do bólu zakochana
- gdy upadają anioły
ich skrzydła stają się
szare -
***
zapominam że mogłabym być
aniołem
przecież pomagać innym
to sobie lżejszą wybierać drogę
stoisz w oknie
widzisz mnie taką
jak przed potopem
i szepczesz że na zakrętach
jest miejsce
dla bezdomnych
a tam tylko krzyże
jeden obok drugiego
mały cmentarz
moje wszystko
Wiersz powstał z inspiracji miniaturą prozatorską, której autorem jest Garść.
Komentarze (31)
Na głównej przeczytałem tytuł, bardzo mi się spodobał, ale wyprowadza w pole, bo w wierszu nie znalazłem zakochania, przynajmniej takiego, co się spodziewałem... bardziej ziemskiego, przytulnego, dywanowo-fotelowego. Również w inspiracji, nie znalazłem niczego oprócz wypaczenia miłości. Ale jak to mówią — każda pisze o tym, czego jej brakuje :) Piątka.
Nie bardzo rozumiem... ''każda pisze o tym, czego jej brakuje'' - tymczasem piszesz ''nie znalazłem niczego oprócz wypaczenia miłości''. Jak to rozumieć?
laura123 „każda pisze o tym, czego jej brakuje” — bo nie wyobrażam sobie, żebyś pisała o czymś czego masz po dziurki w nosie. To chyba naturalne.
„nie znalazłem niczego oprócz wypaczenia miłości” — to ja nie widzę związku twojego wiersza z tą miniaturą prozatorską, a najmniej tytułem.
Myśli zbyt głęboko ukryte pod słowami?
Narrator pisać mogę o wszystkim, to zalezy od chwili. Zatrzymala mnie miniatura Garści i polecialo. Za parę chwil nie będę o tym pamiętać, zajęta obserwacją czegoś innego.
Nie znalazłeś związku, bo ja nie podjęłam proby streszczenia miniatury, to jest tylko moje spojrzenie na tę dość ciekawą postać.
Pozdrawiam.
laura123 Tak, przeczytałem omówienie yanko wojownika co ma już 1125 lat (albo 112,5 kg wagi). Strasznie to zawiłe. Ludzie kochają komplikacje i powikłania. A ja tęsknię za słońcem na bezchmurnym niebie. Niczym więcej. Dość już komentowania, pora chwycić za pióro.
Narratorze, mnie omówienie Yanka z butów wyrwało... te kałuże, jaskinie dla aniołów i Bóg wie co jeszcze.
Czasami dla takich tylko chwil warto pisać.
Chwytasz za pióro... to daj trochę słońca, bo zasypuje śniegiem...
Anioły wyschły w kałużach, bo to był gatunek całkiem realny, tylko ich kałuża była na słońcu a wczesnego przodka homo sapiens nie, była w cieniu i przetrwał a anioły nie. Została tęsknota, bo tak ten wczesny homo patrzył jak te śliczniutkie tam schną po sąsiedzku i żałował ich, już nie były konkurencją pokarmowa, to mógł se na to pozwolić. I zostało w pamięci genetycznej.
Każdy mógł być aniołem, wystarczyło przeskoczyć do sąsiedniej kałuży i szybko się pokrzyżować, ale też wyschnąć, one nie chciały przejść do kałuży przodków homo sapiens, odlatywały do słońca i spadały zdechłe.
Przed potopem - neandertalką byłam, taką mnie widzisz - miłość nie patrzy na gatunek. Bezdomny już nie byłeś, kiedy zająłeś moją jaskinię gdy mnie zmyło.
Regularny krzyż, to plus, bierz i miej wszystkie.
Yanko, o czym Ty do mnie mówisz?
Interpretuję wiersza.
Od prapoczątków prawie i skokiem przez dzieje, albo dwoma.
Yanku, Twoja historia jest tak pasjonujaca, ze powinieneś pójść za ciosem i jakiś tekścik skrobnąć.
Mnie się bardzo podoba.
laura123, O kurdę, może by tak? Ale zepsuję, jak myślę to psuję.
A musisz myśleć przy pisaniu?
laura123, Wypadało by, się samo narzuca.
Nie trzeba myśleć, Yanku.
Ja myślałam i zobacz co napisałam. Myśleniem wszystko popsułam.
laura123, Noo, można by się np. dobrze się upić, to wtedy można mniejszym obszarem zmysłów i jest efektywniej, bo się koncentruje szaleństwo neuronów bardziej w jednym miejscu.
Muszę więc się kiedyś upić, bo szczerze mówiąc szkoda byloby umrzeć, nie wiedząc czym jest choćby kac.
A moze i cos dobrego bym napisala...?
laura123, Tak, koniecznie. Tylko nie wszystkie trunki powodują kaca, np. po whisky prawie go nie ma i po bimbrze z cukru albo z owoców. Trzeba uchlać się czystą, najlepiej ziemniaczaną albo bimbrem z buroka. Popijając, wtedy kac gigant. Na kacu to można o bezsensowności egzystencji i różne o cierpieniu, jeśli da się przedrzeć się przez ból i rozpacz, i dojść do klawiatury.
To kiedy będę wiedziała, że to ten czas, bo jak przegapię, to bez sensu wysiłek... to skomplikowane mi się wydaje.
laura123, To się wie, jak się człowiek obudzi i wzywa imienia pana Boga nadaremno albo sił natury lub klnie, to wtedy.
To zrzuca z wyra, a wstać nie można, pić się chce, a we łbie wiry.
To straszne. I Ty to wszystko cierpisz dla poezji?
laura123, To nie tylko ja, się wielu poświęca np. też Broniewski, Bukowski, Wojaczek, Świetlicki, Poe...
Oni to kiedyś, prócz Świetlickiego.
Florian F.
Znaczy K.
To już wiem, dlaczego ta moja poezja - nijaka.
Można podnieść poziom jednorazowo, jedną wyprawą do sklepu.
Śniegi zimy nie straszne, gdy cele jasne.
Yanko, Ciebie pewnie zasypało... ale masz chociaż spokój i pewność, że nikt Ci d.., znaczy głowy nie zawróci byle czym.
No i mam nadzieję, że jakiś zapasik ''na wzmocnienie sztuki'' posiadasz?
laura123 , Zapasik :) Staram się posiadać, zawsze jakiś antałek czy galonika, bo sztuka jest najważniejsza. Tak zasypało, ale pługi jeżdżą, niszczą tę fajność, świtem błyskają kogutami po oknach.
Dałam 5 :) Dla sprawiedliwości oraz uczciwości :)
Dziękuję, Befanko.
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania