temat samego siebie (bo któż takich rozważań nie posiada - problemem są jednak nie tyle rozważania, co przeżycia, które często żyją sobie nieświadomie, a następnie rzutują na narracją na temat samego siebie, kształtując poczucie siebie, czy opinie na własny temat); pragnę wyjaśnić, iż jestem skłonny przyznać, iż ego, jako pewien psychiczny konstrukt w moim życiu faktycznie odgrywa istotną rolę. Z jednej strony śmiało mogę powiedzieć: jestem człowiekiem, którego cechują ambicja, silne ego, poczucie niezależności i przez to właśnie stawiam nacisk na sprawczość. Sprawczość jednak to jest to, na co mam wpływ, co mogę zmienić, czego mogę dokonać, wszystko to, co samodzielnie mogę zrobić i w ten, czy inny sposób może to wpłynąć zarówno na mnie, jak też na moje życie. I to są właśnie aspekty, które mnie absorbują, zatem, w momencie, gdy moim nadrzędnym celem staje się sprawczość, a przez sprawczość - samokontrola, przy dość mocno rozwiniętej inteligencji, szereg moich spostrzeżeń, a nawet sam sposób myślenia dla kogoś, kto nie zadawał sobie realnego trudu badania własnej natury, ani też badania natury rzeczy, na które może wpłynąć, istotnie ludzie ci widzieć będą kogoś na wzór megalomana.

 

Istotnym jest jednak, iż nie tylko sprawczość, ale pewność siebie, niemalże zawziętość, a przez to charyzma i determinacja, które mnie cechują, są czymś, co we mnie rozwija się w sposób świadomy, a rozwój tej istnieje poprzez realizację założeń, celów, nacisk, który kładę na rozwój w poszczególnych obszarach swojego życia, a może nawet rozwój w ujęciu całego mojego jestestwa.

 

Zatem moja perspektywa tylko w niewielkiej mierze bazuje na tym, co wewnętrzne, jednak nie może być przecież od tych elementów wolna. Jednak czynnikami, które chwilami biorą we mnie górę, są przede wszystkim potrzeba, by rosnąć, aż osiągnę wielkość. Oczywiście, iż moje ego jest reaktywne, obok potencjalnego osiągnięcia tych rzeczy pojawiają się naturalne dla ego popędy - jak chęć bycia sławnym, rozpoznawalnym, cenionym. Jednak sądzić, iż wszelkie dążenie do wielkości i sławy jest wynikiem kompleksów to praktycznie uniemożliwienie samemu sobie realnego rozwoju, ponieważ z tej perspektywy rozwój staje się ucieczką od kompleksów.

 

Chciałem o tym powiedzieć na wstępie z prostej przyczyny - świadomość człowieka, jako coś, co do końca jest nieuchwytne, paradoksalnie, sama w sobie zdolną jest uchwycić niejasności i dostrzec w niejasności pewien kierunek, który nadaje jej następnie siłę w działaniu poprzez świadomość sensu. Umysł jednak, który stoi niżej od świadomości, nie dlatego, że jest gorszy, ale dlatego, że jest inny, inną funkcję pełni, a przez w inny sposób operuje w świecie, dlatego właśnie posiada on świadomość, by za jej pośrednictwem uchwycić to, co niejasne i mgliste, by następnie stworzyć z tego coś, co jest klarowne, jasne i przejrzyste, a przez to dla umysłu przyswajalne. Można to porównać do układu trawienia, gdzie układ trawienia to świadomość - układ trawienny rozbija pożywienie na pomniejsze elementy i związki, które stają się łatwiej przyswajalne do organizmu - umysłu, tak, by dać umysłowi oparcie i siłę.

 

Teraz, gdy na wstępnie mogłem nakreślić pewne mechanizmy, o wiele jaśniejszym staje się także sama potrzeba definiowania, określania i interpretowania siebie. Poprzez zwiększoną klarowność własnego ja, poprzez rzetelniejsze, bardziej konkretne i precyzyjne określenie i dopowiedzenie własnego ja człowiek zyskuje stabilniejsze poczucie tożsamości. Chociaż jest to poczucie bardzo wewnętrzne, którego potwierdzenia poszukuje niejednokrotnie w rzeczywistym świecie, tutaj również, biorąc przykład bardzo ogólny, ale najlepiej charakteryzujący moje wstępne rozważania - iluzyjność, wyjaśnię prosty mechanizm potwierdzenia własnej tożsamości, ale wspomnę również, iż właśnie silna iluzyjność, czy tendencja do urojeń własnego ja charakteryzuje się osłabieniem w obszarze podejmowanych działań. W momencie, gdy tożsamość nie posiada realnej podwaliny, nie posiada zakotwiczenia w rzeczywistym świecie, jednak rzeczywistość wcale nie musi oznaczać materii - posiadania, ale sprowadza się do bycia, zatem zachowania i działania - iluzoryczne ja podejmuje działania, które imitują jego wyobrażone cechy na temat samego siebie, jednocześnie unika działań, które mogłyby tą iluzję zetrzeć w pył w zetknięciu z szorstkim światem. Temu właśnie o tym mówię, by było jasne, iż w pewnym momencie, a jest to moment świadomego kształtowania własnego ja, kształtowanie to staje się możliwe poprzez synchronizację myślenia i działania, co oznacza ekspozycję na niewygodne fakty, niewygodne doświadczenia, jak porażki, jak nieumiejętność, jak potrzeba rozwoju, ponieważ obok myśli o własnej wielkości, istnieć może myśl o tym, iż na obecnym etapie całość mojego jestestwa nie dorasta jeszcze do potencjału, którym dysponuję, zatem moja wielkość nie jest jest widoczna, ale umowna - potencjalna, dlatego potrzebna jest właśnie praca własna, która staje się jednocześnie podwaliną realnej, stabilnej tożsamości, a tym samym nawigatorem ja.

 

W momencie, gdy na wstępnie nakreśliłem tak naprawdę pewien model, który posiada odzwierciedlenie w naturze człowieka, pewien system działania, który jest w człowieku obecny, wydaje mi się uzasadnionym, bym następnie i śmiało mógł uznać, iż zasadnym będzie domknięcie mojej tezy na temat mym pragnień i powodów, dla których zostaną zrealizowane, a realizacja ta będzie wynikiem moich działań - sprawczości, która współgra z wolą, natomiast wola bierze się z umysłu, lecz nie jest tylko narzuceniem woli, jest pewną formą wejścia w racjonalny dialog z własnym ja, w którym to dialogu możliwym jest określić krótkotrwałe korzyści, długofalowe skutki, a tym samym rozpocząć tworzenie czegoś, co nazywa się osobistym systemem wartości. I w tym momencie właśnie możliwym jest, by ukazał się charakter człowieka, zatem jego siła wewnętrzna, determinacja i wola, ponieważ wierność swym wartościom, przyjętym zasadom, ustanowionym, nadrzędnym dążeniem, podporządkowanie siebie nie popędom, pragnieniom, ale już celom, to jest nawet i sposobom realizacji popędów i pragnień, ich zaspokojenia, staje się przyczynkiem wewnętrznego rozwoju. Zatem podporządkowanie swojego życia celom, czemuś, co jest nadrzędne i ważniejsze, niż teraźniejsze doświadczenie, pozwala człowiekowi wspiąć się na wyżyny swego potencjału i doświadczyć faktycznie tego, czym jest rozwój.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Aeliora 3 godz. temu
    Gratulacje ale kto.dotrwa?
  • Dzięki, a kto dotrwa? Cóż, złożona relacja z celami, zawiłości życia oraz jego proza, okresy marazmu i intensywniejszej pracy, poczucie rezygnacji i bezsensu to są doświadczenia, które wpisują się w zupełnie osobną, ale też rozbudowaną historię.
  • Marzena
    Nawet jeśli to prawda, to co z tego. Właśnie na podobny temat przed chwilą rozmawiałam. Nad priorytetami w życiu. Ile można?
  • Ale co ile można? Przecież ja nie mówię jakie ktoś ma mieć priorytety, mówię o sobie, co już sam tytuł sugeruje. Moja rozważania nie nobilitują do miana prawdy uniwersalnej, to mój prywatny zbiór popędów, wartości, ambicji, a w celu ich realizacji poddaję także obserwacji i refleksjom naturę własną oraz człowieka
  • Marzena
    Jakub Andrzej Tomkiewicz dobrze, ale to jakiś kolejny wywód. Niepotrzebnie się angażuję

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania