*** [...do K, który nadal nie poprawił dywanu]
moje uczucia zgniotłeś
jak kartkę z kolejnym nieudanym rysunkiem
gdy przy zachodzie słońca jedna łza spłynęła
po moim policzku ,
ty śmiałeś się w niebo głosy ze swoimi kolegami
przy następnej butelce amareny
ja piłam chyba już dziesiąty kubek zielonej herbaty
gorzkiej jak mój ton, kiedy zadzwoniłeś i powiedziałeś, że
ona z n o w u cię zdradziła
pędem wybiegłam na boso rzucając wszystko,
złapałam pod ramiona i przywlokłam
do mojego mieszkania
a ty wyszeptałeś tylko, że dalej za nią tęsknisz
spałeś na mojej podłodze przykryty dywanem,
bo na koc nie zasługiwałeś
tak jak na moje uczucia

Komentarze (8)
Ależ mi się podoba!
dziękuję!
Bycie przyjacielem nie zawsze wystarcza, takie zwierzenia zakochanej nie służą.... Pozdrowienia!
Wywaliła bym te wszystkie mój moim i ja. Wydaje mi się, że wiersz by zyskał.
Słusznie.
A wiersz ciekawy, choć bliżej mu do prozy.
hm, okej, dziekuje
k jak kot?
Nie...
Dobra, całkiem niezły wiersz, choć nie przekonuje mnie ta przypadkowa interpunkcja.
k to pierwsza litera imienia tego chłopaka, okej, dzięki
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania